Rząd może wprowadzić kolejny lockdown. East News/Jakub Kamiński
Źródło: East News/Jakub Kamiński
Wszystkie wideo autora Paweł Sekmistrz
Autor Paweł Sekmistrz - 26 Października 2020

Plany rządu wyszły na jaw. Możemy się spodziewać drugiego lockdownu?

"Droga środka", którą rząd proponował jako receptę na rosnącą liczbę przypadków koronawirusa może okazać się niewystarczająca. Wszystko wskazuje na to, że jeżeli do piątku sytuacja się nie unormuje, czeka nas kolejny lockdown.

Restrykcje związane ze stale rosnącą liczbą przypadków zakażenia koronawirusa, choć surowe, mogą okazać się niewystarczające. Jeżeli wciąż następował będzie wzrost zachorowań, najprawdopodobniej czeka nas ponowne zamknięcie w domach.

Rząd szykuje nowy plan walki z koronawirusem 

Liczba przypadków zakażenia sięgnęła już 263.929. Ta pogarszająca się sytuacja nie pozostawia rządu obojętnym. Wprowadzone w sobotę obostrzenia dotyczące m.in. zakazu wychodzenia z domu osobom powyżej 70 roku życia, jeśli nie dotyczy to potrzeb życia codziennego lub odprawiania kultu religijnego, wydają się niewystarczające. 

Rząd musi mieć świadomość, że obrana przez premiera Mateusza Morawieckiego "droga środka" nie spełnia swojej roli tak jak powinna. Sytuacja niepokoi tym bardziej, że już za moment Polacy wyruszą na cmentarze, gdzie ciężko będzie zapanować nad chaosem wynikającym z gromadzenia się dużej ilości osób w tym samym miejscu. 

Jak czytamy w "Dzienniku Gazeta Prawna", bardzo możliwy wydaje się kolejny lockdown. Dotyczyć może m.in. całkowitego zamknięcia placówek edukacyjnych oraz zakazu poruszania się poza przypadkiem potrzeby dotarcia do miejsca pracy. 

Żródło, na jakie powołuje się gazeta przekonuje, że jeśli do piątku sytuacja nie zwolni, powinniśmy szykować się na najgorsze. Rząd nie zamierza ryzykować sytuacji, w której wzrost przypadków zakażenia koronawirusem w Polsce wymknie się spod kontroli. 

Drugi lockdown wysoce prawdopodobny

Rząd zauważył już, że wprowadzone obostrzenia nie przyniosły pożądanych efektów. Mimo zaangażowania się policji w kontrolę przestrzegania zasad higieniczno-sanitarnych czy ograniczenia pracy lokali gastronomicznych, liczba nowych zakażeń rośnie w diametralnym tempie.

W "Dzienniku Gazeta Prawna" przeczytać możemy, że rząd bierze pod uwagę sytuację, która okaże się najgorszą z możliwych dla funkcjonowania biznesu. Restauracje i bary już w tej chwili dotknięte zostały nowymi regulacjami. Właściciele siłowni zapowiadają, że następstwa zamknięcia ich lokali będą katastrofalne. 

Prognozy na najbliższe dni nie są optymistyczne. W niedzielę wypada dzień Wszystkich Świętych, przez polskie cmentarze przewiną się tysiące osób. Rząd wie, że okoliczności, w których tak duże skupiska osób gromadzą się w jednym miejscu sprzyjają kolejnym zakażeniom. 

Prymas Polski chcąc przeciwdziałać sytuacji zaapelował do kapłanów o nieorganizowanie na cmentarzach tradycyjnych procesji i mszy świętych. Wszelkie nabożeństwa mają zostać przeniesione pod dachy kościołów. To może jednak nie wystarczyć. 

Do tej pory premier Mateusz Morawiecki opowiadał się za "drogą środka", która zakładała wprowadzenie nowych obostrzeń, które zapobiec miały wzrostowi zakażeń. Wszystko wskazuje jednak, że rząd będzie musiał jeszcze raz przemyśleć swoje stanowisko. 

źródło: natemat.pl, gov.pl