wtv.pl
wtv.pl

WTV.pl

Asystentka posła Lewicy odwołana za transfobię. Przedstawiamy głos osób transpłciowych i pracujących seksualnie

11 Marca 2021

Autor tekstu:

Maja Staśko

Udostępnij:

"Zaszczuta za nazywanie kobiet "kobietami". Wyleciała z Razem" – grzmi nagłówek TVP Info. TVP od dawna prześciga samą siebie w manipulacji, powielaniu fake newsów i braku weryfikacji informacji.

- Urszula Kuczyńska przestała pełnić funkcję asystentki społecznej posła Macieja Koniecznego – poinformowała rzeczniczka Lewicy Razem Dorota Olko. Ta deklaracja pojawiła się po kilku dniach krytyki nowej asystentki Macieja Koniecznego przez osoby transpłciowe i pracujące seksualnie, które Kuczyńska miała od miesięcy krzywdzić.

TVP Info pisze, że chodziło o wątpliwości, czy „dążenie do zamieniania »kobiet« na »osoby z macicami« albo »osoby menstruujące« to postawa lewicowa”.

O co tak naprawdę chodziło?

Osoby transpłciowe i pracujące seksualnie od kilku dni wprost mówiły o opresji, która miała je spotkać ze strony Kuczyńskiej. W wywiadzie Kuczyńskiej dla „Wysokich Obcasów” nie były problemami nazwy „kobiety” czy „osoby z macicami”. Nikt tak w żadnym momencie nie twierdził. Problemem było to, że przedstawiała transpłciowe osoby jako rywalki kobiet, które „spychają je z ławki obywatelskiej” i każą rezygnować z mówienia o sobie. W komentarzach Kuczyńska pisała o „helikopterze bojowym” jako kolejnej płci. To znany żart transfobicznej prawicy – by nazwać osoby niebinarne „helikopterem bojowym”. Bo skoro nie mogą zdecydować się na bycie kobietą i mężczyzną, to może zostaną helikopterem bojowym?

Co więcej, Kuczyńska to osoba, która popiera jawnie transfobiczne działania Koalicji LGB, czyli gejów, lesbijek i osób biseksualnych odcinających się od osób transpłciowych. Na ich stronie znajdziemy typowo prawicową retorykę przeciwko „ideologii gender”, „orwellowskiej nowomowie” i „fanatyzmowi lewicy”, a także twierdzenia, że niebinarność jest głęboko zakorzeniona w mizoginii (bo polega na odrzuceniu kobiecości). Koalicja powstała w ramach kampanii brytyjskiej organizacji LGB Alliance. LGB Alliance ma bezpośrednie powiązania z organizacjami antyaborcyjnymi i anty-LGBT+.

Nie zaskakuje, że takie poglądy asystenki społecznej Macieja Koniecznego mogły przypaść do gustu TVP. Ale na Lewicy, która deklaruje wsparcie dla osób LGBTQ? Maciej Konieczny i Adrian Zandberg wypowiedzieli się w sprawie, pisząc, że nie widzą przemocy ze strony asystentki. Niedługo później partia Razem wystosowała oświadczenie, w którym solidaryzowała się z osobami transpłciowymi i przepraszała.

Publikujemy listy osób transpłciowych i pracujących seksualnie. Głos, którego zabrakło w tej dyskusji

We wtorek w Katowicach kilka osób przyszło na dyżur poselski Macieja Koniecznego, by przekazać mu listy od osób transpłciowych i pracujących seksualnie, i przedstawić swoją perspektywę. Spotkanie trwało półtorej godziny, jego nagranie znajduje się na Instagramie kolektywu Złośnice. Na początku zostały odczytane fragmenty listów do Posła. Przedstawiały codzienne niepokoje osób transpłciowych i pracujących seksualnie, a także krzywdy, których doświadczają.

Tego głosu zabrakło w newsach TVP Info, a także w sporej części tej dyskusji na lewicy. Publikujemy zatem trzy z nich.

“Jest mi zwyczajnie przykro. Lubiłem partię Razem”

Do posła Koniecznego napisał między innymi Maras, osoba transpłciowa:

"Szanowny Panie Konieczny

Zatrudnił Pan transfobkę i swfobkę [osobę dyskryminującą pracownice seksualne - przyp.red.]. Zatrudnił Pan osobę, która od dłuższego czasu zajmuje się wykluczaniem i krzywdzeniem. Trudno mi wierzyć, że Pan o tym nie wiedział, ale nawet jeśli tak było, to reakcją nie powinno być mówienie, że wykluczenia nie ma, a asystentka została dobrze wybrana.

Jestem zgorszony, że dalej nie widzimy, że sprawca_czyni przemocy może być jednocześnie kompetentna i umiejętna.

Prawdziwa solidarność to dla mnie też wierzenie pokrzywdzonym i stawianie ich dobra ponad wizerunek oprawców_czyń. Ale nie, może to zwykła przyzwoitość, której po prostu brakuje. 

Smuci mnie, że zamiast zrozumienia osoby trans i pracujące seksualnie dostają uciszenie za uciszeniem. Jak widać, nie jesteśmy ludźmi wartymi wysłuchania. Osoby trans dostały nie-przeprosiny, które „przepraszają” za to, jak się nie czujemy. A jednak jesteśmy w sytuacji uprzywilejowanej w stosunku do osób pracujących seksualnie – przynajmniej próbujecie udawać, że nie macie nas w dupie. 

Jest mi zwyczajnie przykro. Lubiłem partię Razem. Starałom się przekonać znajomych do głosowania na Was i przymykałem oko na okazjonalne transfobiczne tweety czy inne dziwne sytuacje. Nie mówię, że to wielka zasługa, ale to najlepszy sposób, żeby zobrazować moją (już teraz niezbyt aktualną) sympatię to was. Podziwiałom Magdę Biejat, inne posłanki czy Adriana Zandberga. Teraz będzie mi jeszcze trudniej na Was liczyć.

Osobiście nie uważam, że jesteście gorsi niż PiS, ale były i są osoby w Razem, które osobom trans i pracującym seksualnie zaszkodziły bardziej niż niejeden prawicowiec. Jestem zawiedziony, że nie obchodzi Pana przemoc wychodząca od osób z rzekomo lewicowymi poglądami. Co więcej, według pana ta przemoc nie istnieje. Czy transfobia i whorefobia [dyskryminacja osób pracujących seksualnie] jest dopiero jak ktoś nas pobije? Czy wszystko inne nie jest przemocą?

Szczerze mówiąc, nawet nie musi Pan zajmować się szczególnie osobami trans, - mimo dyskryminacji systemowej, wspieramy się i jesteśmy ze sobą solidarni_e. Ale dyktowanie nam, że nie jesteśmy pokrzywdzeni_one, a transfobia mieści się w granicach debaty publicznej, jest śmiesznie. Urszula Kuczyńska jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych transfobicznych „feministek”. Jej słowa absolutnie nie powinny być dozwolone w debacie publicznej. 

Mimo tej transfobii mówicie, że wspieracie osoby LGBT. Zdjęcia tęczowych flag wyglądają pięknie, to prawda. Ale kiedy za zdjęciem tęczowej flagi idzie transfobia i whorefobia, zastanawiam się nad dwoma rzeczami: Czym są dla Pana prawa człowieka obywateli_ek Polski, którzy_re przypadkiem są trans i/lub pracują seksualnie? I najważniejsze, kto zbija jakieś punkty i na czym?"

“Nie wiem już, jakich słów mam używać i jak działać, żeby ktokolwiek usłyszał nasze głosy”

Z kolei Aleksandra Kluczyk, pracownica seksualna, napisała w liście:

"Poseł Adrian Zandberg nie odniósł się do kwestii pracy seksualnej ani razu w swoim wpisie, posłanka Magda Biejat również. Pan, Panie Pośle, używa pejoratywnego określenia „prostytucja”, które ze względu na etymologię i współczesne konotacje odbiera nam podmiotowość i sprawczość. Przyznaje pan poparcie modelu szwedzkiego, który nie jest na korzyść osób pracujących seksualnie, o czym mówimy my - pracownice, również jako osoby aktywistyczne działające na rzecz naszej społeczności. Mówi to także raport podsumowujący 20 lat modelu szwedzkiego tej samej organizacji, która lobbowała wprowadzenie modelu (może się pan z nim zapoznać na stronie fuckforbundet.com, zachęcam!). Wspomina pan, że to nie jego temat, po czym dwa zdania później, że woli zająć się prawami pracowniczymi. Podkreślę zatem dla doprecyzowania: PRACA seksualna PRACOWNICE_Y seksualne_i POZBAWIONE_I tych praw PRACOWNICZYCH.

Od lat jest pan znany i ceniony z walki na rzecz praw pracowniczych. Nie rozumiem, dlaczego nie w kontekście pracy wykonywanej przez nas dobrowolnie, w której jak wyżej, jesteśmy pozbawione podstawowych praw, żyjąc w warunkach prekarnych, w szarej strefie, przez co dodatkowo narażone na przemoc i nadużycia. 

Pana asystentka, Urszula Kuczyńska od półtora roku uprawia na swoich social mediach i przy aprobacie Partii festiwal pogardy i nienawiści względem osób świadczących usługi seksualne. Niejednokrotnie wyzywając nas od „kur*w”, „alfonsiar”, rajfurek”, „lobby sutenerskiego”. Wyśmiewa, deprecjonuje i podważa osoby pracujące seksualnie i nasze doświadczenia. Kiedy osoby piszą o przemocy, której doświadczają z jej strony, nazywa to manipulacją, graniem na emocjach i objawem syndromu sztokholmskiego, którego według jej mniemania doświadczamy ze względu na pracę, którą wykonujemy. Poziom manipulacji i demagogii, który uprawia w swoich tekstach i komentarzach jest godny TVP. (...) 

Mogłabym tak wymieniać jeszcze bardzo długo, ale nie mam siły. Jestem w branży seksualnej od ponad dwóch lat, nigdy nie doświadczyłam tyle przemocy, ile spotkało mnie ze strony polityczek i polityków Partii Razem z Urszulą Kuczyńską na czele. 

Ale co z tego, skoro żadnej osoby z partii to nie interesuje, czego pańska postawa jest potwierdzeniem.  

Nie wiem już, jakich słów mam używać i jak działać, żeby ktokolwiek nas wysłuchał i usłyszał nasze głosy.

Mogłybyśmy wszystkie popełnić samobójstwo, wskakując pod pociąg, pod który pan poseł  cytując: „nie rzuci w tym celu swojej współpracownicy”. Ale to i tak nic nie da.  

Partia Razem zainteresuje się nami w momencie, kiedy prawica, faszyzujące partie, rządowe media i kościół zaczną uprawiać względem nas GŁOŚNY festiwal terroru i nienawiści, dzięki któremu polityczki i politycy Partii, stając w naszej obronie, będą mogły_li zbić polityczny kapitał. 

Tylko, że my tego terroru: stygmatyzacji, wykluczenia ekonomicznego i będące pozbawionych podstawowych praw pracowniczych w tym możliwości ubezpieczenia zdrowotnego, pogardy, seksualizacji, fetyszyzacji i nienawiści, przemocy słownej i fizycznej, dehumanizacji, odbierania nam podmiotowości, sprawczości, dyskredytowania, dyscyplinowania, podważania doświadczeń, uciszania i patologizacji doświadczamy KAŻDEGO DNIA.

PO CICHU! BARDZO K*RWA CICHU. TAK, ŻE NIE WIDAĆ TEGO, Z ZA POLITYCZNYCH STOŁKÓW.

Przemocy systemowej, ze strony państwa polskiego, mężczyzn, klientów, pracodawców w szarej strefie, społeczeństwa, policji, mediów, każdego tekstu kultury w którym pojawia się temat pracy seksualnej, czy kobiecej seksualności. Polityków i polityczek w tym NAJGŁOŚNIEJ ze strony partii Razem, która od lat nie podejmuje żadnych działań w naszej sprawie.

Czego rozwiązaniem nie jest model szwedzki, uciszanie nas, wymazywania i pogłębianie stygmy o czy wiedziałby pan, gdyby poświecił chwile na zapoznanie się ze stanowskiem osoby innej niż pana asystentka, na ten przykład osób których temat bezpośrednio dotyczy." 

“Nie zliczę, ile pieniędzy przeznaczyłam na terapię, od kiedy Kuczyńska prowadzi kampanię nienawiści”

Pracownica seksualna, która pragnie pozostać anonimowa, napisała z kolei:

Jestem wk*rwiona. Jestem wściekła, że osoba od długiego czasu stosująca przemoc wobec osób transpłciowych i pracujących seksualnie dostaje platformę w waszej partii. Od długiego czasu Kuczyńska i jej koleżanki szczują na osoby transpłciowe i pracujące seksualnie, przerzucając nas wyzwiskami - od bojowych helikopterów, chłopców w spódniczkach, po lobby sutenerskie, rajfurki i alfonsiary. Umniejszają naszym doświadczeniom. Wciskają nam, że jesteśmy chor* psychicznie. Stosują w dyskusjach przemoc i szantaż emocjonalny. Mam tego dosyć. My jesteśmy ludźmi, a nie środowiskiem. To realnie odbija się na naszej sytuacji w społeczeństwie, w tym i tak okrutnym państwie, na naszym zdrowiu psychicznym.

Mój stres mniejszościowy nie opuszczał mnie na krok przez więcej niż ostatni rok. Dostaję ataków paniki nie przez moją pracę, chociaż doświadczam w niej przemocy ze strony moich pracodawców i klientów (co związane jest z moją słabą sytuacją negocjacyjną wobec nich w obliczu częściowej kryminalizacji, którą mamy w Polsce), a przez wyśmiewanie nas, dyskredytowanie i stygmatyzację, do której przykłada swoje ręce Urszula Kuczyńska i reszta waszej partii, wymazując nas, naszą krzywdę i doświadczenia, udając, że w ogóle nas nie było. Jestem wściekła i rozczarowana, że partia rzekomo lewicowa nie zajmuje się prawami PRACOWNICZYMI (bo tak, moja praca jest pracą), nie obchodzi was krzywda mniejszości - a właściwie obchodzi na tyle, że przykładacie do niej swoje ręce.

Jesteśmy w środku pandemii, w środku kryzysu, podczas którego nie mamy ŻADNEGO wsparcia od państwa. Nie mamy ubezpieczenia zdrowotnego, nie mamy świadczeń pomocowych, które dostały osoby w innych branżach. Nasze miejsca pracy też są zamykane, hotele zawieszają działalność, policja zabrania nam pracować na ulicach. Nie mamy żadnego wsparcia, oprócz siebie nawzajem.

Sama w obliczu kryzysu pracowałam w warunkach, które były dla mnie niebezpieczne, a na które nie zgodziłabym się, gdybym nie czuła zagrożenia dla mojej sytuacji ekonomicznej. Ale wy nie potraficie dostrzec tego, że to jest właśnie problem praw pracowniczych, których nie mam, a którymi, jak sam pan wspomniał, woli się zająć. To niech się pan nimi zajmie i zaoferuje mi rzeczywiste wsparcie! Nasze prawa nie poczekają. Kryzys jest teraz, boję się o swoje przetrwanie teraz. Pandemia nie zatrzymuje się przed nami, dopóki nie będziemy mieć praw. Ja pracuję w bezpośrednim kontakcie z klientem, wymieniam się śliną, być może z pana kuzynem/siostrzeńcem/bratem, który nie nosi maseczki, bo jest covidowym denialistą i antyszczepionkowcem. Jednocześnie sama na szczepionkę pewnie się nie doczekam, a prędzej zdechnę, czekając chociaż na ubezpieczenie zdrowotne.

