wtv.pl
wtv.pl

WTV.pl

Szumlewicz: Śmieciówki ponad prawem

11 Marca 2021

Autor tekstu:

Piotr Szumlewicz

Udostępnij:

Na polskim rynku pracy od wielu lat prawo jest łamane na olbrzymią skalę. Setki tysięcy osób podpisują umowy cywilno-prawne albo są zmuszane do zakładania firm, chociaż zgodnie z prawem powinny pracować w oparciu o umowę na etat.

Zgodnie z ostatnimi danymi Głównego Urzędu Statystycznego szacunkowa liczba osób fizycznych prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą, które nie zatrudniały pracowników na podstawie stosunku pracy (tzw. „samozatrudnieni”) na koniec 2019 r. wyniosła ok. 1,3 mln, a szacunkowa liczba osób, z którymi została zawarta umowa zlecenie lub umowa o dzieło, a które nie były nigdzie zatrudnione na podstawie stosunku pracy, w 2019 r. wyniosła ok. 1,2 mln. Łącznie więc co najmniej 2,5 mln pracowników nie miała umowy etatowej i pracowała wyłącznie w ramach niestabilnych form zatrudnienia.

Brak pracy etatowej wiąże się dla pracownika z wieloma niedogodnościami takimi jak brak elementarnej stabilności zatrudnienia, brak prawa do urlopu wypoczynkowego, brak wynagrodzenia za okres choroby, brak limitów czasu pracy, brak wynagrodzenia za nadgodziny, a w części umów też brak ubezpieczenia zdrowotnego. Ale niestandardowe umowy nie tylko są niekorzystne dla pracowników. W wielu przypadkach są one po prostu bezprawne. Setki tysięcy pracowników pracują w ramach umów nieetatowych wbrew przepisom. Skala patologii jest olbrzymia, a mimo to władze publiczne od wielu lat nie podejmują żadnych działań, by przeciwdziałać masowemu bezprawiu.

Zgodnie z artykułem 22 § 1. Kodeksu pracy „Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem”, a dalej czytamy, że „zatrudnienie w warunkach określonych w § 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy” oraz że „nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w § 1”.

Artykuł 22 mówi więc wprost, że gdy jest określone miejsce pracy, czas pracy i podległość służbowa, to musi być etat niezależnie od woli stron. W związku z tym nie ma swobody narzucania umów przez pracodawcę, a umowy o pracę i umowy cywilnoprawne nie są zastępowalne. Nawet gdy obydwie strony chcą podpisać umowę cywilno-prawną, to zgodnie z prawem, nie mogą tego uczynić, jeżeli są spełnione wszystkie kryteria pracy etatowej. Jeżeli mamy traktować prawo poważnie, to zawieranie umów zlecenie czy o dzieło w sytuacji spełnienia kryteriów pracy etatowej powinno być zwalczane.

Ale omijanie artykułu 22 Kodeksu pracy nie tylko jest bezprawne. Jest ono też niebezpieczne dla pracowników. Rozprzestrzenianie się umów cywilno-prawnych jest szczególnie groźne i szkodliwe w czasie epidemii, ponieważ pracownicy zatrudnieni w ramach umów niestandardowych nie mają prawa do urlopu, więc starają się, by za wszelką cenę nie brać zwolnień. W praktyce oznacza to, że niekiedy przychodzą do pracy chorzy, a zdarza się też, że unikają testów na koronawirusa, żeby nie stracić możliwości zarobku. Wielu pracowników zatrudnionych w ramach umów niestandardowych stoi przed dramatyczną alternatywą: utrata jakichkolwiek źródeł utrzymania albo bycie zagrożeniem dla kolegów i koleżanek z pracy.

Bezprawne omijanie umów etatowych dotyczy obecnie już prawie wszystkich zawodów. Etaty są rzadkością w gastronomii, choć jest jasne, że zdecydowana większość pracowników kawiarni i restauracji pracuje w określonym miejscu i czasie oraz pod nadzorem określonego pracodawcy. Nie powinno więc tu być mowy o żadnych formach pozaetatowego zatrudnienia. Dotyczy to też handlu czy ochrony. Niestety w ostatnich latach umowy śmieciowe nie dość, że nie zostały ograniczone, to rozlały się nawet po tych branżach, w których przez wiele lat zdecydowanie dominowało zatrudnienie etatowe. Przykładowo dzisiaj na śmieciówkach pracuje wielu pracowników opieki zdrowotnej, co sprawia, że wielu z nich spędza w gabinetach lekarskich po 60-70 godzin tygodniowo. Pracują przemęczeni, na granicy wytrzymałości, w dużym stresie. W konsekwencji mają też niższą odporność, są bardziej zestresowani, mniej skoncentrowani, co może być też niebezpieczne dla pacjentów. Niestety państwo nie tylko toleruje znacznie wyższe limity czasu pracy lekarzy i pielęgniarek niż te wyznaczone przez Kodeks pracy, ale wręcz wspiera pracę w nadgodzinach. System ten szczególnie w czasie epidemii koronawirusa okazał się niewydajny, bo pracownicy opieki medycznej pracujący na kontraktach w kilku placówkach medycznych w wielu przypadkach okazali się nośnikami koronawirusa. Umowy niestandardowe w ostatnich latach pojawiły się też między innymi w górnictwie, gdzie przecież kluczową rolę odgrywają przepisy BHP, a w Polskich Liniach Lotniczych LOT od kilku lat nie ma już rekrutacji stewardess i pilotów na etat, a jedynie w ramach kontraktów B2B. Śmieciówki rozlały się po instytucjach samorządowych i publicznych, spółkach skarbu państwa i firmach prywatnych, małych zakładach pracy i dużych przedsiębiorstwach. W konsekwencji trudno dziś znaleźć branżę, w której nie byłoby śmieciowego zatrudnienia, a władze publiczne od lat lekceważą gigantyczną skalę patologii.

Co gorsza, tak obóz rządzący, jak i duża część opozycji, wielu przedstawicieli pracodawców, jak też szanowanych ekspertów usprawiedliwia bezprawie. W największych mediach zapraszani goście często chwalą olbrzymią skalę umów cywilno-prawnych, podkreślając, że są one tańsze i korzystniejsze dla firm. Krótko mówiąc, można łamać prawo, bo tak jest dla przedsiębiorców wygodnie.

Przyzwolenie na masowe łamanie prawa podważa zaufanie do instytucji publicznych, w tym szczególnie wymiaru sprawiedliwości, niszczy więzi społeczne, odbiera legitymizację obrońcom państwa prawa. Warto piętnować PiS za zawłaszczenie Trybunału Konstytucyjnego, skok na Sąd Najwyższy czy ochronę nominatów partyjnych przed postępowaniami prokuratorskimi. Ale jeżeli mamy konsekwentnie bronić praworządności, to powinniśmy walczyć o nią w każdym wymiarze życia, w tym na rynku pracy.

Podobne artykuły

Opinie

Szumlewicz: KPO – stracona szansa

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Szumlewicz: Wyzysk polskich opiekunek w Niemczech

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Śpiewak: Prawdziwy plan depopulacji Polski

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Hartman: Przed kim klęczy Polak?

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Prima Aprilis: nie wszystkie żarty są śmieszne. A niektóre bywają krzywdzące

Czytaj więcej >

Opinie

Praca seksualna to nie wstyd. A co z pracą hostess i grid girls w Formule 1?

Czytaj więcej >