Protest. Marek BAZAK/East NewsŹródło: Marek BAZAK/East News
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 20 Stycznia 2021

Do drzwi strajkującego nastolatka zapukała kuratorka. Kolejne "podejrzenie demoralizacji" po protestach

9 grudnia 16-letni Kacper wziął udział w proteście Międzynarodowego Strajku Klimatycznego. W poniedziałek do domu mieszkańca Opola weszła kuratorka sądowa. 14 stycznia do drzwi 16-letniej Oli także zapukała przedstawicielka kuratorium. Wówczas poszło o udział w kieleckim Strajku Kobiet. Co się dzieje?

  • W pierwszej połowie stycznia pracownicy kuratorium odwiedzili dwie osoby, zaangażowane w opozycyjne protesty. Pierwszą z nich jest Ola Relidzyńska, a drugą - Kacper Lubiewski 
  • Przyczyną obu interwencji był udział w demonstracjach. 16-letnia Ola wzięła udział w kieleckim Strajku Kobiet. 17-letni Kacper zaś współprowadził Strajk Klimatyczny w Opolu
  • W obu przypadkach badano, czy ma miejsce zjawisko demoralizacji. Mamy najnowsze informacje w sprawie aktywistów

Polskie ruchy uliczne od 2015 roku rosną w siłę. Jeszcze w latach 2015-2017 protesty były inicjowane przez Komitet Obrony Demokracji. Dziś ruchy są zdominowane przez Strajk Kobiet i Międzynarodowy Strajk Klimatyczny. Obie grupy zrzeszają młodych, często jeszcze nieletnich działaczy

9 grudnia 16-letni Kacper wziął udział w proteście. Do jego domu zapukała kuratorka sądowa

Okazuje się, że dwoje z nich zmierzyło się z wizytą kuratora. Pierwsza z nich, Ola Relidzyńska protestowała w obronie praw kobiet 28 listopada. 12 stycznia ze snu wyrwała ją pracownica kuratorium, by przeprowadzić wywiad i sprawdzić, czy ma miejsce zjawisko demoralizacji. 

16-latka uczestniczyła w feministycznych akcjach Strajku Kobiet już od samego początku. Sama wyszła z inicjatywą 22 października, gdy Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie w sprawie aborcji z przyczyn embriopatologicznych. - Chcemy pokazać, że nie tylko starsi potrafią walczyć, że my też możemy to robić. Chcę, żeby rządzący, że w Polsce są nie tylko oni, ale też obywatele - usłyszeliśmy od działaczki z Kielc. 

Ola określiła zachowanie funkcjonariuszy jako grę w dobrego i złego glinę. Podczas podjęcia interwencji policjanci byli dla niej mili. - Mówili, żebym się nie stresowała, że oni muszą tylko zrobić notatkę, choć ta sprawa jednak poszła dalej - podawała dla naszej redakcji.

Wyjątkowo wysoka waloryzacja emerytur i rent możliwa już od marca. Szacunki zaskakująWyjątkowo wysoka waloryzacja emerytur i rent możliwa już od marca. Szacunki zaskakująCzytaj dalej

Kuratorka pytała między innymi o sytuację rodziną, domową atmosferę, oceny uzyskane w szkole. Urzędniczka poinformowała społeczniczkę, że przyczyną wizyty jest udział w listopadowym proteście. Dziś dowiedzieliśmy się, że u 16-latki nie stwierdzono demoralizacji. Uczestniczka protestów wciąż czeka na decyzję sądu o nadanie biegu sprawie. 

Kacper Lubiewski jest zaś 17-letnim mieszkańcem Opola, zaangażowanym w działania Międzynarodowego Strajku Klimatycznego. 9 grudnia w lokalnym proteście, a właściwie "Marszu dla Przyszłości", wzięło udział 200 osób.

- Podobne akcje odbywały się w całej Polsce. Opole było najmniejszym miastem, które organizowało "Marsz dla Przyszłości". Bezpośrednią przyczyną akcji były nadchodzące negocjacje Rady Europejskiej dotyczące unijnego budżetu. Wówczas nasz rząd mówił o wecie, co zagroziło unijnym celom klimatycznym - podał dla naszej redakcji aktywista.

 - Ludzie zaczęli się zbierać, podszedł do mnie policjant. Powiedział, że doszły do niego słuchy, iż jestem sam i jestem nieletni. Pokazałem palcem na moich rodziców, ale i tak spisano mnie i ojca. Ludzi było coraz więcej, więc wziąłem megafon, żeby podziękować zgromadzonym za przyjście. Ledwo podziękowałem, podszedł do mnie drugi funkcjonariusz, mówiąc, że nie wolno używać megafonu. Oddałem go koleżankom i więcej go nie używałem - przekazał.

- Z megafonu korzystałem przez kilka sekund. Nie było żadnych interwencji policji. Protest był spokojny i pokojowy - usłyszeliśmy. Lubiewski był przekonany, że sprawa zakończyła się na wylegitymowaniu. Ostatecznie w ostatni czwartek, 14 stycznia usłyszał pukanie do drzwi. 

 - W czwartek mój dom odwiedziła kuratorka sądowa z informacją, że policja przekazała jej moją sprawę. Jej celem jest wydanie opinii dla sędzi, by zadecydować, czy kontynuować sprawę. Przedstawiono mi przebieg procedury. Dowiedziałem się, że występuje prawdopodobieństwo demoralizacji. Przyczyną wizyty było rzekome naruszenie ustawy o ochronie środowiska - usłyszeliśmy.

Następnego dnia kuratorka zadzwoniła, zapytała o sytuację w szkole. Dziś Kacper dowiedział się, że nie odnotowano zjawiska demoralizacji, co daje podstawę do umorzenia sprawy. Sama kuratorka, jak podaje 17-latek, miała być bardzo miła.

- Działania policji odczytuję jako czystą represję, próbę zdemotywowania mnie i młodzieżowych aktywistów. Może to zadziałać na osoby niepełnoletnie. Bać mogą się też rodzice - podał 17-latek.

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Źródło: [WTV]