Polska Federacja Fitness zapowiedziała otwarcie setek klubów od 1 lutego.. Jakub Kaminski/East NewsŹródło: Jakub Kaminski/East News
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 22 Stycznia 2021

Mimo apeli jedna z branż pozostaje zamknięta. Tylko u nas: „Okrucieństwo”

Polska Federacja Fitness zapowiedziała otwarcie setek klubów już od 1 lutego. Właściciele branży nie zamierzają czekać na poluzowanie obostrzeń przez rządzących. Dalsze zamrożenie oznacza upadek, przekonują. Wiceminister tymczasem straszy konsekwencjami.

Nadszedł ten dzień, kiedy po wielotygodniowych analizach, szacowaniu ryzyka, weryfikacji kilkunastu opinii prawnych… otwieramy branżę fitness - bez względu na decyzję rządu w kwestii dalszych obostrzeń, czytamy w opublikowanym w tym tygodniu komunikacie Polskiej Federacji Fitness, zrzeszającej sportowe obiekty w całym kraju.

Przedstawiciele branży powiedzieli tym samym „dość” zamrożeniu trwającemu niemal nieprzerwanie od marca ubiegłego roku. Właściciele sprawiają sprawę jasno: otworzymy działalność albo upadniemy.

Na zapowiedź przedsiębiorców szybko zareagowała wiceminister rozwoju, pracy i technologii Olga Semeniuk. Przedstawicielka rządu pogroziła palcem, wskazując, że otwarcie działalności mimo zakazu doprowadzi do utraty programów pomocowych.

Będą oni wyłączeni z pomocy publicznej, czyli z możliwości wsparcia z Tarczy Branżowej i Tarczy Finansowej PFR 2.0. Chcemy, aby pieniądze te trafiały bezpośrednio do tych przedsiębiorstw, które są odpowiedzialne i działają zgodnie z prawem – mówiła, cytowana przez Money.pl.

Szczepionka na COVID. Ujawniamy prawdę nt. problemów z kolejnym etapem rejestracjiSzczepionka na COVID. Ujawniamy prawdę nt. problemów z kolejnym etapem rejestracjiCzytaj dalej

„Dostaliśmy 6 635 zł”

O oferowane przez państwo wsparcie, którego odebraniem straszy minister Semeniuk, pytam przedstawicieli branży. – Jesteśmy zamknięci od marca – mówi Kamil Furtak, właściciel Kuźni Formy w Puławach (woj. lubelskie). – Otrzymaliśmy 5 tys. bezzwrotnej pożyczki i 3 miesiące zwolnienia ze składki ZUS, co dało w sumie 6 635 zł. Można sobie samemu odpowiedzieć na pytanie, czy to dużo, czy mało.

Przedstawiciel branży fitness dodaje, że w jego opinii pieniądze zostały „dosłownie rozdane”. – Istnieją działalności, które dostały ogromne dofinansowania, mimo że nie zostały zamknięte. Są też takie, które nie łapią się na żadną z tarcz.

Nowo ogłoszone tarcze ponownie mnie ominą, bo zawsze nie spełniam jakiegoś warunku – dodaje właściciel puławskiej siłowni. Pytany o poniesione od marca straty, odpowiada: – Nawet nie chcę się denerwować. W tym momencie przeżywamy najgorszy moment od początku wprowadzenia obostrzeń. Siłownia to duża inwestycja, ponieśliśmy ogromne koszty, a sytuacja z pandemią tylko nas pogrąża.

„To nie o to chodzi, że w branży fitness czy na basenie jest szczególnie duże ryzyko zakażenia”

O zmaganiach z zamrożeniem branży rozmawiam też z panią Anią, trenerką personalną z Warszawy. – W marcu, gdy wszystko się zaczęło, wpadłam w panikę – wspomina, dodając, że straciła wówczas źródło utrzymania.

Moje zarobki przez około 2 miesiące utrzymywały się na poziomie 500 zł. Było ciężko – dodaje.

Jak zaznacza, w pewnym momencie uznała, że należy szukać wyjścia, hołdując zasadzie, że potrzeba jest matką wynalazku. – Obserwując innych trenerów, postanowiłam wprowadzić treningi online. Przyznam szczerze, że nie jestem fanką tej formy, ale zgłosiło się parę osób. Jakiś czas później otworzyła się kolejna droga prowadzenia treningów w domach klientów. Po prostu dojeżdżałam do klienta ze sprzętem.

Pytana przeze mnie o decyzje rządu stawia sprawę jasno: – To jest paranoja. Wystarczyłoby wprowadzić w klubach ograniczenia dotyczące ilości osób, tak jak wyglądało to wcześniej.

Na koniec zwraca uwagę na najważniejszą w jej opinii kwestię. – Odbieranie ludziom ruchu to okrucieństwo. Nie mówię już nawet o tym, jak to wpływa na ciało, ale skutki dla ludzkiej psychiki są opłakane – zapewnia moja rozmówczyni.

W podobnym tonie wypowiada się właściciel puławskiej Kuźni Formy. – Sam jestem sportowcem od lat i wiem, ile to dla ludzi znaczy. To tak, jakby zabrać cząstkę życia z człowieka, zakazując mu aktywności – ocenia.

Uważam że osoby aktywnie fizycznie z założenia dbają o zdrowy tryb życia, o swoją odporność, zwracają uwagę na to, jak się odżywiają, i zdecydowanie nie są w grupie podwyższonego ryzyka – zauważa Kamil Furtak. I dodaje: – Ludzie i tak robią, co chcą. To, jak się tym przejmują, mieliśmy okazje zobaczyć w sklepach przed świętami i sylwestrem.

Sprawę w interesujący sposób skomentował dziś lider Porozumienia Jarosław Gowin. – To nie o to chodzi, że w branży fitness czy na basenie jest szczególnie duże ryzyko zakażenia – przekonywał w programie „Tłit” Wirtualnej Polski. Wicepremier zaznaczył, że rząd stara się ograniczyć skalę „niekoniecznych kontaktów społecznych”.

Zapytany o branże, które mogę zostać otwarte po 31 stycznia, przedstawiciel rządu wskazał jedynie galerie handlowe.

Artykuły polecane przez redakcję WTV: