wtv.pl > Polska > Mieszkańcy terenów objętych stanem wyjątkowym widzą wojsko, a o uchodźcach tylko słyszą
Agata Jaroszewska
Agata Jaroszewska 19.03.2022 09:12

Mieszkańcy terenów objętych stanem wyjątkowym widzą wojsko, a o uchodźcach tylko słyszą

Mieszkańcy z terenów objętych stanem wyjątkowym boją się uchodźców i jednocześnie im współczują
Jakub Kaminski/East News

- Każdy jest przestraszony. Widzą, że tyle wojska jeździ, to czują się niemal jak na wojnie - powiedział sołtys wsi Roman Krejza Ozierany Małe. W małej przygranicznej wsi nastroje są napięte. Spirala niepewności oraz obaw przed obcymi jest nieustannie nakręcana, ale z drugiej strony lokalni mieszkańcy wskazują, że nie można odmawiać pomocy.

- Jako mieszkańcy nie czujemy jakiegoś zagrożenia. Po prostu pracujemy, robimy swoje - powiedziała w rozmowie z portalem NaTemat kobieta mieszkająca na co dzień niepodal Włodawy. Spora część okolicznych mieszkańców inaczej podchodzi jednak do obecnej sytuacji.

W Ozieranach Małych na stałe mieszka zaledwie sześć osób. Obawa przed migranatami jest tam większa. - Cała granica jest obstawiona - stwierdził sołtys Roman Krejza.

- Tu mieszkają starsi ludzie, oni swoje już przeżyli, mają skojarzenia z wojną. Każdy obawia się o swoje życie. Obawiają się imigrantów. Jeden idzie za chlebem, a drugi nie wiadomo za czym - dodaje.

Stan wyjątkowy: mieszkańcy nie mają stryczności z uchodźcami

Z ludźmi mieszkającymi nieopodal granicy z Białorusią, gdzie obowiązuje stan wyjątkowy rozmawiała Katarzyna Zuchowicz z NaTemat. Niemal wszyscy jej rozmówcy prosili o anonimowość.

Dodatkowo wszyscy zadeklarowali, że migrantów jeszcze nie widzieli, a o kolejnych zatrzymaniach i akcjach Straży Granicznej dowiadują się z ogólnopolskich mediów.

- My jeszcze nie mieliśmy styczności z tymi ludźmi - wyznała kobieta mieszkająca dwa kilometry od Tarasiuk. Dodaje, że osobiście również nie zna nikogo, kto spotkałby uchodźcę.

- Nie słyszałem, żeby ktoś przyszedł gdzieś do gospodarstwa. Ale słyszymy, że przychodzą - mówi mężczyzna z okolic Zabłocia.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:

Sinusoida uczuć wśród przygranicznych mieszkańców

Mężczyzna z okolic Zabłocia dodaje, że mieszkańcy nie chcą migrantów. - Nie wiemy, kto przychodzi. Może to przestępca? Nie wiemy. Tego się obawiamy. Raczej współczucia nie ma, bo o tych obcokrajowcach raczej źle się słyszy. Że terroryzm, czy coś innego, że burdy robią - powiedział w rozmowie z dziennikarką.

Nie brakuje jednak również wskazań, że obecna sytuacja na granicy z Białorusią nie powinna mieć miejsca, a sposób traktowania migrantów jest zwyczajnie zły.

- To są też ludzie, którzy potrzebują pomocy - stwierdziła kobieta mieszkająca niedaleko przygranicznej Włodawy. - Nie można tego tematu tak sobie zostawić. Wczoraj w nocy trzy osoby topiły się na bagnach, 8 km stąd. Tak po ludzku to bardzo ciężka sytuacja - dodaje.

Podkreśla, że spór między obawami a współczuciem dla sytuacji migrantów jest codziennością. Większość mieszkańców zaczęła z tej racji dbać o to, by ich domy były zamknięte na klucz, mimo iż wcześniej mało kto miał to w zwyczaju.

Byłeś świadkiem zdarzenia, które powinniśmy opisać? Napisz maila na adres [email protected]. Przyjrzymy się sprawie.

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Źródło: natemat.pl Zdjęcie główne: Jakub Kaminski/East News