wtv.pl
Sejm

(zdj. Il. ) ; Jan Bielecki/East News

Zadziwiające doniesienia ws. strzałów w Sejmie. Było całkowicie inaczej niż wszyscy myślą?

5 Lutego 2021

Autor tekstu:

Alan Wysocki

Udostępnij:

Sejm. W ostatnią niedzielę, 31 stycznia o godzinie 12 w siedzibie parlamentu było słychać wystrzał. Prędko okazało się, że pracownik Straży Marszałkowskiej niechcący postrzelił się w nogę. Centrum Informacji Sejmu poinformowało o przebiegu zdarzenia. Prok

  • Pracownik Straży Marszałkowskiej postrzelił się podczas czyszczenia broni. Wypadek miał odbyć się w specjalnym pomieszczeniu

  • CIS zapewnia, że nikomu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Prokuratura prowadzi jednak śledztwo pod kątem narażenia ludzi na utratę życia lub zdrowia

  • Ofiara wypadku jest w stanie dobrym i na bieżąco kontaktuje się z przełożonym

Dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Sejmu w rozmowie z dziennikarzami portalu Gazeta.pl przekazał wiadomości o okolicznościach wypadku, a także działaniach wyjaśniających, jakie zostały już podjęte przez policję, Straż Marszałkowską, czy prokuraturę. 

- W odpowiedzi na liczne pytania przedstawicieli mediów potwierdzamy, że w niedzielę 31 stycznia, podczas rutynowych czynności służbowych wykonywanych przez funkcjonariusza Straży Marszałkowskiej, doszło do postrzału - poinformował Gazetę.pl.

Sejm. Organy ścigania wszczęły śledztwo w sprawie oddanego strzału

 Grzegrzółka wskazał, że incydent w Sejmie odbył się na terenie strefy zamkniętej. Do odosobnionego miejsca dostęp mają jedynie funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej. Budynek nie należy także głównej częściej kompleksu sejmowego.

- Należy podkreślić, że w żadnej mierze nie było zagrożone bezpieczeństwo osób postronnych - dodawał dla Gazety.pl. 

Od 31 stycznia trwa ustalanie przebiegu wypadku. W prace zaangażowane jest dowództwo Straży Marszałkowskiej, prokuratura i policja. Zaangażowanie służb wynika z obowiązujących przepisów. RMF FM ustaliło jednak, że organy ścigania prowadzą śledztwo pod kątem wyczerpania znamion artykułu 160. Kodeksu karnego.

Dziennikarze medium mieli dowiedzieć się, iż organy ścigania nie są przekonane co do braku zagrożenia dla zdrowia i życia pozostałych pracowników Sejmu.

"Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3" - czytamy w obowiązującym przepisie. Należy jednak zaznaczyć, że jeśli sprawca działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Rozgłośnia podała, że ma dojść do przesłuchania świadków. Zabezpieczono także zapisy z monitoringu sejmowego. Powołany ma zostać także ekspert, specjalizujący się w zakresie batalistyki. 

Stan strażnika ma być dobry. Postrzał w nogę miał nie stworzyć zagrożenia dla życia. 

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

  • Tragiczna pomyłka w polskim szpitalu. Pacjent nie żyje

  • Zadziwiające doniesienia ws. strzałów w Sejmie. Było całkowicie inaczej niż wszyscy myślą?

  • Urodziła na sali z innymi pacjentkami, sama odebrała poród. Padło: "Weź, zobacz, czy na pewno nie żyje”

Źródło: [RMF FM/Gazeta.pl]

Alan WysockiAutor

Ateista roku 2018, redaktor WTV.

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: wtv@iberion.pl

Podobne artykuły

Bp Edward Janiak

Polska

Biskup Edward Janiak nie żyje. Zmarły kapłan odszedł w wieku 69 lat

Czytaj więcej >
Wikimedia Commons/Alina Zienowicz - zdjęcie ilustracyjne

Polska

Impas w rozmowach medyków z Ministerstwem Zdrowia. Protest będzie trwał?

Czytaj więcej >
Pixabay/stevepb

Polska

W piątek ruszają zapisy na trzecią dawkę szczepionki dla osób powyżej 50. roku życia i medyków

Czytaj więcej >
Nie żyje Józef Zbigniew Polak

Polska

Nie żyje powstaniec Józef Zbigniew Polak. Ceniony architekt miał 98 lat

Czytaj więcej >
Flickr/alex.ch, https://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/

Polska

Polska nie zamierza zapłacić kary za Kopalnię Turów. Unia Europejska potrąci ją z dotacji

Czytaj więcej >
Pixabay/sarconi, Pxfuel CC0

Polska

Kopalnia Turów. Narasta niepokój wśród mieszkańców Bogatyni. „Czechów nie obsługujemy"

Czytaj więcej >