Pytanie na śniadanie. Telewizja PolskaŹródło: Telewizja Polska
Wszystkie wideo autora Wiktor Ćwikliński
Autor Wiktor Ćwikliński - 24 Maja 2020

"Pytanie na Śniadanie" TVP od teraz będzie lepiej dobierać gości. Oburzający fragment programu okrąża sieć

Pytanie na Śniadanie: we wczorajszym programie poruszono temat bzdur, jakimi celebryci bez żadnego dorobku naukowego próbują wybić się w trakcie trwania najgorszej od lat epidemii. TVP najwidoczniej zadbało o taki dobór gości, by zaprezentować widzom jednego z kontrowersyjnych celebrytów.

Do uczestnictwa w dyskusji zaproszono socjologa Tomasza Łysakowskiego, specjalistę medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, prezesa warszawskich lekarzy rodzinnych Michała Sutkowskiego oraz mistrza świata w windsurfingu Wojciech Brzozowskiego, znanego z antynaukowych i antyszczepionkowch poglądów.

Ministerstwo zdrowia przekazało najnowsze, tragiczne dane. Zbliżamy się do przykrego rekorduMinisterstwo zdrowia przekazało najnowsze, tragiczne dane. Zbliżamy się do przykrego rekorduCzytaj dalej

"Pytanie na Śniadanie": Wojna o szczepionki w TVP

Po krótkiej wypowiedzi lekarza Michał Sutkowskiego do frontalnego ataku wobec naukowców i rządów walczących z pandemią ruszył Wojciech Brzozowski. Windsurfer próbował przekonać widzów, że COVID-19 wcale nie jest tak niebezpieczny, a większym zagrożeniem jest grypa sezonowa - To chyba jest nic. A grypa sezonowa? Na całym świecie przez pół roku 350 tysięcy to jest nic. Jeśli mówi pan, że 350 tysięcy to jest dramat, a grypa sezonowa zbiera pół miliona, to chyba pan się ośmiesza - grzmiał. Jednocześnie starał się podważyć kompetencje Sutkowskiego, sugerując, że jest opłacany.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Sondaż prezydencki, który może zaniepokoić wiele osób. Kto tak naprawdę wygra w drugiej turze?
2. Pandemia wpłynęła też na sprawy związane z L4. Zmieniło się kilka istotnych dla pracowników kwestii

Zasadne jest jednak pytanie, czy Brzozowski manipuluje sam z siebie? Czy za darmo i z własnej nieprzymuszonej podburza opinię publiczną przeciwko autorytetom w sytuacji, w której są one potrzebne jak nigdy dotąd? Błędy w jego rozumowaniu są proste to wykazania.

Po pierwsze, COVID-19 jest wirusem całkowicie nowym. Jeszcze w styczniu jego zasięg ograniczał się do jednego targu. W ciągu zaledwie 5 miesięcy udało mu się zdobyć globalny zasięg, zarazić ludzi w prawie wszystkich krajach świata oraz w niektórych krajach spowodować całkowity paraliż służby zdrowia. Wirus grypy krąży w populacji od dawna, atakuje równomiernie, a terapie go zwalczające są od dawna znane. Dostępne są również szczepionki, które są w stanie skutecznie hamować jego transmisję wśród ludności. Faktyczny czas trwania globalnej pandemii to maksymalnie 3 miesiące. Brzozowski zaś porównuje ją z "wynikiem" jaki grypa sezonowa osiąga w ciągu 12 miesięcy. Bez wątpienia widać również korelację wprowadzenia obostrzeń z hamowaniem rozwoju zachorowań. Gdyby nie one, epidemia przyśpieszałaby logarytmicznie i prawdopodobnie dzisiaj liczba zgonów byłaby wielokrotnie wyższa. I nie trzeba (choć powinno) tu wierzyć epidemiologom. Wystarczy kartka, długopis i znajomość matematyki na poziomie gimnazjalnym.

W przypadku SARS-Cov-2 wciąż niewyjaśnioną zagadką pozostaje kwestia, dlaczego niektóre kraje dotyka słabiej od innych. Jedną z teorii jest wpływ szczepionki przeciwko gruźlicy na trenowanie układu odpornościowego i słabszy przebieg zakażenia koronawirusem u zaszczepionych. Choć naukowcom wciąż brak dowodów epirycznych na poparcie tej teorii to niezaprzeczalnym faktem jest to, że kraje gdzie szczepienia na gruźlice są od lat obowiązkowe, przechodzą pandemię łagodniej. Dlatego też - w przeciwieństwie do wirusa grypy - nie ma mowy o równomiernym uderzeniu koronawirusa w ziemską populację - niektóre kraje wciąż są przez epidemię całkowicie paraliżowane - i to one zawyżają statystki. Jednocześnie nie możemy mieć pewności na temat przyczyny tego stanu rzeczy - teoria o szczepionce jest wciąż badana a stawka zbyt wysoka by z samego domniemania jej skuteczności założyć, że np. Polska gdzie szczepimy przeciwko gruźlicy, od 1955 roku może czuć się bezpieczna.

Epidemia koronawirusa wystawiła nas na zupełnie niespodziewany i nieznany wcześniej typ próby. Nie byliśmy do tego przygotowani ani jako społeczeństwo, ani jako jednostki. Praktycznego przygotowania nie miał nikt jednak - na nasze szczęście - mamy ludzi, którzy latami przygotowali się do tego w teorii. Pisali na ten temat doktoraty, habilitowali się. Spędzili tysiące godzin na eksperymentach i debatach na ten temat. Robili to właśnie dlatego, żeby w takiej sytuacji jak dzisiejsza móc swoim autorytetem pomóc nam poradzić sobie z zagrożeniem. To od nas dzisiaj zależy to, czy zaufamy im, ich pracy i wiedzy czy może oddamy swoje umysły pod ostrzał "chłopskiego rozumu" ludzi, którzy nawet w swoich argumentach nie potrafią zachować elementarnej konsekwencji i logiki, jakim jest odróżnienie 3 miesięcy od całego roku. 

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Bardzo ważna wypowiedź szefowej laboratorium z Wuhan. Powiedziała o pochodzeniu wirusa
  2. Łukasz Szumowski w rozmowie z mediami podał konkretną datę. Nadchodzi druga fala
  3. Niespodziewane słowa u Rydzyka na temat wykorzystywania dzieci. "Kościół został zraniony"
  4. Mateusz Morawiecki na Śląsku w wielkim stylu. Dziennikarze czekali za bramą, bo ich nie wpuszczono
  5. Szpital CSK MSWiA właśnie rozpoczął testowanie nowego leku. Stosowanie na zakażenie ma pomóc
  6. Pandemia uderzyła, tysiące zachorowań i zmarłych. Nowy kraj na drugim miejscu najbardziej poszkodowanych na świecie

Źródło: TVP