wtv.pl
Uchodźcy na granicy polsko-bialoruskiej. Cudzoziemcy m.in. z Afganistanu i Iraku od kilku dni koczują pomiędzy granicami.

Fot. Jakub Kaminski/East News, Usnarz Gorny (woj. podlaskie), 19.08.2021

Starcie posła ze Strażą Graniczną: “To uderzenie w naszą godność”. Co dzieje się na polskiej granicy?

20 Sierpnia 2021

Autor tekstu:

Jan Kietliński

Udostępnij:

Od kilku dni media huczą z powodu grupy afgańskich uciekinierów, którzy przebywają na granicy między Polską a Białorusią. Od dwóch tygodni coraz więcej migrantów przybywa do Polski. Wszystko wskazuje na to, że jest to celowe działanie rządu Białorusi, który transportuje na naszą granicę Afgańczyków, skuszonych możliwością ucieczki z kraju. Działania Straży Granicznej są bacznie obserwowane, a wielu aktywistów i polityków dopatruje się nadużyć oraz politycznych rozgrywek ze strony służb. Poseł Lewicy, Maciej Konieczny oskarżył SG o przemoc. Co dalej z losem uciekinierów?

Cały świat zwrócił wzrok na Afganistan, gdy władze USA po dwudziestu latach zdecydowały się wycofać z kraju swoje siły. Ewakuacja Amerykanów doprowadziła do szybkiego i nagłego przejęcia władzy w kraju przez Talibów, muzułmańskich ekstremistów. Spanikowani obywatele Afganistanu starali się uciec z kraju, doszło do szturmu na lotnisko w Kabulu. Niektórzy przypłacili próbę ucieczki z kraju życiem.

Obecnie to właśnie do Polski trafia najwięcej imigrantów, ściąganych na granicę przez administrację prezydenta Białorusi, Aleksandra Łukaszenki. Od kilku dni, zgodnie ze słowami aktywistów, grupa imigrantów jest przetrzymywana na granicy i uniemożliwiane jest im przejście na terytorium Polski. Straż Graniczna sugeruje, że imigranci powinni szukać pomocy na Białorusi. Świadkowie opowiedzieli nam, jak wygląda sytuacja na miejscu.

“Od 12 dni koczują na granicy, od 26 są w drodze”

Kalina Czwarnóg, członkini zarządu Fundacji Ocalenie, która zajmuje się pomocą uchodźcom, jest obecna na granicy z Białorusią. Czwarnóg wytłumaczyła nam co aktualnie ma miejsce na granicy:

- Sytuacja wygląda tak, że 32 osoby z Afganistanu, w tym kobiety i jedna 15-letnia dziewczynka, a także parę chorych osób, jest przetrzymywane przez Straż Graniczną na naszej granicy - mówi.

EN 01489708 0458

"Polska ma taką samą odpowiedzialność, jak reszta sojuszników". Politycy o roli Polski w wojnie w Afganistanie

CZYTAJ DALEJ

- To co nam się udało osiągnąć, to dzięki pomocy posła Koniecznego, doszło do przekazania śpiworów, namiotów, pożywienia, powerbanków, chusteczek, czy papieru toaletowego - dodaje.

- Udało nam się także przekazać tym osobom papiery do pełnomocnictw, a także kontakt do prawników, którzy będą ich reprezentować przed Strażą Graniczną i urzędem do spraw cudzoziemców. 

Problemem jest także bariera językowa. Dopiero od niedawna na miejscu znajduje się tłumaczka:

- Udało nam się tam także przyjechać z tłumaczką. Wiemy, że te osoby od 12 dni koczują na naszej granicy i są przetrzymywane. Od 26 dni są w drodze - komentuje Kalina Czwarnóg.

“Te osoby od doby nic nie jadły i nie piły”

Obecni na miejscu aktywiści opowiedzieli nam także o warunkach, w jakich przetrzymywani są imigranci. Osoby te zgodnie z relacją świadków siedzą na ziemi, a od pewnego czasu wstrzymana została możliwość przekazania im pożywienia:

- Słyszeliśmy, że pogranicznicy przekazywali im jedzenie, natomiast przedwczoraj to się skończyło - mówi Kalina Czwarnóg.

