Wyciek treści arkuszy tuż przed samą maturą? Niepokojące doniesienia
Przed dzisiejszym egzaminem maturalnym z języka polskiego na poziomie podstawowym, który rozpoczął się o godz. 9, doszło prawdopodobnie do przecieku tematu rozprawki. Miała ona dotyczyć motywu ambicji w "Lalce" Prusa. Na krótko po godz. 7 na Podlasiu powiązane z tym tematem frazy na potęgę wpisywano do wyszukiwarki Google.
We wtorek o godzinie 9 rano rozpoczął się egzamin maturalny z języka polskiego, w ramach którego licealiści muszą m.in. napisać rozprawkę na zadany temat. Którego oczywiście wcześniej nie znają. Przynajmniej w założeniu.
Jak podaje onet.pl, według danych Google Trends na krótko po godzinie 7 rano w województwie podlaskim do wyszukiwarki Google zaczęto na wielką skalę wpisywać frazy związane z "Lalką" Bolesława Prusa, w szczególności: "Lalka ambicja", ale także: "motyw ambicji", "Wokulski" oraz "ambicja w lekturach".
Wiele wskazuje na to, że doszło do przecieku tematu, jako że jeden z możliwych tematów tegorocznej rozprawki maturalnej faktycznie miał dotyczyć właśnie motywu ambicji w regularnie powracającej na egzaminie powieści Prusa.
Powtórka z ubiegłego roku?
Jeśli rzeczywiście nastąpił przeciek, byłaby to powtórka z rozrywki, bo - jak przypomina onet.pl - do podobnej sytuacji doszło w ubiegłym roku, gdy na krótko przed egzaminem w Google nastąpił wysyp wyszukiwań dotyczących elementów fantastycznych w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego.
Jak relacjonuje onet.pl, około godziny 7 w wyszukiwarkę zaczęto wpisywać nawet temat w jego pełnym brzmieniu: "Jak wprowadzenie elementów fantastycznych do utworu wpływa na przesłanie tego utworu? Rozważ problem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do podanych fragmentów "Wesela".
Wtedy również wyszukiwania pochodziły z województwa podlaskiego.
Centralna Komisja Egzaminacyjna (CKE) nie potwierdza jednak na razie doniesień o przecieku.
- Nie otrzymaliśmy żadnego zgłoszenia w tej sprawie. Gdyby były jakieś przecieki, na pewno byśmy coś o tym wiedzieli. W zeszłym roku jeszcze przed egzaminem otrzymaliśmy informacje na ten temat - przekazał Gazecie Wyborczej dyrektor CKE dr Marcin Smolik.
Smolik powołuje się także na wprowadzone po ubiegłorocznym incydencie zmiany proceduralne dotyczące przekazywania arkuszy, które to zmiany miały zapobiec kolejnym przeciekom.
- W tym roku dyrektor szkoły ma obowiązek odebrać arkusze z innym członkiem zespołu egzaminacyjnego, czyli muszą być dwie osoby odbierające arkusze. (...) Jeżeli rzeczywiście doszło do przecieku, to w tej chwili oszukuje nie tylko dyrektor, ale też inni nauczyciele, co jest po prostu niegodne ze wszystkich miar i jest złamaniem przepisów prawa - przywołuje dyrektora CKE onet.pl.
Źródło: wiadomosci.onet.pl, Gazeta Wyborcza / wyborcza.pl
Byłeś świadkiem zdarzenia, które powinniśmy opisać? Napisz maila na adres [email protected]. Przyjrzymy się sprawie.
Artykuły polecane przez redakcję WTV:
Uchwalono obowiązkowe szczepienia. Bez nich prawdopodobnie nie wejdziesz też do wielu miejsc
Urodziny o. Rydzyka już za kilka dni. Szykują dla niego specjalny "prezent", raczej się nie ucieszy