Przemysław Czarnek zdecydował o powrocie do szkół uczniów klas I-III.. Piotr Molecki/East NewsŹródło: Piotr Molecki/East News
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 17 Stycznia 2021

Już jutro uczniowie wracają do szkół. Nauczyciele: „Nie chodzi o dobro dzieci”

Przemysław Czarnek zapewnia, że najmłodsi uczniowie są najmniej narażeni na zakażenie koronawirusem. W efekcie dzieci z klas I-III powrócą do szkół już w najbliższy poniedziałek, choć według zapowiedzi rządzących szczepienia nauczycieli ruszą dopiero w okolicy kwietnia. Rząd po raz kolejny przespał tym samym przygotowania.

Rządzący 11 stycznia ogłosili, że klasy I-III powrócą do nauki w formie stacjonarnej już pierwszego dnia po feriach.

Mam pełne przekonanie, że jesteśmy przygotowani do powrotu dzieci – przekonywał szef Ministerstwa Edukacji i Nauki w trakcie zeszłotygodniowej konferencji prasowej, przeprowadzonej wspólnie z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim.

Tego samego dnia szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk przekazał jednak, że zapisy na szczepienia dla nauczycieli ruszą w drugiej połowie marca lub na przełomie marca i kwietnia.

Narodowy Program Szczepień ulega ciągłym zmianom. Podczas wczorajszej konferencji prasowej Dworczyk, pytany o pomysł przyspieszenia szczepień pedagogów, odparł: – Mogę powiedzieć jedną sprawę, którą wielokrotnie powtarzaliśmy: najbardziej narażoną grupą są seniorzy i podejmując te trudne decyzje dotyczące stworzenia poszczególnych grup, które otrzymują szczepienia, zdecydowaliśmy się chronić najsłabszych. Nic się w tej kwestii nie zmienia.

Katecheci zarabiają więcej niż nauczyciele. Zapytaliśmy o ich wynagrodzeniaKatecheci zarabiają więcej niż nauczyciele. Zapytaliśmy o ich wynagrodzeniaCzytaj dalej

Rząd żongluje terminami. Jeden pozostaje jednak niezmienny. Edukacja wczesnoszkolna powróci do placówek już jutro.

„Edukacyjne bańki Czarnka są niemożliwe do zrealizowania”

Uważam, że po raz kolejny rząd udowodnił swoją niekompetencję. Raz, unikając odpowiedzi w piątek, potem informując, że dzieci mogą wrócić, ale tylko w regionach, które mają stosunkowo niski poziom zakażeń w stosunku do reszty kraju, by wieczorem poinformować o tym, że klasy I-III wracają – mówi pani Marzena, nauczycielka historii w szkole podstawowej i liceum.

Zdaniem mojej rozmówczyni decyzja o powrocie dzieci do szkół ma związek z finansowaniem zasiłków opiekuńczych. – Gdyby chodziło o dobro dzieci, dyrektorzy wraz z organami prowadzącymi mogliby decydować o tym, czy szkoła jest na trybie zdalnym, hybrydowym, czy dzieci mogą chodzić do szkoły – zaznacza. I dodaje: – Są przecież takie miejscowości, w których byłoby to najlepsze rozwiązanie – właśnie dla dzieci.

Pytam o zapowiedziane szczepienie pedagogów w okolicy kwietnia. Według pani Marzeny podanie dawek na wiosnę to musztarda po obiedzie dla maturzystów i ośmioklasistów, których egzaminy mogą być zagrożone. – Kierując się rozsądkiem, rząd powinien zaszczepić nauczycieli przed seniorami, tak, by można było szkoły otworzyć w miarę szybko, by dzieci jak najszybciej wróciły – ocenia.

Przypomnijmy, że szef MEiN zaznaczył, iż powracający do szkół uczniowie będą przebywać w swoistych bańkach. Pomysł? Indywidualny plan dnia dla każdej z klas.

Ministerstwo mówi: „Jesteśmy przygotowani”, ale w ogóle nie słucha tych, którzy są czynnymi pedagogami i dyrektorami. Pomysły ministra Czarnka o bańkach edukacyjnych jest w większości szkół niemożliwy do zrealizowania – słyszę w trakcie rozmowy.

Nauczycielka zapewnia, że mimo niedociągnięć ze strony państwa chciałaby, by powrót do szkoły był możliwy jak najszybciej. – Ten system pracy przy zreformowanej – a raczej zdeformowanej – szkole czyni dużo złego. Przeładowane podstawy programowe nijak się mają do możliwości opanowania ich w warunkach zdalnych. Dzieciaki cierpią też społecznie, kwitnie cwaniactwo zaliczeniowe – wylicza.

Liczyłam na to, że zdalna edukacja pokaże, jak bardzo deforma skrzywdziła uczniów i że edukacyjny król jest nagi, że system się rozpadnie... Ale on niestety ciągle trwa – wskazuje na zakończenie.