- Kiedy lokalna ludność i aktywiści zaczęli przynosić jedzenie, oni przestali je przekazywać. Jest w okolicy tego miejsca taka kupka pizz, albo jakiegoś chleba, która się po prostu psuje, bo nie została przekazana - dodaje.

- Kiedy my wczoraj przyjechaliśmy, straż graniczna powiedziała, że nikt im tego nie przekaże i nie pomoże im tego przekazać. Chodzi o nasze jedzenie, które przywieźliśmy. Kiedy przyjechaliśmy okazało się, że te osoby od doby nic nie jadły i nie piły - mówi aktywistka.

- Straż graniczna nie dopuszcza nas do tych osób. Jedyna osoba, która mogła podejść, to był poseł Konieczny. Nie widzieliśmy agresji ze strony straży granicznej, natomiast atmosfera bywa dosyć gęsta - dodaje.

Według Kaliny Czwarnóg Straż Graniczna przekazuje nieprawdziwe informacje na temat imigrantów. Jak stwierdziła, tym ludziom trzeba pomóc za wszelką cenę:

- Wczoraj wielokrotnie słyszeliśmy, że te osoby mogą być niebezpieczne, mogą być chore, mogą być zagrożeniem. Stoją przed nimi cały czas z bronią i też z bronią długą - opowiada dziewczyna.

- Przyjechały osoby z biura Rzecznika Praw Obywatelskich i po prostu próbują się zorientować w sytuacji - informuje.

Imigranci chcą ochrony od Polski

Kalina Czwarnóg poinformowała nas, że udało się nawiązać dialog z imigrantami. Udokumentowano ich prośby:

- To co mamy nagrane i to co wielu dziennikarze też nagrało, to pytania wobec tych osób - czego oni konkretnie chcą. Wszyscy powiedzieli, że chcą ubiegać się o ochronę międzynarodową. Chcą tej ochrony od Polski - mówi Czwarnóg. 

- My planujemy zostać na miejscu dopóki sytuacja się nie rozwiąże - dodaje.

Aktywistka poradziła także, co zwykli obywatele mogą zrobić w kwestii imigrantów. Czwarnóg zaznacza, że każdy może mieć swój wkład w pomoc:

- To co możemy robić, to wywierać presję na politykach, mówić, że nie godzimy się na to, na takie traktowanie nieludzkie osób na naszej granicy.

- Wszyscy, jako obywatele i obywatelki, powinniśmy zrobić wszystko, żeby te osoby dostały należytą pomoc i otrzymały status uchodźcy - dodaje.

- Warto wspierać organizacje pozarządowe, takie jak Fundacja Ocalenie, choćby dlatego, że dzięki wsparciu wszystkich osób możemy teraz tutaj być w zasadzie cały dzień i pomagać - opowiada.

- Zanim my tu przyjechaliśmy, nie było nikogo kto mógłby z nimi porozmawiać - mówi Kalina Czwarnóg, członkini zarządu Fundacji Ocalenie.

Straż Graniczna: “Nie ma po naszej stronie żadnych koczujących imigrantów”

Mimo sytuacji, która ma miejsce na naszej granicy, nie widać konkretnych kroków w celu jej rozwiązania. Według pograniczników, ten problem musi rozwiązać Białoruś, bo imigranci znajdują się po tamtej stronie. Dlaczego nie możemy więc ich wpuścić? 

O komentarz na temat sytuacji na granicy zapytaliśmy rzeczniczkę Straży Granicznej, podporucznik Annę Michalską:

- Jeżeli chodzi o stronę polską, nie ma tutaj żadnych koczujących imigrantów. Grupa, którą obserwujemy, znajduje się po stronie białoruskiej - mówi.