Nie zliczę, ile pieniędzy przeznaczyłam na terapię, od kiedy Kuczyńska urządza na osobach pracujących seksualnie i transpłciowych kampanię nienawiści. Ja nie mogę wystąpić pod swoim nazwiskiem, nie mam szans na to, żeby koledzy i koleżanki z partii poklepali mnie po pleckach, bo muszę być gotowa na przemoc.

Społeczeństwo nas nienawidzi. Społeczeństwo widzi osoby transpłciowe i pracujące seksualnie jako niegodne szacunku i życia. Boję się o nas. A wy przykładacie rękę do tej nienawiści, uniewidaczniając nas, odwracając wzrok, pozwalając Kuczyńskiej na dalsze działania, jak gdyby nic się nie stało. To, jak społeczeństwo nas widzi, jest też waszą winą, tym, że nie rozpoznajecie naszej pracy jako pracy, uważacie, że zawsze się nas gwałci, wyzywacie od rajfurek, gdy zajmujemy się budowaniem społeczności i wzajemną pomocą, bo tylko to mamy. Podsuwamy wam pod nos materiały, teksty, badania, nasze życia, a wy nawet nie chcecie nas posłuchać. Odwracacie wzrok.

Jestem wściekła na Pana i na lewicę, która nie słucha osób, które naprawdę są tu pokrzywdzone i sama wysuwa za nas osądy, czy my faktycznie doświadczamy tej przemocy, czy nie. Chcę jasnej deklaracji od Pana i partii: nie na zgody na przemoc wobec osób transpłciowych i pracujących seksualnie. Chcę, żebyście dostrzegli to, że ta przemoc ma miejsce ze strony Kuczyńskiej i żebyście się do tego odnieśli. Prawa OBU grup społecznych są ważne i chcę, żebyście je w końcu uznali".

„Ile jeszcze trzeba dowodów na to, że jesteśmy gnębieni? Czekacie, aż odbierzemy sobie życie?”

Po odczytaniu listów na spotkaniu w Katowicach osoby zaczęły rozmawiać z posłem. Maciej Konieczny od początku podkreślał, że to dla niego trudny moment, ale że cieszy się z tej dyskusji i ceni wymianę zdań. Wtedy jeden z uczestników zapytał:

- Ale my jesteśmy u posła Lewicy czy Polska 2050? Pan wie, że to nie jest kwestia rozmowy, tylko kwestia walki o życie. Uwierzyłem w hasło, że inna polityka jest możliwa, a teraz tu wychodzi Hołownia [nawiązanie do Hołowni, który nawet w najbardziej oczywistych sprawach “zaprasza do rozmowy”]. Będziemy rozmawiać o tym, ile osób ma się powiesić, zanim zaczniemy rozmawiać o tym, co zrobić, a potem zaczniemy rozmawiać, co zrobić, a potem o tym, jak rozmawialiśmy, żeby coś zrobić?

- Albo przestrzeń społeczna jest przestrzenią rozmowy, w której mówimy rzeczy nawet trudne, nawet gdy jesteśmy wściekli, albo pozostaje brak demokracji – zaczął odpowiedź Maciej Konieczny. Wtedy osoby niebinarne i transpłciowe zaczęły mówić o swoich warunkach życia:

„Tu nie chodzi o to, że osoby są wściekłe. Osoby są krzywdzone, a nie wściekłe”, „Ile jeszcze trzeba dowodów na to, że jesteśmy gnębieni? Mamy czekać, aż skończymy jak Milo? [Milo Mazurkiewicz to niebinarna osoba, która odebrała sobie życie - przyp.red.]”, „Mamy usiąść przy kawce z panią Ulą i rozmawiać, jak nas dręczy?”, „Nie będziemy dyskutować z oprawcą”.

