wtv.pl
wtv.pl

WTV.pl

Chodzili za wicemarszałkiem Senatu i śledzili go. Żeby ich nie zdemaskował, jedli lody

4 Sierpnia 2020

Autor tekstu:

Alan Wysocki

Udostępnij:

Policja miała śledzić polityka Platformy Obywatelskiej i wicemarszałka Senatu. Bogdan Borusewicz, bo o nim mowa, zdemaskował "tajniaków". Kamuflaż w postaci lodów w rożku nie pomógł funkcjonariuszom w starciu z politykiem.

 - Długie lata doświadczeń z PRL zrobiły swoje. Sprowadziłem ich w zaułek, żeby nie mieli ruchu, i podszedłem do nich. Zapytałem, dlaczego za mną chodzą. Odpowiedzieli, że są z policji - deklarował polityk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Wyjaśnijmy, że 4 lipca w Wejherowie Borusewicz brał udział w wyborczym spotkaniu z udziałem Rafała Trzaskowskiego. Po zakończeniu wizyty udał się do swojego samochodu. Okazało się, że za znanym senatorem mieli podążać przedstawiciele lokalnej komendy. 

Policja chciała chronić senatora? "Jest delikatna różnica między śledzeniem a ochroną"

Kampania prezydencka wiąże się nie tylko z aktywnością jednego kandydata. Za Rafałem Trzaskowskim stał jego sztab oraz politycy z Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, Inicjatywy Polskiej i Zielonych. W działania promocyjne włodarza Warszawy angażowali się najbardziej rozpoznawalni działacze. Jednym z nich jest Bogdan Borusewicz, który natrafił na ciekawskich policjantów. Działalność w czasach PRL-u dała politykowi wiele doświadczenia. Rozpoznanie funkcjonariuszy nie stanowiło dla niego większego wyzwania.

Pracownicy wejherowskiej komendy dla niepoznaki kupili sobie lody w rożku. Imitowali w ten sposób wspólny spacer tak, aby nie zdradzić swojej obecności za plecami senatora. Polutyk wystosował oficjalne pismo. Zażądał przedstawienia powodów, dla których wysłano za nim "tajniaków". Odpowiedź na zapytanie nie wzbudziła szczególnego zdziwienia polityka Platformy Obywatelskiej.

"Głównym celem działań Policji było zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzenia przed, w trakcie, jak również po zgromadzeniu. Z tego powodu w celu zapewnienia Panu bezpieczeństwa podczas opuszczania miejsca zgromadzenia pełniący nadzór nad prawidłowym przebiegiem zabezpieczenia podkom. Grzegorz Wirkowski polecił nieumundurowanym policjantom Wydziału Kryminalnego KPP w Wejherowie nadzorowanie drogi, którą wracał Pan do zaparkowanego nieopodal samochodu, celem niedopuszczenia do ewentualnego ataku na Pana" - czytamy w stanowisku policji opublikowanym przez "Gazetę Wyborczą".

Policja, zdaniem Borusewicza, nie chciała dbać o jego bezpieczeństwo. - Spodziewałem się takiej odpowiedzi, ale jest delikatna różnica między śledzeniem a ochroną, bo jeśli jest ochrona, to osoba ochraniana musi zostać o niej powiadomiona. Podczas wiecu i po nim nie było żadnego zagrożenia. Możliwe, że to jest tylko nadgorliwość - ocenia dla "Gazety Wyborczej".

Na umieszczonym zdjęciu wyróżniającym widzimy ujęcie z Facebooka Bogdana Borusewicza z 6 lipca.

Źródło: [Gazeta Wyborcza]

Koniecznie obejrzyj nieziemsko prosty i szybki przepis na przepyszny posiłek!

Podobne artykuły

Google Maps

Polska

Zbrodnia w Borowcach. Sąsiad opowiedział więcej o Jacku Jaworku. Mężczyzna miał spore problemy

Czytaj więcej >
W jednym z mieszkań w Międzyborzu policja odkryła zwłoki kobiety. Obok niej znajdowała się dwójka dzieci

Polska

Rodzeństwo zamknięte w mieszkaniu ze zmarłą matką. Dramat w woj. dolnośląskim

Czytaj więcej >

Polska

Lubelskie. Nie żyje 24-letni motocyklista, policja wydała apel

Czytaj więcej >
ARKADIUSZ ZIOLEK/East News - zdjęcie ilustracyjne

Polska

Tragiczne skutki sobotniej burzy. Zniszczenia widoczne są w całej Polsce

Czytaj więcej >

Polska

Silne burze i deszcz w całej Polsce. IMGW wydało ostrzeżenia

Czytaj więcej >
W sobotę wieczorem w Poznaniu doszło do tragicznego wypadku. Nie żyją dwie osoby

Polska

W Poznaniu w aucie spłonęły dwie osoby. Wcześniej kierowca uderzył w słup trakcyjny

Czytaj więcej >