- Zwróciliśmy się do przedstawicieli Straży Granicznej Białorusi, o interwencję w tej sprawie, że być może ta grupa potrzebuje pomocy. Strona Białoruska zadeklarowała, że takiej pomocy udzieli - dodaje Michalska.

- Zauważyliśmy, że część osób została zabrana, a grupa się zmniejszyła. Osoby te najprawdopodobniej zostały zabrane przez Straż Białoruską, ponieważ to jest Państwo Białoruskie, oni są po stronie Białorusi - komentuje rzeczniczka.

Według Anny Michalskiej imigranci otrzymali pełną pomoc od strony polskiej. Wytłumaczyła również, jak to wygląda z jej perspektywy:

- Wnioski o ochronę międzynarodową można składać przy legalnym przekroczeniu granicy, przy przejściach granicznych, również po stronie Polski - mówi.

- Wszystkie te wnioski przyjmujemy, miało to miejsce także w przypadku tej grupy nielegalnych imigrantów, prawie 800 osób, które złapaliśmy w tym miesiącu. Takie wnioski były przyjmowane i są przyjmowane - dodaje.

- Grupa, o której teraz mowa jest po stronie białoruskiej, a te 800 osób zatrzymaliśmy po przekroczeniu granicy z Polską. Do tych osób, które nielegalnie przekroczyły granicę, ściągamy tłumaczy z całego kraju, z różnymi dialektami i nikt nie zostaje pozostawiony bez naszej opieki - zapewnia Michalska.

Rzeczniczka opowiedziała o sytuacji, która miała miejsce w nocy. Zgodnie z jej słowami, Straż Graniczna przeprowadziła akcję ratowniczą i pomogła grupie imigrantów, którzy mogli zginąć:

- Dzisiaj przez całą noc funkcjonariusze Straży Granicznej działali w Narewce i ratowali grupę nielegalnych imigrantów, która przekroczyła granicę i utknęła w mokradłach - mówi rzeczniczka.

- Mieli odciętą drogę i my z pomocą użyliśmy śmigłowca. Śmigłowiec nie mógł wylądować, bo są to mokradła, więc funkcjonariusze musieli działać z ziemi, wrzucali różne drabiny i starali się wydostać imigrantów. Wszyscy dostali pomoc - informuje Anna Michalska.

Rzeczniczka Straży Granicznej zapewnia, że sytuacja jest opanowana, a SG jest przygotowana na tego typu sytuacje:

- Aktualnie, wszystko jest pod kontrolą. Mamy nadzieję, że liczba imigrantów nie będzie się zwiększała, teraz w ciągu ostatnich dwóch dni się lekko zmniejszyła. Przewidujemy różne scenariusze, jesteśmy na to przygotowani - mówi.

- Na polskich granicach do tej pory takiej presji migracyjnej nie było, ale za to mamy doświadczenie z radzeniem sobie w takich sytuacjach, dzięki misjom międzynarodowym. Działaliśmy na innych granicach Unii Europejskiej i wiemy, jak sobie z takim imigrantami poradzić - dodaje.

- Natomiast jest to pierwsza taka sytuacja, w której Straż Graniczna musi mierzyć się z presją migracyjną na polskich granicach - informuje.

- Zawsze byliśmy chwaleni za nasze działania i podkreślano nasz profesjonalizm. Aktualnie wspomagamy Litwę na granicy z Białorusią, tam nasi funkcjonariusze patrolują sytuację. Nasz śmigłowiec patroluje ich granicę z powietrza - mówi rzeczniczka.

- Jeśli chodzi o Polskę, w tej chwili ustawiliśmy 100 km drutu kolczastego, planowane jest jeszcze 50, ale będziemy reagować adekwatnie do zagrożenia - opowiada rzeczniczka Straży Granicznej, Anna Michalska.