Wytyczne rządu vs. szkolna rzeczywistość

O decyzję Czarnka pytam też panią Barbarę, nauczycielkę szkoły podstawowej.

Mam poczucie, że rządzący podejmują decyzje w niezwykle chaotyczny sposób, co powoduje u mnie uczucie niepokoju – zaznacza. – Wiemy przecież, jak wyglądała sytuacja sprzed kilku miesięcy, gdy w piątek po południu dowiadywaliśmy się o tym, jak będzie wyglądał nasz kolejny tydzień. Pamiętamy też sytuacje, kiedy otrzymywaliśmy coraz większą liczbę wiadomości o kolejnych przypadkach zachorowań na koronawirusa w naszej szkole.

Nauczycielka wskazuje, że wiele osób oczekiwało przywrócenia nauki stacjonarnej dla uczniów do klas. – Uważam jednak, że przygotowanie szkół (i nauczycieli!, dodaje z emfazą) do powrotu powinno rozpocząć się dużo wcześniej – dodaje. – Wytyczne rządu i szkolna rzeczywistość są często dość rozbieżne.

Pytana, czy podziela optymizm ministra edukacji w sprawie przygotowania placówek na bezpieczne przyjęcie uczniów, odpowiada: – Szkoły zdobyły jesienią pewne doświadczenie w zakresie funkcjonowania w tej „covidowej” rzeczywistości. Niemniej jednak, każdy nauczyciel i uczeń wie, że ogłoszone wytyczne nie są w stu procentach realne do spełnienia.

Czas po zamknięciu szkół i rozpoczęciu nauki zdalnej mógł zostać lepiej wykorzystany przez ministerstwo– ocenia pani Barbara, dodając, że nauczycieli należy zaszczepić jak najszybciej. – W szczególności tych najstarszych – zauważa.

„Wytyczne ministerstwa są tylko na papierze”

Umożliwienie bezpiecznego powrotu do szkół wydaje mi się jednym z najważniejszych wyzwań związanych z walką z pandemią – mówi pan Kuba, nauczyciel historii w jednej z warszawskich szkół. 

Ogłoszoną przed tygodniem decyzję określa jako przejaw pewnej konsekwencji i realizacji zapowiedzi zgłaszanych od kilku tygodni, co, jak wskazuje, jest rzadkością w przypadku obecnej ekipy rządzącej. – Przedłużenie ferii miało w jasny sposób prowadzić do tego, żeby dzieci mogły do szkół wrócić. Stąd osobiście przyjąłem tę decyzję raczej z ulgą – dodaje.

Zaznacza jednak, że ze względu na pewne okoliczności ma nieco większe prawo do entuzjazmu od części swych kolegów po fachu. Wyznaje, że przeszedł zakażenie, dzięki czemu ma względne poczucie bezpieczeństwa.Po drugie, mam dziecko w wieku wczesnoszkolnym i widzę na tym przykładzie, jak trudnym okresem jest dla osoby w takim wieku brak kontaktu z rówieśnikami i brak szkoły generalnie.

Decyzję rządu uznaje za ryzykowną, ale zrozumiałą. Kolejno zwraca jednak uwagę na pewne luki. – Bez szczepienia nauczycieli niemożliwy jest powrót do szkół na szeroką skalę. Skoro rząd teraz otwiera klasy I-III i z wcześniejszych zapowiedzi wynika, że planował to już wcześniej, nauczyciele tych klas powinni być w grupie 0 – ocenia. W jego opinii pozostali nauczyciele powinni powrócić do placówek dopiero w chwili umożliwienia im przyjęcia szczepionki.

Czy szkoły są przygotowane na powrót do nauki stacjonarnej? Zdaniem mojego rozmówcy rząd pozostawił dyrektorów bez pomocy.Wytyczne ministerstwa są tylko na papierze i choć z pewnością są pewną wskazówką, to tylko od dyrektora zależy poziom przygotowania placówek – zaznacza. – Na pewno ministerstwo, a tym bardziej sanepid, nie są instytucjami, na których szkoły mogą w kwestii przygotowania polegać.

Na zakończenie pytam o zasadność przesiewowego testowania nauczycieli. – Wiem o nim tylko z mediów. Natomiast cały pomysł jest bez sensu jak rzadko kiedy – mówi pan Kuba.

Pomysł uznaje za medialną akcję, która nieco mniej zorientowanym osobom może zasugerować, że „oto rząd działa”.Nie mówiąc już o tym, że skoro wracają tylko uczniowie klas 1-3, to test dla nauczycieli starszych nie ma żadnego szczególnego uzasadnienia i równie dobrze można przesiewowo testować krawców – wskazuje.

Artykuły polecane przez redakcję WTV: