wtv.pl
seesaw-3670827 1920

Pixabay: planet_fox

Nigdy nam nie starczyło wody na kąpiel dla wszystkich. MOPS nie pomógł (Reportaż)

17 Września 2021

Autor tekstu:

Maja Staśko

Udostępnij:

Parę dni temu usłyszałam, że mam ze swoim wielkim dupskiem stanąć na końcu kolejki. Byłam w aptece zapytać o ceny moich leków. Ktoś mi kiedyś pisał, że może aptekarka coś poradzi, bym miała tańsze leki, bo na moje po prostu mnie nie stać. Gdy zaczęły się śmiechy za moimi plecami, wzięłam małego i uciekłam. Od tamtej pory nie wyszłam z domu, bo czuję na sobie wzrok wszystkich dookoła – mówi kobieta, z którą rozmawiam od miesięcy. We wstrząsającym tekście opowiada o biedzie i ciągłej walce z MOPS-em.

Chcesz pomóc bohaterce tekstu? Tu znajduje się jej zbiórka.

Zbliża się jesień, potem zima. To mój największy strach. Już poprzednią zimę nie kupowaliśmy grubego drzewa, paliliśmy byle g*wnem. Dostaliśmy 5 metrów drzewa od parafii, ale uwierz mi, przywieziono nam taki szajs – nie obrażając ich chęci – że piec ciągle nadawał się do czyszczenia. Ledwo grzało. Co 20 minut musiałam chodzić do pieca.

Nie mogę pracować – jestem osobą z niepełnosprawnością. Zapisałam się na leczenie. Liczę, że to mi pomoże i będę mogła iść do pracy, choćby i do Biedronki. W marcu złożę wniosek o państwowe przedszkole. Ale to odległy termin. Jak przeżyć do tego czasu?

Nigdy nam nie starczyło wody na kąpiel dla wszystkich

Wiesz, jaka to radocha, gdy jest ciepło? Jak to dużo, że dzieciaki nie mają zimno? I woda – ciepła woda!

Córka niedawno kogoś poznała. Szczerze mówiąc, nigdy nam nie starczyło wody na kąpiel dla wszystkich. A teraz wypadałoby, żeby dbała o siebie. Ktoś z rodziny powiedział mi, że jestem dziwna, bo rozmawiam z córką o seksie. A ja czuję, że mam z nią dobry kontakt. I to najbardziej mnie cieszy.

Może głupio myślę, ale chcę jej powodzenia w życiu. Próbuję ją zapisać do ginekologa, żeby jej tabletki przepisał. W razie czego jest Women Help Women. Znam to od podszewki. Muszę zadbać o moje dzieci i ich przyszłość. Bo o mnie nikt nie dbał, więc ja postanowiłam zadbać o moją rodzinę. Moja mama nie rozmawiała ze mną. A ja chcę, żeby moja córka czuła inaczej. Aborcję niewiele ludzi rozumie, a zwykłe kobiety ją codziennie robią.

MOPS nie pomógł

MOPS? Daj spokój, nie składam już nawet wniosków o pomoc.

Wiesz, dlaczego interesuje się nami MOPS? Nie dlatego, że nie mamy na jedzenie i opał.

Jakiś czas temu była u nas policja, bo córka ma w szkole wojnę z jednym chłopakiem. Odrzuciła go i zaczęło się nękanie. Przyjechała policja i ze mną porozmawiali. Tyle. Ktoś nie mógł znieść naszego spokoju i powiedział pani z MOPS-u, że była u nas policja. A tam już sobie dopowiedzieli problemy. Mój syn ma problemy neurologiczno-psychiatryczne, więc pani z MOPS-u stwierdziła, że zaniedbałam poradnię. Tyle że to poradnia odwołała nasze wizyty, bo zaczęła się pandemia. Teraz już mamy papiery z kształceniem specjalnym na prośbę psychiatry, wspomagamy lekami.

MOPS w zeszłym roku po moim wniosku złożył pismo do MOPS-u w innym mieście o dochody rodziny. Rodzina powiedziała, że oni nie mają nic do mojego życia i nie życzą sobie dawać swoich papierów. To inne miasto, inny powiat, gmina. Potem pani z MOPS-u straszyła nas sądem. Dzieci czyste, zadbane. Nie sprawiają problemów wychowawczych. Mają zwykle problemy wieku młodzieżowego.