Starcie między posłem a Strażą Graniczną bez rozwiązania

Poseł Lewicy, Maciej Konieczny, jest aktualnie jedynym politykiem opozycji, który pozostaje bezpośrednio zaangażowany w sprawę imigrantów na granicy. W trakcie swojej wizyty powiedział, że Straż Graniczna biła i używała przemocy wobec nielegalnych imigrantów. Rzeczniczka Straży Granicznej jest oburzona takimi słowami:

- Poseł konieczny mówił, że my bijemy nielegalnych imigrantów. Chciałabym zwrócić uwagę że tutaj takie sytuacje nie miały miejsca - mówi Anna Michalska.

- Jeśli poseł Konieczny ma dowody, że my kogokolwiek biliśmy, to bardzo poproszę o takie dowody. To jest godzenie w nasz etos, to godzenie w etos naszego munduru. Poseł Konieczny uderzył w godność funkcjonariuszy Straży Granicznej - dodaje wzburzona kobieta.

- Domagamy się sprostowania, to jest nasze stanowisko - podsumowuje rzeczniczka Straży Granicznej, Anna Michalska.

Poseł Maciej Konieczny w rozmowie z nami odpowiedział na słowa Straży Granicznej:

- Powoływałem się na relacje osób, z którymi rozmawialiśmy na miejscu. Od początku to zapewniam, mówiłem, że powołuje się tylko na relacje, które wydawały się spójne i wiarygodne, więc jej przekazałem - tłumaczy. 

- Niespecjalnie czuję potrzebę odniesienia się do słów Straży Granicznej. Uważam, że najgorzej na wizerunek SG wpływa to, co aktualnie dzieje się na naszych granicach - komentuje Konieczny.

Konieczny: “Padł rozkaz, żeby pogranicznicy wstrzymali żywność dla imigrantów”

Mimo przedostania się do Polski kilkuset imigrantów, ta mała grupa budzi największe kontrowersje. Straż Graniczna twierdzi, że o ich bezpieczeństwo powinna zadbać strona białoruska. Według posła Macieja Koniecznego, stali się oni ofiarami gry politycznej partii rządzącej:

- Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy ci imigranci cały czas byli po stronie Białorusi. Oni też się przemieszczali. Polska Straż Graniczna nie pozwala im się w żaden sposób zbliżyć,  a oni po prostu powinni być aresztowani za próbę nielegalnego przekroczenia granicy - informuje Konieczny.

- Oni wszyscy zgłaszają chęć zostania objętym ochroną międzynarodową. W naszym obowiązku jest teraz przyjęcie ich i rozpatrzenie tych wniosków - dodaje.

Konieczny twierdzi, że decyzja o niewpuszczeniu tej małej grupy jest polityczna. Poseł opowiada, że padł rozkaz o zaprzestaniu dostaw pożywienia dla imigrantów:

- Myślę, że chodzi o politykę. Chodzi o, nie wiem, ściganie się na okrucieństwo z Białorusią, o pokazanie jakim jest się twardzielem - mówi.

- Chronologia wydarzeń na to wskazuje, polscy pogranicznicy przez długi okres dostarczali jedzenie tym osobom, dopóki nie padł rozkaz z góry, że nie można tego robić - dodaje.

- Przez te 11 dni Polska strona także dostarczała im jedzenie i picie. Zakładam, że musiał być to rozkaz z samej góry, z ministerstwa. To samo mówili też pogranicznicy, byliśmy tam jednego dnia, drugiego i oni mówią: “słuchajcie, nie możemy, takie są rozkazy, co mamy zrobić” - informuje Konieczny.

Tymczasem Straż Graniczna sugeruje, że imigranci powinni zgłosić się o ochronę na Białorusi. Rzeczniczka powiedziała, że jest to ich pierwszy kraj bezpieczny:

- Jeżeli te osoby potrzebują pomocy, to mogą pewnie takie wnioski złożyć także na Białorusi. Jeżeli są to obywatele Afganistanu, to Białoruś jest dla nich krajem bezpiecznym - mówi rzeczniczka, Anna Michalska.

- Wnioski o ochronę zgodnie z Konwencją Genewską, powinno się składać w pierwszym bezpiecznym kraju, do którego się trafiło. A oni lądują w Mińsku - dodaje.

Maciej Konieczny ma odmienne zdanie na ten temat. Jest oburzony słowami rzeczniczki:

- To jest kompletna bzdura, że oni mają czuć się bezpieczni na Białorusi. Z jednej strony mówimy, że Białoruś używa ich jako narzędzie polityczne i wypycha ich od siebie na polską stronę, więc stwierdzenie że to jest kraj dla nich bezpieczny, to jest kompletna bzdura - mówi.

- Jest oczywiste, że Białoruś nie jest krajem bezpiecznym i że używa tych ludzi do wywierania presji na Polskę. To jest przerażające, że Polska nagle udowadnia, że Białoruś to jest fantastyczne i bezpieczne miejsce - komentuje.

Konieczny podsumował rozmowę w ten sposób:

- Na temat rozwiązania tej sprawy przez kwestie polityczne moglibyśmy rozmawiać długo. Natomiast przede wszystkim, przestrzegajmy prawa i pomóżmy ludziom, którzy tej pomocy potrzebują - mówi.

- Nie możemy nie przestrzegać prawa i zachowywać się nieludzko - podsumowuje poseł Lewicy, Maciej Konieczny.

Byłeś świadkiem zdarzenia, które powinniśmy opisać? Napisz maila na adres redakcja@wtv.pl. Przyjrzymy się sprawie.

Artykuły polecane przez redakcję WTV

  • Rolnicy chcą zablokować Polskę. Szykujcie się na ogromne utrudnienia

  • "Gliński powiedział coś odrażającego moralnie". Politycy reagują na słowa ministra w sprawie sytuacji w Afganistanie

  • Podwyżki cen prądu praktycznie pewne. W 2022 roku znów zapłacimy za energię elektryczną więcej

Źródło: wtv.pl
Źródło zdjęcia głównego: Fot. Jakub Kaminski/East News, Usnarz Gorny (woj. podlaskie), 19.08.2021

Jan KietlińskiAutor

Jestem byłym studentem stosunków międzynarodowych na Uczelni Łazarskiego. Interesują mnie tematy sfery społecznej i kulturowej. Uwielbiam podróżować i poznawać nowe zwyczaje i tradycje, pasjonuje mnie lokalny folklor. Odwiedziłem ponad 40 krajów i uważam się za obywatela świata. Płynnie władam językiem angielskim i rosyjskim, a w planie mam naukę kilku języków skandynawskich.

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: jan.kietlinski@wtv.pl

Podobne artykuły

Konferencja prasowa z udzialem premiera Mateusza Morawieckiego, ministra spraw wewnetrznych i administracji Mariusza Kaminskiego oraz Komendanta Glownego Policji gen. insp. Jaroslawa Szymczyka, w sprawie bezpieczenstwa funkcjonariuszy policji w kontekscie pobicia w Pastuchowie.

Tylko u nas

Dziennikarze pytają, MSWiA milczy. Dlaczego ministerstwo nie odpowiada na pytania o uchodźców?

Czytaj więcej >

Tylko u nas

Hanna Gill-Piątek o stanie wyjątkowym: "Nikt już nie będzie mógł patrzeć na ręce władzy, przez którą zaczną umierać tam ludzie"

Czytaj więcej >

Tylko u nas

Huragan Ida w Luizjanie. "Dom sąsiadów właśnie płonie i jest zalewany, w środku niemowlę, proszę pomóżcie"

Czytaj więcej >
Piotr Molecki/East News

Tylko u nas

Nauczyciele masowo odchodzą ze szkół. ZNP: „Będziemy mieli do czynienia z poważnym kryzysem”

Czytaj więcej >
Jakub Kaminski/East News

Tylko u nas

Zapytaliśmy Małgorzatę Kidawę-Błońską o uchodźców. Wypowiedź zaskakuje

Czytaj więcej >
W Międzynarodowy Dzień Psa skupiamy się na mopsach.

Tylko u nas

“Mopsy są modne cały czas”. Dziś Międzynarodowy Dzień Psa - na co powinniśmy zwrócić większą uwagę?

Czytaj więcej >