wtv.pl > Polska > Poznań: położył na radiowozie ulotkę aborcyjną. Teraz ma kłopoty z prawem
Anna Dymarczyk
Anna Dymarczyk 19.03.2022 08:58

Poznań: położył na radiowozie ulotkę aborcyjną. Teraz ma kłopoty z prawem

Poznań
Flickr/Lukas Plewnia - zdjęcie ilustracyjne

Poznań: Artur Słomczewski w czasie trwającego Strajku Kobiet pod koniec ubiegłego roku, położył na radiowozie ulotkę aborcyjną. Policja spisała go za ten czyn. Teraz dowiedział się, że może mieć z tego tytułu kłopoty z prawem.

Po dziewięciu miesiącach od zdarzenia otrzymał informację, że został oskarżony o zaśmiecanie przestrzeni publicznej.

Poznań: położył ulotkę aborcyjna na radiowozie. Dziewięć miesięcy później zaczął mieć problemy z prawem

W ubiegłym tygodniu do mieszkania 21-letniego Artura Słomczewskiego zapukała policja. Powiedziano mu, że ma stawić się nazajutrz stawić na komisariacie.

Pod koniec października 2020 roku na ul. Szkolnej w Poznaniu grupa kobiet ze wsparciem anarchistów zorganizowała pokojowy happening. Na starym szpitalu zawisł portret Jarosława Kaczyńskiego, a zebrani nazwali opuszczony budynek kliniką aborcyjną.

Zdarzenie zaskoczyło policję. Na miejscu pojawiły się trzy radiowozy. Policjanci spisali obecnych na miejscu demonstrantów i sprawa rozeszłaby się zupełnie po kościach, gdyby nie, wydawałoby się, niewielki incydent.

Słomczewski na jednym z radiowozów pozostawił ulotkę z postulatami kobiet w kontekście aborcji. Tuż po tym ruszyła na niego grupa policjantów, którzy zaczęli go ciągnąć po chodniku i szarpać za ubrania. Został wciągnięty do radiowozu, a tam policja spisała jego dane i to wszystko.

Odmówił przyjęcia mandatu?

- Gdy kilka dni temu przyszedłem do komisariatu, policjantka poinformowała mnie, że wtedy w radiowozie odmówiłem przyjęcia mandatu. To kłamstwo - opowiadał "Gazecie Wyborczej" Słomczewski.

- Sam zapytałem policjantów w radiowozie, czy dają mi mandat. Zaprzeczyli. Otworzyli drzwi i powiedzieli, że mam już iść - dodał.

Problemem miałoby być nie tylko zaścmiecanie przez Słomczewskiego miejsca publicznego, ale również niezastosowanie się do poleceń funkcjonariuszy, którzy przy jego zatrzymaniu, mieli wcześniej krzyczeć do niego "stój".

21-latek nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Sprawa ma trafić do sądu.

Byłeś świadkiem zdarzenia, które powinniśmy opisać? Napisz maila na adres [email protected]. Przyjrzymy się sprawie.

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

źródło: wtv.pl, wyborcza.pl zdjęcie główne: Flickr/Lukas Plewnia - zdjęcie ilustracyjne

Powiązane