Asystentka rodziny pomogła

Dużo mi pomogła asystentka rodziny z leczeniem moim i mojego dziecka, dużo interweniuje w szkole, jeśli są problemy. I w tej kwestii mogę na nią liczyć – jednak w domu nie pomaga. Dzięki pani asystent zmobilizowałam się do dbania o zdrowie nie tylko dzieci, ale również swoje. Dużo zrobiła, jeśli chodzi o sprawy organizacji, ale to tyle. Teraz wbija, pogada i jedzie dalej.

Ta, co groziła sądem rodzinnym, jest okrutna i nawiedza nas bez zapowiedzi, jest złośliwa i ciągle obraża. Potrafiła dobić moją psychikę.

Czuję się przy nich, jakbym musiała się tłumaczyć z każdego ruchu. Jakby cokolwiek, co zrobię, było złe. Jakbym musiała ciągle przepraszać. Przepraszać, że żyję, że staram się zapewnić godny byt mojej rodzinie. Że o nas walczę.

Kombinują, żeby jak najmniej dać i pokazać, jak to oni są cudowni. A człowiek chce żyć spokojnie, po prostu.

Wolę biednie, ale spokojnie

MOPS mnie dobija. Powiedzieli mi, że jestem niezaradna życiowo. A ja jestem chora na depresję, nie niezaradna. To, że mi rzucili smycz w postaci asystenta rodziny, tylko mnie zmobilizowało do tego, żeby im pokazać, jak wiele potrafię i jak jestem silna. Załamuję się po cichu, niewiele osób wie o tym, jak się czuję.

Moja babcia zawsze mnie uczyła, żeby walczyć o wszystko z dobrocią

Nie umiem znieść tego, jak mnie traktują. Jeśli warunkiem pomocy jest kontakt z MOPS-em, to ja podziękuję. Wolę biednie, ale spokojnie. To przez nich w dużym stopniu nabawiłam się ataków paniki. Każdego dnia się boję, że narobią mi problemów. Chciałabym mieć spokój, żyć dalej kolejne lata w ciszy i na uboczu. Nie zależy mi na wojnie z MOPS-em.

Czekam na wiosnę. Nie wiem, czy w ogóle jej dożyję

Moje dziecko dziś przyszło ze swoim kolegą. Powiedzieli że jeśli uda się załatwić drzewo, to oni pomogą mi je ponosić, jak będzie pocięte. Już pomagają przy drzewie, węglu. On jest dobrym człowiekiem, oby im się życie ułożyło dobrze. Bardzo mi oboje pomagają teraz, jak nie mogę chodzić. Kocham te moje cudowne dzieci.

Chciałam dziś rozpalić, bo pogoda jest okrutna, ale szkoda desek, więc rozpalę pod wieczór na wodę tylko. Babcia wzięła małego, a ja idę do łóżka bo czuję się jak gówno. Zaczyna się okres jesienno-zimowy i moja depresja daje o sobie znak przez problemy z oddychaniem. Nie wiem, czemu tak jest, ale co roku przechodzę ta samą batalię i z utęsknieniem czekam na wiosnę i słońce. Nie wiem, czy w ogóle jej dożyję. W zimnie, w depresji, bez leków?

Właśnie przeliczyłam żółte, żeby na pampersy uzbierać. Mam całą szklaneczkę żółtych i sklep blisko, więc skoczę później z małym, bo zostało mi tylko pięć sztuk pieluch.

"Ruchasz się za hajs, ty grubasie"

U mnie zawsze coś źle. Chłopaki moje od godziny śpią z temperaturą, a ja skaczę między jednym pokojem a drugim. Rozpaliłam drugi raz, będę musiała na noc dorzucić i pilnować, żeby mieli ciepło.

A u córki nie lepiej. Jest prześladowana w szkole. Dzisiaj zaczęły się już teksty „ruchasz się za hajs, ty grubasie". Ja nie umiem sobie z tym poradzić, a co dopiero ona. Jestem na skraju załamania. Młoda z płaczem przyszła do mnie, że ona już nie ma siły. Tłumaczyła mi się, że jest dziewicą, że z nikim nigdy nie spała, że mogę iść z nią do lekarza sprawdzić. Tak się tym przejęła.

