Ksiądz Andrzej Dymer. (zdj. ilustr.) Pexels / Georgia Maciel/Twitter/Michał SzczerbaŹródło: (zdj. ilustr.) Pexels / Georgia Maciel/Twitter/Michał Szczerba
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 20 Lutego 2021

Kontrowersyjny nekrolog ks. Andrzeja Dymera pojawił się w sieci

Nie żyje ksiądz Andrzej Dymer. Duchownego oskarżanego o wykorzystywanie seksualne nieletnich pożegnał Dyrektor Oddziału Terenowego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Bydgoszczy. Stanisław Zimnicki, bo o nim mowa, opublikował zaskakujący nekrolog.

  • Zimnicki podziękował zmarłemu za utworzenie licznych dzieł edukacyjnych i społecznych, a także za wierną posługę na rzecz zachodnio-pomorskiej wspólnoty wyznaniowej Kościoła katolickiego
  • Dyrektor KOWR połączył się w bólu i żałobie z bliskimi księdza, życząc pokoju dla jego duszy. Zdjęcie z nekrologu trafiło do sieci i zostało udostępnione przez posła Platformy Obywatelskiej, Michała Szczerbę
  • "Bezczelne plucie ofiarom w twarz" - skomentował parlamentarzysta. Tymczasem ciało hierarchy zostało zabezpieczone do badań. Prokuratura chce ustalić, czy doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci

Parlamentarzysta opozycji skomentował nekrolog księdza Andrzeja Dymera za pośrednictwem Twittera. Ujawnienie dokumentu wywołało ponad 1,5 tysiąca reakcji. "Rząd PiS nekrologami za pieniądze podatników żegna Pedofila. Bezczelne plucie ofiarom w twarz" -  czytamy. Wyjaśnijmy, że prace KOWR-u prowadzi prezes, wyznaczony przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Ten zaś wyznacza prezesów poszczególnych jednostek, w tym Stanisława Zimnickiego, którego kieruje działalnością Ośrodka w Bydgoszczy.

Według Zimnickiego ksiądz Andrzej Dymer jest wybitnym twórcą. Nekrolog duchownego właśnie okrąża sieć

"Wybitny twórca i organizator dzieł edukacyjnych i społecznych Kościoła katolickiego na Pomorzu Zachodnim" - tak hierarchę opisuje pracownik agencji wykonawczej. W nekrologu umieszczono modlitwę po dziesiątce różańca, nawołującą Jezusa Chrystusa do przebaczenia grzechów i zbawienia od ognia piekielnego. Treść dokumentu wywołała nie lada kontrowersje przez wzgląd na oskarżenia dotyczące księdza Dymera. W 2008 roku I instancja  Trybunału Kościelnego uznała duchownego winnym wykorzystywania seksualnego małoletnich ze szczecińskiego ogniska św. Brata Alberta.

Abp Jędraszewski napisał list do wszystkich parafian swojej diecezji. Pisał o Abp Jędraszewski napisał list do wszystkich parafian swojej diecezji. Pisał o "globalnym starciu"Czytaj dalej

Duszpasterz nigdy nie przeprosił i nie poniósł konsekwencji swoich czynów. Jeszcze 12 lat temu odwołał się od wyroku watykańskiego wymiaru sprawiedliwości, jednak decyzja zapadła dopiero 12 lutego - 4 dni przed śmiercią oskarżonego. Opinia publiczna nie dowie się, co dokładnie orzeczono. Wciąż nie wiemy, kiedy zostanie przeprowadzona ceremonia pogrzebowa. Planowanie uroczystości utrudniła bowiem prokuratura. 

Organy ścigania, jak podaje Onet, wszczęły postępowanie dotyczące wyczerpania znamion artykułu 155 Kodeksu karnego. Chodzi o nieumyślne spowodowanie śmierci księdza Andrzeja Dymera. Prokuratura nie zdradza szczegółów śledztwa, jednak podano informacje o zabezpieczeniu ciała zmarłego do badań. Wyniki sekcji zwłok mogą wykazać, jakie były przyczyny zgonu. Kuria szczecińsko-kamieńska zapewnia, że hierarcha przegrał walkę z ciężką chorobą nowotworową. 

Ewentualny sprawca nieumyślnej śmierci może zostać ukarany pozbawieniem wolności w okresie od 3 miesięcy do 5 lat. Redakcja Onetu wskazała także, iż pochówek duszpasterza będzie miał charakter prywatny, jednak księża szczecińsko-kamieńscy mieli zostać zobligowani do przeprowadzenia przynajmniej jednej Mszy świętej w intencji Andrzeja Dymera. Zasady sanitarno-epidemiczne wymuszają na bliskich organizację skromnego przedsięwzięcia. 

O co chodzi w sprawie Andrzeja Dymera?

Historia z lat 90. ponownie obiegła opinię publiczną za sprawą reportażu, jaki pokazano na antenie TVN24. W "Najdłuższym procesie Kościoła" dziennikarze oddali głos ofiarom duchownego, by te opowiedziały o dramatycznych wydarzeniach, jakie rozegrały się w ognisku św. Brata Alberta. Pierwszy skandal z udziałem zmarłego wybuchł o wiele wcześniej. Już w 2008 roku przestępstwa na tle seksualnym nagłośnili reporterzy Gazety Wyborczej, wymuszając na władzach Kościoła katolickiego zajęcie się sprawą.

Po 2008 roku ofiary nadużyć składały zawiadomienia do prokuratury, która to nie postawiła kapłana przed wymiarem sprawiedliwości. Doszło do tego dopiero w 2014 roku, po złożeniu subsydiarnego aktu oskarżenia. Jest to ostatnia droga prawna dla osób, które spotkały się z dwukrotnym umorzeniem śledztwa. Wówczas poszkodowani wchodzą w rolę oskarżycieli, jednak nawet wtedy nie doszło do skazania księdza Andrzeja Dymera przez polskie sądy. 

Padły podejrzenia, jakoby o działaniach Dymera mieli wiedzieć prymas Wojciech Polak, biskup Andrzej Dzięga, a także biskup Sławoj Leszek Głódź. Posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus złożyła w sprawie hierarchów Kościoła katolickiego zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście. Według polityczki mogło dojść do wyczerpania znamion artykułu 240 Kodeksu karnego. Chodzi o niepoinformowanie organów ścigania o zamiarach, dokonaniu, bądź usiłowaniu popełnienia czynu zabronionego. 

Śledczy mają 6 tygodni na odniesienie się do złożonego pisma. 

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Źródło: [Onet/Twitter/Michał Szczerba]