500 plus. Flickr/Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej
Źródło: Flickr/Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej
Wszystkie wideo autora Anna Dymarczyk
Autor Anna Dymarczyk - 6 Kwietnia 2021

Jak naprawdę jest z 500+? Czy świadczenie to sukces, a może porażka?

Marlena Maląg opowiedziała o tym, jakie sukcesy w ostatnim czasie miało odnieść według niej 500 plus. Jak twierdzi, świadczenie znacznie poprawiło jakość życia polskich dzieci. Wciąż pozostaje jednak problem demografii, który był jednym z głównych powodów wprowadzenia świadczenia w życie. To, co mówi Maląg, nie zgadza się z prowadzonymi badaniami naukowymi dotyczącymi rodzicielstwa.

  • Program 500 plus jest jednym z najbardziej popularnych świadczeń w Polsce. Jego wpływ na życie Polaków jest widoczny, ale wciąż pozostaje dyskusyjny. 
  • Z racji kolejnej rocznicy wprowadzenia programu w życie, ministra rodziny i polityki społecznej, Marlena Maląg, opowiedziała o korzyściach, które według niej stały się udziałem świadczenia. 
  • Nie wszystko jednak, co mówiła ministra, jest zgodne z prawdą. Niektóre liczby i wskaźniki, na które się powołuje, są albo niekompletne, albo dalekie od rzeczywistości. 

500 plus ma jednak również swoje zasługi, o których warto pamiętać. Czy jednak w kwestii długofalowej miał i będzie miał szansę na poprawę aktualnej sytuacji demograficznej?

Czy rzeczywiście 500 plus miało aż taki wpływ na polskie rodziny?

Program 500 plus jest flagowym programem Prawa i Sprawiedliwości. Wszedł on w życie 1 kwietnia 2016 roku i pięć dni temu przeżywał 5 rocznicę swojego funkcjonowania. Od wielu lat budzi również ogromne kontrowersje związane z gospodarką i przeznaczeniem świadczenia. Czy poza niewątpliwym zyskiem wizerunkowym i politycznym 500 plus miało również skutki tak szerokie, jak opisywała je ministra Maląg?

Głównym celem, jakim firmowali się politycy promujący 500 plus było zwiększenie liczby urodzeń. Maląg twierdzi, że cel został w większości osiągnięty, choć na zmianę dzietności i tak poczekać trzeba będzie jeszcze wiele lat. Jak mówiła, „polityki demograficznej nie odwrócimy w jedną kadencję”. 

Podczas swojego przemówienia Maląg porównała sytuację dzietności z czasów kadencji PiS do lat 2003 - 2004. Statystyki te nie oddają jednak tego, jak kształtowała się dzietność w poprzednich latach i jak wygląda dzisiaj. Jej poziom z pewnością nie należy do najwyższych w XXI wieku. 

Z badań GUS wynika, że w 2020 roku dzietność zmniejszyła się w porównaniu do lat poprzednich. W zeszłym roku na świat w Polsce przyszło 355 tys. dzieci. Współczynnik urodzeń spadł o 0,6 pkt. procentowego w stosunku do roku 2019. W ciągu całych rządów PiS począwszy od wprowadzenia programu, czyli od 2016 roku, dzietność osiągnęła swój szczyt w roku 2017, kiedy to na świat przyszło 400 tys. dzieci., potem zaczęła jednak na powrót spadać. 

Ostrów Wielkopolski. Malutka dziewczynka zostawiona w oknie życiaOstrów Wielkopolski. Malutka dziewczynka zostawiona w oknie życiaCzytaj dalej

Porównywanie danych z lat 2016 - 2020 z latami 2003 - 2004 jest bardzo dużą manipulacją. To właśnie wtedy według GUS urodzeń było najmniej od 2000 roku. Najwięcej za to przypadło na lata 2008 - 2010, za czasów rządów PO, gdzie liczby sięgały ponad 400 tys. dzieci. 

Na te dane powinno patrzeć się jednak również pod innym kątem - ważną kwestią jest również zmiana wieku rodzicielskiego oraz kwestia rodziców pochodzących z wyżu demograficznego i rodzących w danym terminie. Ważny jest również wspomniany wcześniej współczynnik zastępowalności pokoleń, który od 2017 roku ponownie maleje, choć nie tak gwałtownie, jak w latach wcześniejszych. 

Odtrąbienie sukcesu jest więc nie na miejscu. Tym bardziej, że owszem, w jedną kadencję trudno zmieniać dzietność, ale trwa już droga, a poprawa jest wciąż niezbyt widoczna. 

Młodzi wcale nie chcą rodzić

Jak zaznacza w kolejnym fragmencie Maląg, miażdżąca większość młodych ludzi chce mieć w przyszłości dzieci. 

- Ponad 98 proc. młodych ludzi chce mieć dzieci. Powinniśmy stworzyć te warunki, które spowodują, że młodzi ludzie kobieta i mężczyzna będą chcieli zakładać rodzinę i będą rodziły się dzieci - mówiła. 

Według prowadzonych badań wiadomo jednak, że już od lat liczba ta sukcesywnie maleje. Według badania przeprowadzonego badaczki i badaczy z projektu FAMWELL organizowanych przez Szkołę Główną Handlową, coraz większy jest odsetek kobiet, które nie będą nigdy chciały zostać matkami. Wśród kobiet urodzonych po 1975 roku, aż 25% było bezdzietnych - część z własnego wyboru, a część z braku możliwości. 