A jeszcze na domiar wszystkiego ja niedawno trafiłam do szpitala. Ludzie tu w szpitalu skaczą z pretensjami sobie do gardeł, do lekarza czy pielęgniarek. Czuje się jak za PRL, ludzi opatrują, gdzie się da, na krzesłach, w poczekalni, jeden obok drugiego, bo tyle się dzieje, a miejsca nie ma. Jestem w szoku. Pielęgniarki się dwoją i troją. A jacy tu niektórzy pielęgniarze są radośni! I to mimo potwornej sytuacji, w jakiej się znajdują. Ja chcę takie poczucie nastroju jak oni.

Lodówka praktycznie już pusta

Sypie mi się cała psychika. Nie mamy drzewa, lodówka praktycznie już pusta, wezwania do zapłaty napływają, a młoda mi się załamuje psychicznie coraz bardziej... Tak się nie da żyć, ja już nie umiem.

Opał wychodzi nam mniej więcej około 1500 zł, jeśli grube drzewo. Mąż mówi, że jeśli z węglem, to i tak musimy co najmniej kilka metrów grubego kupić, więc trzeba uzbierać na grube drzewo. A ja nie mam ani grosza skąd wziąć.

Zdarza się palić w nocy zimą tym, co niedozwolone, bo co ja mam zrobić? Sumienie mnie wpier*ala, ale wyjścia nie ma. Inaczej pomarzlibyśmy, cała rodzina.

Dziś przez cały dzień zjadłam tylko dwie kanapki, oszczędzam dla dzieciaków. Ale to między nami, jest mi i tak cholernie wstyd.

Chciałabym móc pomagać ludziom - ale sama potrzebuję pomocy

Chciałabym móc pomagać ludziom. Robię, co mogę. Pakuję paczkę dla matki dwójki dzieci. Jakieś zabawki, gry. Pakuję to, czym mogę się podzielić, bo mi ich szkoda. Jeśli coś mam i mogę się podzielić, to chociaż trochę dam. Podzielimy się, chłopaki przeglądają właśnie zabawki.

Chciałabym tylko pomagać ludziom. To musi być wielkie szczęście tak po prostu pomagać, bo się ma. Ale ja nie mam. Sama też potrzebuję pomocy. Robię, co mogę. Zarobiłam 20 zł, bo sprzedałam buty, ale poszło na jedzenie, a leki i opał dalej czekają. Nie uzbieram sama na nie, bo co uzbieram, to wydaję na jedzenie. Tym bardziej, że teraz szkoła, to dzieci muszę mieć kanapki do szkoły i wodę. Przez pandemię wodopój w szkole jest nieczynny. Co sprzedam, to na coś się wyda. I jeszcze ubezpieczenie dzieci.

A daj spokój, brak sił.

Chciałabym tylko pomagać ludziom.

Chcesz pomóc bohaterce tekstu? Tu znajduje się jej zbiórka: https://pomagam.pl/proszepomozcienam/wsparcie/.

Maja StaśkoAutor

Maja Staśko - aktywistka, dziennikarka, autorka książek i scenariuszy

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: maja.stasko@iberion.pl

Podobne artykuły

Tylko u nas

Hanna Gill-Piątek o stanie wyjątkowym: "Nikt już nie będzie mógł patrzeć na ręce władzy, przez którą zaczną umierać tam ludzie"

Czytaj więcej >

Tylko u nas

Huragan Ida w Luizjanie. "Dom sąsiadów właśnie płonie i jest zalewany, w środku niemowlę, proszę pomóżcie"

Czytaj więcej >
Piotr Molecki/East News

Tylko u nas

Nauczyciele masowo odchodzą ze szkół. ZNP: „Będziemy mieli do czynienia z poważnym kryzysem”

Czytaj więcej >
Jakub Kaminski/East News

Tylko u nas

Zapytaliśmy Małgorzatę Kidawę-Błońską o uchodźców. Wypowiedź zaskakuje

Czytaj więcej >
W Międzynarodowy Dzień Psa skupiamy się na mopsach.

Tylko u nas

“Mopsy są modne cały czas”. Dziś Międzynarodowy Dzień Psa - na co powinniśmy zwrócić większą uwagę?

Czytaj więcej >

Tylko u nas

[OPINIA]Szumlewicz: Klęska PiS-owskiej polityki społecznej

Czytaj więcej >