wtv.pl > Dom Dziecka

Dom Dziecka

Dom dziecka

Dom dziecka
19.03.2022 09:19 Jak wygląda życie w domu dziecka? Ewa Nowicka: Zrozumiałam, jakie miałam szczęście

Alan Wysocki: Jak wyglądało twoje życie, zanim trafiłaś do domu dziecka? Alan Wysocki: Ile miałaś lat, kiedy trafiłaś do pogotowia opiekuńczego?Wobec każdego z nas stosowano przemoc fizyczną i psychiczną. W końcu moja mama wzięła rozwód i wtedy zaczęło się dziać najgorzej. My wtedy też wchodziliśmy w okres dorastania, buntowania się. Ale każde dziecko w wieku 13 czy 14 lat przechodzi pierwsze wagary. Wystarczyło poświęcić nam uwagę, być przy nas, przytulać nas. W moim domu nigdy nikt mnie nie przytulił. Temat miłości był tematem tabu. Nigdy nie usłyszałam od rodziców, że mnie kochają. Zanim trafiłam do placówki, byłam dzieckiem, które bało się wyrażać własne opinie. Uważałam, że to, co myślę jest nieważne. Koniec mojej historii rodzinnej miał miejsce w trakcie wizyty kuratorki, która była nam przyznana od rozwodu. To było jakieś 11 lub 12 lat temu. W końcu mama powiedziała, że mnie nie chce. Kazała zabrać mnie do domu dziecka. W ciągu miesiąca, może dwóch trafiłam najpierw do pogotowia opiekuńczego w Białymstoku. Alan Wysocki: Trafiłaś z deszczu pod rynnę? Od przemocowego ojca do przemocowej mamy?Ewa Nowicka: Wczesne dzieciństwo spędziłam w domu rodzinnym. Od kiedy pamiętam, w domu było źle. Pamiętam przemoc fizyczną i psychiczną. Mój tata był alkoholikiem. Zaczął pić już w wieku 17 lat. Moja mama bardzo szybko zaszła w ciążę, później na szybko organizowano ślub. Na świat przyszło czworo dzieci, z czego ja byłam trzecia. Mama nie zostawiała mi jedzenia, albo przynosiła przeterminowane produkty ze śmietnika. Ubrania też były wyciągane ze śmietników. W końcu zamykała przed nami część domu, albo nie dawała nam kluczy. W kuchni były cztery kromki chleba, jakieś masło. To było nasze śniadanie, drugie śniadanie, a czasem i obiad. Po mnie do placówki trafił brat. Ewa Nowicka: Zachowanie mojego taty łatwiej dało się wytłumaczyć. On rzadko był agresywny. Zazwyczaj pod wpływem alkoholu był wesoły, zaczepiał nas i się bawił. Nie było go często w domu. Mama zawsze była bez nałogów, a mimo to, zachowywała się w taki sposób. Większy żal mam zdecydowanie do mamy.W naszym życiu pojawił się nowy partner mamy, z którym spędzała bardzo dużo czasu. To najbardziej się na nas odbiło. Było coraz gorzej. Do domu dziecka jako pierwsza trafiła moja starsza siostra. Ja przy mamie byłam jeszcze przez dwa lata. Domy dziecka są tematem przemilczanym w debacie publicznej. Ewa Nowicka, która trafiła do pogotowia opiekuńczego, a później do domu dziecka mówi wprost: "Cieszę się, że trafiłam do domu dziecka. Zrozumiałam, jakie miałam szczęście".