Dramat we wsi Zdziechowice na Podkarpaciu. Policja znalazła rozczłonkowane zwłoki kobiety.. Screen pochodzi z materiału TVP3.Źródło: Screen pochodzi z materiału TVP3.
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 23 Stycznia 2021

Tragiczna zbrodnia na Podkarpaciu. Fragmenty zwłok odnaleziono ukryte w różnych miejscach

Dramat we wsi Zdziechowice na Podkarpaciu. Na terenie posesji 32-letniego mieszkańca miejscowości policja znalazła rozczłonkowane zwłoki kobiety. 65-letnia Jadwiga K. zginęła najprawdopodobniej przed dwoma tygodniami.

Według doniesień dziennika „Fakt” ofiara pochodziła z jednej z sąsiednich miejscowości. 65-latka miała odwiedzać ojca i syna ze Zdziechowic. Mężczyźni mieszkali samotnie. W domu często miały odbywać się imprezy zakrapiane alkoholem.

Według nieoficjalnych doniesień, dramat miał wydarzyć się w sobotę, 9 stycznia. Wówczas kobietę widziano po raz ostatni.

We wsi mówiono, że 65-latka nie żyje. Jej zwłoki odnaleziono jednak dopiero po dwóch tygodniach, w trakcie przeszukania domu i posesji należącej do Romana S. Śledczy znaleźli fragmenty ciała.

Tragedia w Zdziechowicach

Mundurowi zabezpieczyli popiół z pieca, w którym według doniesień spalono część zwłok kobiety. Ciało Jadwigi K. miało bowiem zostać rozczłonkowane. Pozostałych śladów, zwraca uwagę „Fakt”, poszukiwano w stodole oraz zlokalizowanych na terenie posesji ulach.

Nagonka na Donalda Tuska w programie TVP. Nagonka na Donalda Tuska w programie TVP. "Czy on jest zdrowy na umyśle?"Czytaj dalej

W domu i na terenie posesji policjanci pracowali przez trzy dni. (...) Większość szczątków udało się odnaleźć, informuje rzeszowska Telewizja Polska.

Wspomniani mężczyźni, u których wieczór miała spędzić ofiara, zostali już zatrzymani. Właściciel domu, 32-letni Roman S. usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku ciała, skutkującego śmiercią, a także zbezczeszczenia zwłok kobiety.

W stan oskarżenia postawiono też Piotra K., 52-letniego kolegę mężczyzny, który wiedząc o zdarzeniu, nie powiadomił o nim organów ścigania.

Nie jest jasne, co doprowadziło do tragedii. Mieszkańcy miejscowości nie wiedzą wiele o ofierze. Sąsiedzi wskazali, że kobieta miała męża i syna, którzy przebywają za granicą.

Ostatnio opiekowała się tylko matką – dodają, cytowani przez „Fakt”.

Zdaniem rozmówców dziennika tragedia w domu rodziny S. była jedynie kwestią czasu. Miejscowi wskazują, że często wybuchały tam awantury. Posesję odwiedzała policja. – Ten syn raz ojcu nawet szczękę połamał. A wszystkiemu winne używki – przekonują.

źródło: fakt.pl / rzeszow.tvp.pl

Artykuły polecane przez redakcję WTV: