wtv.pl
wtv.pl

WTV.pl

"Partyjny bełkot to nie informacja". Po 30 latach powrócił na poznański mur napis ze stanu wojennego

14 Lutego 2021

Autor tekstu:

Alan Wysocki

Udostępnij:

Poznań. Po 30 latach przy ulicy Nowowiejskiej ukazało się hasło, stosowane podczas stanu wojennego. "Partyjny bełkot to nie informacja" wrócił do debaty publicznej. Slogan pojawił się w tym samym miejscu. Autor hasła wspomniał o czasach z

Jak podaje TVN, poza hasłem "partyjny bełkot to nie informacja", przy ulicy Pułaskiego pojawił się napis. "Nie dla partyjnego monopolu w środkach przekazu". Slogan umieszczono w okolicy lokalnego dworca kolejowego w Poznaniu

Grudzień '81 vs luty '21

Opublikowany przez Rozbrat Czwartek, 11 lutego 2021

Zdjęcia z Poznania zostały udostępnione przez anarchistyczną grupę "Rozbrat"

Poznań. Symbol stanu wojennego po 30 latach wrócił do debaty publicznej

Pod postem kolektywu nagromadziło się ponad 700 reakcji, a co najważniejsze, wpis skomentował autor hasła - Krzysztof Stasiewski. Aktywista opozycji demokratycznej w czasach Polski Rzeczpospolitej Ludowej działał w ramach Konfederacji Polski Niepodległej. Formacja w 1981 roku zrzeszała kilku tysięcy członków. 

"Mój napis na wiadukcie przy ul. Nowowiejskiego z grudnia 1981. Reaktywacja" - czytamy. 

Liderzy ugrupowania postulowani o przeprowadzenie tak zwanej "rewolucji bez rewolucji". Podstawowym elementem programu było zaś utworzenie "Trzeciej Rzeczypospolitej". Autor programu partii, Leszek Moczulski chciał uniknąć wybuchu społecznego gniewu. Niepodległość i niezależność od Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich miała zostać osiągnięta poprzez 5 kroków. 

Stasiewski w rozmowie z TVN24 opowiedział o okolicznościach powstania hasła. - To hasło wymalowałem tuż przed stanem wojennym w ramach ogólnopolskiej akcji Solidarności o dostęp do środków masowego przekazu. Powstał dokładnie 9 grudnia 1981 roku po południu - podawał działacz z Poznania. 

"Każda ekipa składała się z kilku osób. Drabina, wiadro z farbą, pędzel, szmata. Jeden maluje, drugi trzyma drabinę, trzeci wiadro z farbą. Dwóch w obstawie. Miałem jeszcze w szkole kaligrafię, więc litery były w miarę równe. Mnie za malowanie murów MO i SB, zatrzymywała 14 razy. Mam nadzieję, że pomogłem" - dodawał w komentarzach na profilu Rozbratu. 

Stasiewski dodawał, że Służby Bezpieczeństwa organizowały liczne akcje prowokacyjne, zachęcające do podjęcia radykalnych działań. "Drukowano fałszywe gazety związku Solidarność, plakaty i ulotki z szeregiem agresywnych treści" - wymieniał. 

"Oczywiście napisy antyrządowe na murach przybierały formę wojenki haseł. I zdarzało się, że SB-ecka twórczość była wykorzystywana przez PZPR-owskie media do ataków na Solidarność. Dlatego ważna jest historiografia i żywi (jeszcze) uczestnicy tamtych czasów. Szkoda, że nie wszystko zostało sfotografował" - czytamy. 

Głównym celem było podjęcie masowych działań, obejmujących wszystkie rejony Polski. Moczulski chciał zainicjować masowe strajki okupacyjne, które byłyby alternatywą dla ulicznych manifestacji. Dla KNF kluczowa była także samoorganizacja robotników. 

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

  • Powrót do szkół 2021. Ważne informacje dotyczące uczniów klas najmłodszych

  • Robert Biedroń stanowczo odpowiada TVP na artykuł o Śmiszku. „Krzysztof to nie osoba anonimowa”

  • Hubenice: 7 osób zatruło się tlenkiem węgla w kościele

Źródło: [Facebook/Rozbrat]

Podobne artykuły

Andrzej Sośnierz opowiedział o wewnętrznych problemach w Prawie i Sprawiedliwości

Polityka

„Brzydziło mnie już to wszystko”. Były polityk klubu PiS nagle zdradza, co się kryje w partii

Czytaj więcej >
Tomasz Lis

Polityka

Nowa okładka "Newsweeka". Tomasz Lis zalany falą krytyki

Czytaj więcej >
Bartłomiej Sienkieiwcz w rozmowie z TVP

Polityka

Bartłomiej Sienkiewicz pokazał wymianę wiadomości z TVP

Czytaj więcej >
wtv.pl

Polityka

Przejęcie Polska Press przez Orlen wstrzymane

Czytaj więcej >
wtv.pl

Polityka

Ujawniono szczegóły wewnętrznych rozmów. Duda miał krytykować Morawieckiego i Dworczyka

Czytaj więcej >
wtv.pl

Polityka

Tajemnicze zniknięcie biskupa Edwarda Janiaka. Śledztwo "Gazety Wyborczej"

Czytaj więcej >