wtv.pl
41-letni Polak cudem uszedł z życiem po wypadku w Norwegii

(zdjęcie ilustracyjne) Unsplash.com/Paul Gilmore

Norwegia: kamień ważący tonę spadł na auto Polaka

31 Lipca 2021

Autor tekstu:

Agata Jaroszewska

Udostępnij:

Było dosłownie o włos od tragedii. W Norwegii na auto Polaka spadł wielki kamień. Samochód jest dosłownie zmiażdżony, jednak mężczyźnie nic się nie stało. 41-latek ma swoją teorię w tej sprawie.

Patrząc na fotografię doszczętnie zgniecionego auta trudno uwierzyć, że jego kierowca wyszedł z wypadku bez szwanku. Do niecodziennej sytuacji doszło w Norwegii.

Do zdarzenia doszło w czwartek. Nikt nie ukrywa, że w tym stwierdzenie, iż od tragedii dzielił 41-latka dosłownie włos: nie jest nadużyciem.

Pogoda

Niebezpieczna pogoda w weekend. W wielu miejscach zagrzmi, mogą pojawić się też trąby powietrzne

CZYTAJ DALEJ

Norwegia: na samochód spadł wielki kamień

41-latek na co dzień mieszka w Norwegii. Polak nie ukrywa, że całe zdarzenie jest dla niego wielkim znakiem.

Jak informuje telewizja NRK kamień, który wylądował na dachu samochodu Polaka, ważył tonę. Zdarzyło się to przy jednym z tuneli, a tych w Norwegii nie brakuje.

Nic nie wskazywało, że dojdzie do tego zdarzenia

Droga, jaką pokonywał 41-latek, nie odbiegała normą od innych, którymi jeździł mężczyzna. W momencie, gdy zbliżył się do tunelu Trondal pomiędzy Bergen i Forde, nagle na jego auto spadł ogromny głaz.

Kamień odpadł od skały okalającej drogę. Samochód został dosłownie zmiażdżony. Jedyne miejsce, gdzie nie szkody nie były całkowite to przestrzeń nad głową kierowcy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:

41-latkowi nic się nie stało. W rozmowie z mediami wyznał, że otrzymał szansę na nowe życie. Wyznał, że teraz będzie spędzał mniej czasu w pracy, a więcej z rodziną.

Podzielił się również swoją teorią na temat tego, dlaczego udało mu się wyjść cało z tego groźnego wypadku.

Wierzy, że czuwał nad nim Anioł Stróż

W wywiadzie udzielonym norweskiej telewizji NRK 41-latek przyznał, iż jako osoba religijna wierzy, że to jego Anioł Stróż czuwał nad nim i uratował go przed śmiercią.

Po tym, jak kamień uderzył w jego dach, przejechał jeszcze 300 metrów. Sytuacja mogła skończyć się zupełnie inaczej, gdyby do zdarzenia doszło później.

41-letni Polak jechał bowiem na lotnisko, by odebrać swoje dzieci. Gdyby w samochodzie znajdował się ktoś poza mężczyzną, istnieje duże ryzyko, iż zginąłby na miejscu.

Byłeś świadkiem zdarzenia, które powinniśmy opisać? Napisz maila na adres redakcja@wtv.pl. Przyjrzymy się sprawie.

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

  • Andrzej Duda odwiedził sklep z odzieżą patriotyczną Red is Bad. Konkretny kierunek prezydenta?

  • W Poznaniu wykorzystują monitoring miejski w walce z piciem w miejscach publicznych

  • Nie żyje Przemysław Gawin. Miesiąc temu 24-latek objął fotel prezesa Bytovii Bytów

Źródło: NRK, rmf24.pl
Zdjęcie główne: (zdjęcie ilustracyjne) Unsplash.com/Paul Gilmore

Agata JaroszewskaAutor

Etnograf, zafascynowana historią mówioną oraz kulturą ludową.

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: wtv@iberion.pl

Podobne artykuły

Zuma/Evandro Inetti / SplashNews.com/East News

Świat

Papież Franciszek apeluje o modlitwę w liście do duchownych. “Jestem trochę stary i trochę chory”

Czytaj więcej >
Samolot

Świat

Polski samolot musiał lądować w Etiopii. Pasażerowie donoszą o wybuchu ognia i panice na pokładzie

Czytaj więcej >

Świat

Etiopia. Awaryjne lądowanie polskiego samolotu. Maszyna zapaliła się podczas startu

Czytaj więcej >

Świat

TikTok wykładany na uniwersytecie? To nie żart

Czytaj więcej >

Świat

Premier Hiszpanii wznawia dialog z Katalonią. Mowa o referendum niepodległościowym

Czytaj więcej >
Jakub Kaminski/East News

Świat

Parlament Europejski przyjął rezolucję o prawach osób LGBTIQ. Apeluje o równe traktowanie i uznawanie małżeństw jednopłciowych

Czytaj więcej >