W innym momencie miała miejsce następująca wymiana zdań:

- Czyli pan jest zupełnie w porządku z tym, że pana asystentka jest transfobiczna i mówi rzeczy, które mogą prowadzić do kolejnych samobójstw transpłciowych osób? Te osoby przychodzą do pana, a pan mówi, że nie uważa, że usunięcie jej z tego stanowiska jest niepotrzebne - zapytała jedna z osób.

- Nie mówiłem w żadnym przypadku, że to jest w porządku - odpowiedział poseł.

- To czemu pan robi coś, co nie jest w porządku?

“Nie zgadzam się z tym, że to praca jak każda inna”

Przy temacie pracownic seksualnych Maciej Konieczny zadeklarował:

- Pracownice seksualne mają przerąbane i mierzą się z dyskryminującym, dehumanizującym językiem. I żeby było jasne: ja mam bardzo krytyczne podejście do legalizacji tej pracy, nie zgadzam się z tym, że to praca jak każda inna. Ale w pełni się zgadzam, że nie może być pozwolenia na dehumanizujący i dyskryminujący język wobec pracownic i pracowników seksualnych. Żeby było jasne, jakie mam stanowisko.

- Pracownice seksualne nie postulują legalizacji, tylko dekryminalizację pracy seksualnej. I potępia pan język dehumanizujący, a takiego języka używała Urszula Kuczyńska - zauważyła obecna uczestniczka.

- To jest dla mnie rażące.

“Zawiodłem wiele osób, ale nie chcę, żeby to spadło na barki partii Razem”

Maciej Konieczny podsumował:

- Jako partia mamy postulaty na rzecz osób LGBT. Nie chodzi o to, że jestem jakimś super sojusznikiem osób LGBT, bo pewnie nie jestem. Ale jak mam okazję postawić się przeciwko i powiedzieć, że nagonka prawicy na osoby LGBT jest powodem przemocy, to staram się to robić. Dla was to niewystarczające, rozumiem. Mam wrażenie, że w tym momencie zawiodłem wiele osób, ale nie chcę, żeby to spadło na barki partii Razem. Wśród posłanek i posłów Lewicy macie sojuszników.

- W ramach wsparcia osób transpłciowych i poprawy skostniałego konserwatywnego polskiego społeczeństwa pomaga pan wejść do Sejmu osobie transfobicznej? - zakończyła jedna z osób.

Dzień po tym spotkaniu Urszula Kuczyńska została oficjalnie odwołana z funkcji asystentki społecznej posła Macieja Koniecznego.

undefined

Osoby transpłciowe i niebinarne, tu znajdziecie wsparcie: Grupa Nieustającej Pomocy, Niebinarne Ciepło, Fundusz im. Milo Mazurkiewicz.

Osoby pracujące seksualnie, tu znajdziecie wsparcie: Sex Work Polska.

Podobne artykuły

Pixabay/_Alicja_ - zdjęcie ilustracyjne

Polska

Nie żyje Jerzy Kieżun, bohater powstania warszawskiego

Czytaj więcej >
ARKADIUSZ ZIOLEK/East News - zdjęcie ilustracyjne

Polska

Tragiczne skutki sobotniej burzy. Zniszczenia widoczne są w całej Polsce

Czytaj więcej >

Polska

Silne burze i deszcz w całej Polsce. IMGW wydało ostrzeżenia

Czytaj więcej >
W sobotę wieczorem w Poznaniu doszło do tragicznego wypadku. Nie żyją dwie osoby

Polska

W Poznaniu w aucie spłonęły dwie osoby. Wcześniej kierowca uderzył w słup trakcyjny

Czytaj więcej >
W Czaczu w Wielkopolsce służby wezwane zostały do samobójcy

Polska

Samobójstwo 27-latka w Czaczu w Wielkopolsce. Mężczyzna powiesił się na drzewie

Czytaj więcej >

Polska

Lubuskie. 3-latka pogryziona przez amstaffa, pokaleczona trafiła do szpitala

Czytaj więcej >