wtv.pl > Polska > Nie żyje naczelny kapelan Policji, ks. Jan Kot
Agata Jaroszewska
Agata Jaroszewska 15.06.2022 02:02

Nie żyje naczelny kapelan Policji, ks. Jan Kot

Nie żyje naczelny kapelan policji ks. Jan Kot
Unsplash.com/ David Tomaseti

Polska Policja w żałobie. Stronie internetowej Komendy Głównej Policji zmieniono kolory na czarno-białe. Ks. Jan Kot był jedynym takim człowiekiem w szeregach policji.

W czwartek nad ranem w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie zmarł ks. Jan Kot. Cała formacja żegna swojego kapelana.

Nie żyje naczelny kapelan policji

8 lipca Polska Policja przekazała informacje na temat śmierci ks. Jana Kota. Przez większość swojego życia był kapłanem.

W oficjalnym komunikacie przekazano, że ks. Jan Kot zmarł po walce z długą chorobą. W chwili śmierci miał 75 lat.

- [...] wszyscy mieliśmy nadzieję, że wróci do nas, jak zawsze cichy, uśmiechnięty, niosący radość i nadzieję. Stało się inaczej. Odszedł człowiek bardzo oddany ludziom, Policji, współbraciom w zakonie. Będzie Go bardzo brakować - napisano w pożegnalnej wiadomości.

>

Źródło: KGP

Przez ponad 40 lat był kapłanem

Osoby, które miały przyjemność poznać naczelnego kapelana Policji wspominają go, jako osobę ciepłą. W centrum stawiał przede wszystkim drugiego człowieka.

Zmarły o 2:45 w czwartek ks. Jan Kot miał 75 lat. Aż 43 z nich spędził w sutannie. Święcenia przyjął 16 maja 1978 r. Wcześniej pracował jako robotnik w Stoczni Gdańskiej.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:

Kapłaństwo i policja

Przez wiele lat związany był z Polską Policją. Od 2000 do 2002 roku był kapelanem stołecznych policjantów. Od 2002 roku związał się z Komendą Główną Policji.

Zmarły ks. Jan Kot jest dobrze znany członkom NSZZ Policjantów. To również naczelny kapelan Policji stworzył modlitewniki oraz informatory Duszpasterstwa Policji.

Byłeś świadkiem zdarzenia, które powinniśmy opisać? Napisz maila na adres [email protected]. Przyjrzymy się sprawie.

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Źródło: wtv.pl Zdjęcie główne: Unsplash.com/ David Tomaseti