wtv.pl
wtv.pl

WTV.pl

Siostrzeniec Mateusza Morawieckiego zaatakowany na dworcu. Powodem wsparcie dla LGBT

16 Sierpnia 2020

Autor tekstu:

Konrad Wrzesiński

Udostępnij:

Siostrzeniec Mateusza Morawieckiego jawnie wspiera środowiska LGBT. Franek Broda postanowił protestować przed jednym z wrocławskich komisariatów. Jego sprawa swój finał znaleźć może w sądzie. "Jesteśmy w sytuacji, gdzie rząd gwałci nasz

Franek Broda udzielił dość obszernego wywiadu "Wyborczej" po tym, jak został zatrzymany przez policjantów w związku z protestami przed jednym z komisariatów we Wrocławiu. Młody aktywista trzymał transparenty głoszące m.in.: "Państwo z dykty", "Kaczyński idzie na dołek", czy "Ziobro, przestań mi aktywistów prześladować", co jest jawnym nawiązaniem do słynnych już słów Zbigniewa Stonogi skierowanych do ministra sprawiedliwości.

Siostrzeniec premiera Mateusza Morawieckiego otwarcie krytykuje rząd PiS za jego działania wobec środowisk LGBT. Broda nie wstydzi się również mówić o swojej orientacji, za którą, nawiasem mówiąc, sam o mało nie został pobity. I choć młody aktywista kilka lat temu działał w młodzieżówce Prawa i Sprawiedliwości, dziś walczy o prawa osób usilnie wykluczanych przez partię rządzącą.

Siostrzeniec Mateusza Morawieckiego: "To, co się stało, przekroczyło wszelkie granice"

– W wieku 15 lat dołączyłem do młodzieżówki PiS-u, ale z czasem przekonałem się, że to nie jest miejsce dla mnie – mówi "GW" Franek Broda. Zapytany o powody, odpowiada: – Prawo i Sprawiedliwość to nie jest partia dla ludzi – nie pomaga mniejszościom, nie daje nadziei, nie myśli o przyszłości, uprawiając rozdawnictwo. To zbiórka osób, którzy są zażenowani rządami PO.

Na pytanie, czy czuł się dyskryminowany jako osoba ze środowiska LGBT, aktywista odpowiada, że nigdy nie czuł wsparcia, jednak nikt z obozu PiS nie atakował go z tego powodu. I choć, jak twierdzi, zamierzał odciąć się od polityki, widząc poczynania prawicowych polityków w trakcie kampanii prezydenckiej, nie wytrzymał. – Choćby tego, że Andrzej Duda w czasie kampanii prezydenckiej porównał LGBT do neobolszewizmu, politycy PiS-u zaczęli odczłowieczać ludzi, nazywając ich ideologią – wskazuje.

Jak zaznacza, "nigdy by nie pomyślał, że czołowi politycy PiS-u będą mówić otwarcie o swojej niechęci do ludzi z LGBT", a zatem "grupę społeczną, która walczy tylko o swoje prawa". – Politycy PiS-u deklarują się jako katolicy, a w Biblii jest napisane, żeby kochać bliźniego swego jak siebie samego. A sekretarz stanu Janusz Kowalski napisał ostatnio na Twitterze, że cała Polska powinna być strefą wolną od LGBT. Czyli strefą wolną od pewnej grupy ludzi. To mnie najbardziej szokuje – zaznacza siostrzeniec Mateusza Morawieckiego.

W jego ocenie ktoś będzie musiał odpowiedzieć za samobójstwa wywołane szkalowaniem osób nieheteronormatywnych. Dodaje, że wysiadając z pociągu, sam doświadczył agresji ze względu na swoją orientację. – Jeden z trzech mężczyzn krzyknął: "hej, to ty jesteś tym pedałem, który broni tego czegoś?". Zachowałem się się spokojnie, po czym usłyszałem groźby, że mnie pobiją – opowiada "Wyborczej". Na całe szczęście aktywiście udało się wyjść z sytuacji bez fizycznego ataku na jego osobę.

Zdaniem Franka Brody protesty dotyczące zatrzymania Margot to jedynie początek. – Zaznaczę, że Margot niewinna nie jest, ale to, co się stało, przekroczyło wszelkie granice. Policja zamknęła ponad 40 osób, w tym przechodniów. Nie jestem fanem rewolucji, ale nie widzę innego wyjścia. Myślę, że w takim momencie wyjdą ludzie, którzy wcześniej się bali i krzykną: "mamy dość" – wskazuje. I dalej: – [...] jesteśmy w sytuacji, gdzie rząd gwałci nasze prawa i nie można siedzieć cicho. Dlatego wieszamy tęczowe flagi na pomnikach, mimo że rząd wymyśla, że to jest profanacja pomników.

Siostrzeniec premiera sam postanowił też wyrazić swój sprzeciw, protestując przed jednym z wrocławskich komisariatów. Mundurowi uznali to jednak za nielegalne zgromadzenie. – Bo mieliśmy niewielkie transparenty – mówi Franek Broda. – Dostaliśmy upomnienie, a potem zostaliśmy wylegitymowani. W międzyczasie prosiłem policjanta, żeby przytoczył mi ustawę, na podstawie której nas legitymują. Stanął na boku, grzebał w telefonie, staliśmy tam 40 minut i nie doczekaliśmy się odpowiedzi – zapewnia. Sprawa swój finał znajdzie zapewne w sądzie.

Źródło: wyborcza.pl

Koniecznie obejrzyj nieziemsko prosty i szybki przepis na przepyszny posiłek!

Podobne artykuły

Polityka

Nagrody w Ministerstwie Zdrowia, aż 20 mln zł w 6 lat. "Jak trzeba dać pielęgniarkom, to pieniędzy nie ma"

Czytaj więcej >
Lokalne wybory to cisza wyborcza w niemal całym kraju

Polityka

Od północy trwa wyjątkowa cisza wyborcza. 13 czerwca wielu Polaków spotka się przy urnach

Czytaj więcej >

Polityka

Protest pod Pałacem Prezydenckim. Przypomnieli słowa Andrzeja Dudy

Czytaj więcej >
(screen) Youtube/Onet Rano

Polityka

Oficjalne wyniki wyborów w Rzeszowie. Zwyciężył Konrad Fijołek, kandydat opozycji

Czytaj więcej >
Jakub Kaminski/East News - zdjęcie ilustracyjne

Polityka

Margot i Łania ze Stop Bzdurom odpowiedzą przed sądem. Grozi im więzienie

Czytaj więcej >
Andrzej Duda i Kinga Duda

Polityka

Andrzej Duda nie otrzymał zaproszenia na ślub córki? Zastanawiający wpis na Twitterze prezydenta

Czytaj więcej >