01.09.2019 Warszawa 80. rocznica wybuchu II wojny swiatowej fot Andrzej Iwanczuk/REPORTER n/z: Julia Przylebska, Jaroslaw Kaczynski. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTERŹródło: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Wszystkie wideo autora Julian Bakuła
Autor Julian Bakuła - 14 Stycznia 2021

Wyrok TK ws. aborcji wciąż nieopublikowany, w PiS zamieszanie. "Kaczyński nie chce zakazu aborcji w razie wad letalnych"

Wydane 22 października orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego (TK) w sprawie aborcji wciąż nie zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw. Premier Mateusz Morawiecki miał polecić Rządowemu Centrum Legislacji wstrzymanie się z jego publikacją do czasu wydania przez TK pisemnego uzasadnienia. Od jego treści zależy, jak surowe będzie wprowadzone na jego podstawie prawo aborcyjne. Jarosławowi Kaczyńskiemu może zależeć na utrzymaniu legalności aborcji w przypadku wad letalnych płodu.

22 października 2020 roku Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej wydał orzeczenie uznające przerywanie ciąży w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad lub chorób płodu (tzw. przesłanka embriopatologiczna) za niezgodne z ustawą zasadniczą.

Wydane w okresie obowiązywania obostrzeń epidemicznych orzeczenie zaostrzające prawo aborcyjne wywołało wielotygodniowe, masowe protesty sprzeciwiających się jego treści kobiet i mężczyzn w całej Polsce. 

Najliczniejszy protest, zapoczątkowany orzeczeniem TK Strajku Kobiet, odbył się 30 października w Warszawie, kiedy to o godzinie 17 równolegle rozpoczęły się manifestacje w trzech różnych punktach miasta. Na ulice Warszawy wyszło wtedy ponad 100 tysięcy osób.

Protestujący udali się na Żoliborz, w kierunku domu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego przy ul. Mickiewicza. Okoliczne ulice były szczelnie obstawione przez dziesiątki policyjnych radiowozów, podczas gdy według niektórych doniesień Jarosław Kaczyński został ze względów bezpieczeństwa wywieziony z Warszawy. Jego przedstawiciele stanowczo zaprzeczali jednak podobnym doniesieniom.

Na plaży znaleźli jedynie ubrania, ruszyły pilne poszukiwania. Co mogło się wydarzyć w Kołobrzegu?Na plaży znaleźli jedynie ubrania, ruszyły pilne poszukiwania. Co mogło się wydarzyć w Kołobrzegu?Czytaj dalej

Wielotygodniowe protesty Strajku Kobiet - do których niekiedy dołączały się inne grupy, np. taksówkarze czy rolnicy - mogły być przyczyną wstrzymania publikacji orzeczenia TK, którego społeczne skutki prawdopodobnie zaskoczyły władze PiS.

Jarosław Kaczyński a orzeczenie TK

Jak podaje gazeta.pl, w PiS nie ma wątpliwości co do tego, że orzeczenie TK przyczyniło się do spadku poparcia dla rządu szczególnie "w najmłodszym i kobiecym elektoracie", a część tych strat może być nie do nadrobienia.

Sprawdziła się jednak rządowa strategia przeczekania protestów, które w międzyczasie w większej mierze wygasły i wstrzymania się z publikacją orzeczenia TK do czasu, gdy sytuację uda się opanować i pojawi się pisemne uzasadnienie orzeczenia. Odpowiednie instrukcje w tej kwestii miał wydać Rządowemu Centrum Legislacyjnemu premier Mateusz Morawiecki.

W przypadku publikacji orzeczenia w Dzienniku Ustaw aborcja w przypadku wad letalnych stałaby się w Polsce nielegalna, co mogłoby wywołać kolejną falę protestów. Z tego względu prezesowi PiS może zależeć na złagodzeniu wydanego już orzeczenia TK.

W jaki sposób? Kluczem miałoby być właśnie pisemne uzasadnienie orzeczenia, które pozwalałoby na zaliczenie wad letalnych płodu do przesłanek dopuszczających aborcję ze względu na zagrożenie życia i zdrowia matki. Chociaż możemy mieć wrażenie pomieszania pojęć, to tak właśnie Jarosław Kaczyński postawił sprawę w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", gdy pytany o dopuszczalność aborcji w takich przypadkach odpowiedział:

- To jest sprawa do dyskusji, ale to raczej należy do tego przepisu, którego nie uchylono, mówiącego o zagrożeniu dla życia i zdrowia matki.

Jarosław Kaczyński nie ma jednak pełnej kontroli nad tym, jaki kształt ostatecznie przyjmie pisemne uzasadnienie orzeczenia TK. Pomimo lojalności prezes TK Julii Przyłębskiej wobec prezesa PiS w Trybunale zasiadają także "twardogłowi" sędziowie, którzy mają zdania odrębne do uzasadnienia orzeczenia i mogą nie dopuścić do jego złagodzenia.

Poskutkowałoby to wprowadzeniem w Polsce restrykcyjnego prawa aborcyjnego ograniczającego legalność przerywania ciąży do przypadków zagrożenia życia lub zdrowia matki oraz gwałtu. W związku z tym kobiety zmuszone byłyby na przykład do rodzenia dzieci, które - co wiadomo z badań prenatalnych - umarłby na kilka godzin po porodzie.

Co ciekawe, sam Kaczyński ma prywatnie nie być zwolennikiem podobnego zaostrzenia przepisów. - Jarosław Kaczyński nie jest twardogłowy i nie chce zakazu aborcji w razie wad letalnych. Jest za dopuszczalnością przerwania ciąży w ich przypadku - usłyszeli dziennikarze gazeta.pl od anonimowego polityka Prawa i Sprawiedliwości.

Źródło: gazeta.pl

Artykuły polecane przez redakcję WTV: