SOR niczym piekło, a nie oddział ratunkowy. Można przeżyć tam prawdziwy koszmar.. Wikimedia Commons
Źródło: Wikimedia Commons
Wszystkie wideo autora Pamela Obuchowska
Autor Pamela Obuchowska - 23 Stycznia 2020

Starsze małżeństwo przeżyło koszmar na SOR. Tragedia nikomu nie dała do myślenia

SOR to miejsce, do którego udajemy się w celu otrzymania pomocy medycznej, w sytuacji nagłego zagrożenia zdrowia lub nawet życia. Liczmy na szybką pomoc i ratunek. Jednak od lat słyszy się w Polsce o koszmarnych przypadkach, do jakich dochodzi na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Ludzie zamiast otrzymać szybką i fachową pomoc i opiekę, otrzymują niekiedy nawet śmierć - konają w bólu i cierpieniach, oczekując w kolejce na przyjęcie. Można przeżyć tam prawdziwy koszmar. Przekonało się o tym pewne starsze małżeństwo z Warszawy.

Sprawę nagłaśnia dziennik "Fakt". 90-letni Pan Karol przywiózł na SOR szpitala MSWiA przy ul. Włoskiej w Warszawie swoją żonę, przejęty tym, że zaczęła pluć krwią. To, co spotkało tam starszą parę, brzmi aż niewiarygodnie! Przeżyli prawdziwy koszmar. Kobieta na przyjęcie do szpitala czekała prawie trzy dni i nikt nie pomyślał przy tym, by podać jej chociaż posiłek. Starsza chora pani spędziła na SOR-ze aż 60 godzin bez jedzenia i picia. To nie żart.

Była posłanka PiS się wygadała. Partia może być na nią złaByła posłanka PiS się wygadała. Partia może być na nią złaCzytaj dalej

SOR niczym piekło, a nie oddział ratunkowy. Można tam przeżyć prawdziwy koszmar, a w sytuacji zagrożenia życia nawet umrzeć

Najwidoczniej tragedia, jaka miała miejsce kilka miesięcy temu, o której było bardzo głośno, nie dała do myślenia polskiej służbie zdrowia i szpitalom. Mężczyzna zmarł w męczarniach, czekając na pomoc w Sosnowieckim Szpitalu Miejskim. Trafił tam z siną i spuchniętą nogą, prawdopodobnie na skutek zatoru, czekał blisko 9 godzin na pomoc w izbie przyjęć. Kiedy w końcu nadeszła, było już za późno.

Pan Karol przywiózł swoją żonę na SOR, która zaczęła pluć krwią. - Pierwsze godziny żona siedziała w fotelu, dopiero później umieszczono ją na sali obok SOR. Zanim znaleziono dla niej miejsce w szpitalu, spędziła na oddziale ratunkowym aż 60 godzin. Przez cały ten czas ani jej, ani pozostałym pacjentom nie zaproponowano niczego do jedzenia lub picia. Osoby towarzyszące musiały o to zadbać same. To skandal! - skarży się oburzony pan Karol.

Żona pana Karola od lat zmaga się z cukrzycą i musi regularnie przyjmować posiłki. Tymczasem w szpitalu nie otrzymała kromki chleba ani nawet szklanki wody.

MSWiA, któremu podlega warszawski szpital przy Wołoskiej nie potrafił udzielić "Faktowi" jednoznacznej odpowiedzi na temat tej skandalicznej sytuacji i tego, jak do tego mogło dojść. Wydział prasowowy MSWiA poinformował jedynie o zasadach obowiązujacych na SOR. "Pacjenci, o ile ich stan zdrowia pozwala, mają możliwość doustnej suplementacji płynów i posiłków" - czytamy w odpowiedzi. Dlaczego więc w tym przypadku tak się nie stało?

ZOBACZ TAKŻE:

1. Ogromna awaria we wszystkich urzędach w Polsce. Nie załatwisz żadnej, nawet pilnej sprawy

2. Już nie pożary i powodzie. Naukowcy ostrzegają Australię przed nowym, śmiertelnie niebezpiecznym problemem

3. Wybuch w kamienicy w Poznaniu. Ujawniono ostatnie słowa jednej z ofiar

4. Rydzyk został właśnie wmieszany w jedną z największych afer ostatnich lat. W tle ogromne pieniądze

5. Sejm i Senat nareszcie się dogadali. Przyznali sobie po 1000 zł

6. Jedna z kobiet na zdjęciu nie jest prawdziwą mamą. Wybierz jedną z nich i poznaj prawdę o sobie