- W najmłodszej grupie kobiet pytanych o plany reprodukcyjne, np. między 18. a 25. rokiem życia, odsetek deklarujących, że nie chcą mieć dzieci, bywa rzeczywiście wysoki i sięga czasem nawet 34 proc. - tłumaczyła doktorka socjologii, Paula Pustułka, z SWPS w rozmowie z Onetem z 2019 roku.

Należy w tym wypadku odróżnić osoby, które rzeczywiście nie chcą mieć dzieci od tych, które nie mogą sobie na to pozwolić ze względów finansowych. W wypadku wielu osób 500 plus nie oznacza, że byłyby one w stanie utrzymać potomka. Zastrzyk gotówki nie jest też równie wysoki, jak był kiedyś - złotówkę dopadła inflacja. 

Kwestią niechęci do posiadania dzieci są przede wszystkim kwestie finansowe, lokalowe i czasowe. Wiele kobiet nie ma możliwości utrzymania się, a co dopiero małego dziecka, które potrzebuje przelania wielu pieniędzy na utrzymanie. Wiele nie posiada również własnych mieszkań ani osób, które pomogłyby zająć się dzieckiem w czasie, gdy one będą w pracy. 

Choć Maląg zaznaczyła, że PiS chce stworzyć takie warunki, o podobnych planach słychać już od dawno. Jeszcze w czasie kadencji Beaty Szydło na stanowisku premiera głośno było o budowaniu tanich mieszkań, tych jednak, jak nie było, tak nie ma. 

Główny sukces 500 plus - mniej ubogich dzieci?

Wiadomo, że 500 plus miało jednak spory wpływ na ubóstwo dzieci. Wielu naukowców i instytutów podkreśla fakt, że do 2017 roku 500 plus miało realny wpływ na zmniejszanie się ubóstwa skrajnego wśród dzieci. Niestety, ten stan zaczął się zmieniać już w następnym roku.

W 2018 roku, mimo wsparcia programu 500 plus oraz lepszej sytuacji na rynku pracy, liczba osób znajdujących się w skrajnym ubóstwie w Polsce zwiększyła się z 4,3% do 5,4% według danych podanych przez GUS. Należy w tym wypadku uwzględnić również osoby starsze, spośród których wiele zagrożonych jest skrajnym ubóstwem ze względu na niskie emerytury. 

- Największymi jego [500 plus - przyp. red.] beneficjentami okazały się gospodarstwa domowe z zarobkami około średniej krajowej, ponieważ 500 plus "zwraca" im sporą część podatku PIT - mówił w opinii dla „Gazety Wyborczej” prof. Adam Noga, ekonomista z Akademii Leona Koźmińskiego.

Większość danych dotyczy okresu do 2018 lub 2019 roku. Niezwykle mało ich mamy w kontekście roku 2020, który ze względu na pandemię pokazał biedę w wielu domach w inny sposób - odcinając część dzieci od zdalnej nauki.

Co w takim razie mogłoby pomóc świadczeniu? Prócz przebudowania go i wymyślenia w pewien sposób koła na nowo, na pewno waloryzacja. W 2021 roku doszło do waloryzacji emerytur - takie działania naprawcze względem inflacji z pewnością pomogą wielu seniorom utrzymać się na powierzchni, ale nie polepszą wyjątkowo ich sytuacji.

Ostatnio jednak premier Morawiecki szumnie zapowiada waloryzację 500 plus, które mogłoby podnieść się do kwoty 700 zł. Ministerstwo Finansów zapowiedziało gotowość do takiego działania. Nie wiadomo jednak, czy projekt pojawi się niedługo w sejmie. 

Cele nieosiągnięte

Być może, żeby program zaczął działać lepiej i miał realny wpływ na dzietność i kwestie skrajnego ubóstwa w Polsce, warto byłoby go przemodelować i pomyśleć o tym programie jako o całościowym wspieraniu dzieci i ich rodziców. Młodzi ludzie, żeby chcieć rodzić, muszą czuć się bezpiecznie, zdrowo i stabilnie pod względem finansowym. 

500 plus nie załatwia do końca nawet tego problemu. Świadczenie nie ma takiej wartości, jak miało, gdy było wprowadzane, a ponadto starczy jedynie na niewielką część utrzymania dziecka. Wymigiwanie się wprowadzeniem 500 plus w kwestii polityki prorodzinnej nie jest więc mądre. Potrzebna jest w tej kwestii długofalowa polityka odciążania rodziców, zapewniania opieki dzieciom, zapewniania stabilności finansowej i bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego. 

Część z tych zadań starają się realizować samorządy, budując żłobki i przedszkola na terenach swoich miast, gmin i powiatów. Do nich w ostatnim czasie należy również budowanie mieszkań komunalnych na swoim terenie. Stawianie wszystkiego na 500 plus nie jest działaniem rozsądnym. Pomoc wciąż jest potrzebna, a demografia potrzebuje wsparcia również z innych źródeł. Warto to przemyśleć również przy okazji ewentualnej waloryzacji świadczenia. 

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

źródło: [stat.gov.pl][radiozet.pl][tvp.info][wyborcza.pl][onet.pl]