wtv.pl > Polityka > SE: Auto Macierewicza miało niebezpiecznie szybko pędzić po Warszawie
Anna Dymarczyk
Anna Dymarczyk 19.03.2022 08:18

SE: Auto Macierewicza miało niebezpiecznie szybko pędzić po Warszawie

Antoni Macierewicz
(Fot. il.) Pixabay / Joshua Van Hierden

Nie odpowiada również Żandarmeria, która jest odpowiedzialna za ochronę szefa komisji smoleńskiej. 

SE: Limuzyna Antoniego Macierewicza pędziła po Warszawie. Na liczniku miała dużo ponad 110 km/h

„Super Express” przyuważył limuzynę, z której ostatnio wysiadał przed swoim domem Antoni Macierewicz, na jednej z warszawskich ulic. To już kolejny raz, kiedy reporter zauważył, że auto jedzie niezwykle szybko i wykonuje niebezpieczne manewry. 

Dziennikarz postanowił śledzić auto. W pewnym momencie na własnym liczniku zauważył, że przekroczył już 115 km/h, a samochodu wciąż nie mógł dogonić.

To nie pierwszy taki przypadek. Wcześniej opowiadał o sytuacji, gdy ta sama limuzyna odwoziła pod dom Antoniego Macierewicza. Kierowca również uciekał się wtedy do trudnych do przewidzenia działań, które mogły być niebezpieczne też dla innych uczestników ruchu. 

Po dojechaniu na miejsce, kierowca miał wysiąść z limuzyny, podejść do samochodu dziennikarza i agresywnym tonem spytać, czy ten ma jakiś problem.

Jak na razie Antoni Macierewicz nie skomentował tych doniesień. Milczy również odpowiedzialna za jego ochronę Żandarmeria Wojskowa. Macierewicz otrzymał prawo do korzystania z niej za sprawą przewodniczenia komisji smoleńskiej. 

Antoni Macierewicz nie ma szczęścia do kierowców

Wiele wskazuje na to, że Antoni Macierewicz nie ma szczęścia do kierowców lub sam jest w pewien sposób prowokatorem szybkiej jazdy samochodem. To nie pierwszy raz, gdy jego szoferzy mogli potencjalnie narażać nie tylko życie i zdrowie wszystkich osób znajdujących się w pojeździe, ale również pozostałych uczestników ruchu. 

W 2017 roku limuzyna z Antonim Macierewiczem w środku uległa wypadkowi - pod Toruniem doszło do karambolu. Polityk wracał wtedy z konferencji organizowanej przez Tadeusza Rydzyka. Jechał stamtąd na galę jednego z tygodników - na tym wydarzeniu nagrodę miał odebrać Jarosław Kaczyński. 

Sprawa była tym bardziej zagadkowa, że kierujący pojazdem nie miał odpowiednich uprawnień w tym czasie. 

Takie uprawniania otrzymał od kontrwywiadu parę dni później. Tuszowanie sprawy przez organy wojskowe nie zostało jednak nigdy rozstrzygnięte. Prokuratura umorzyła śledztwo.

Czy w tym przypadku służby były bardziej ostrożne? Z pewnością można sądzić, że nieostrożność kierowców nie bierze się znikąd. Nie wiadomo, czy o rozwijanie podobnych prędkości na drogach nie wnioskuje sam Macierewicz.

Byłeś świadkiem zdarzenia, które powinniśmy opisać? Napisz maila na adres [email protected]. Przyjrzymy się sprawie.

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

źródło: [se.pl]