Kler na TikToku porównuje kobiety do szklanki. Profil @jakubsdb na TikToku
Źródło: Profil @jakubsdb na TikToku
Wszystkie wideo autora Maja Staśko
Autor Maja Staśko - 17 Listopada 2020

Kobiety nie są szklankami, ale ten duchowny bez wątpienia jest dzbanem (Opinia)

Ksiądz Jakub Piątkowski na TikToku porównał kobiety do szklanki. Tłumaczył, że jak wielu gości pije ze szklanki, to jest brudna i pusta, a jak nikt nie pije – to czysta jest i pełna. W ten sposób próbował zachęcić do zachowania „czystości” do ślubu. Zapomniał tylko o jednym - kobiety to nie szklanki. Kobiety to ludzie.

Młody kler Jakub Piątkowski na TikToku porównał kobiety do szklanki. Tłumaczył, że jak wielu gości pije ze szklanki, to jest brudna i pusta, a jak nikt nie pije – to jest czysta i pełna. W ten sposób próbował zachęcić do zachowania „czystości” do ślubu.

WTV odkryło to nagranie już 5 listopada i nagłośniło jako pierwsze w mediach. Ksiądz na Tik Toku brak cnoty porównał do brudnej szklanki, obrażając kobiety. Sądzi, że ukazał prawdę

Od tego czasu rozpoczęła się burza w mediach.

Brudna szklanka? Nie wiem, czy kler słyszał może o takiej innowacji jak umycie szklanki? Kran? Zmywarka?

I czy ksiądz nie myje swoich szklanek? No to rzeczywiście z pana brudasek. A może czeka kler, aż przyjdzie kobieta i umyje? Ale proszę nie zwalać na kobiety, pan też ma rączki i może sobie umyć. I polecam nie trzymać za długo wody w jednej szklance – może stać się nieświeża. Lepiej pić wodę na bieżąco i myć szklankę po użyciu.

I jakie będzie zdziwienie, gdy odkryje, że ta woda krąży po świecie od milionów lat oraz wielokrotnie była już wypita i wysikana!

Przy analogii pojawia się wiele pytań. Czy po dwa stosunki z trzema mężczyznami to to samo, co po trzy stosunki z dwoma? Czy jakieś pozycje „brudzą” bardziej? Czy prezerwatywa chroni przed ubrudzeniem? Czyżby więc duchowny zachęcał do używania kondomów? A lesbijki – to dwie szklanki wymieniające się wodą? One pozostają czyste i pełne? A geje? Nie mają żadnej szklanki, więc umierają z pragnienia? A żona uprawiająca seks z mężem – czy ona też staje się brudna i pusta? Co z restauracjami – jak kler spogląda na tamte szklanki, z których co rusz pije ktoś nowy?

I do jakiego przedmiotu porównałby księży gwałcących dzieci?

Niedawno w TVN24 pojawił się dokument Marcina Gutowskiego „Don Stanislao”. Wynika z niego, że Stanisław Dziwisz wiedział o przypadkach wielu czynów pedofilskich w Kościele i je tuszował. Z opublikowanego dzień później watykańskiego raportu o usuniętym z kapłaństwa za przestępstwa seksualne kardynale Theodorze McCarricku wynika, że Jan Paweł II od 1999 r. wiedział o oskarżeniach wobec McCarricka. Otrzymał informacje, że amerykański biskup sypia w jednym łóżku z klerykami. W 2001 r. mianował go kardynałem. Jak przypomina Andrzej K. Sidorski w tekście dla OKO.press – to Jan Paweł II złagodził w 1983 roku kary dla księży molestujących dzieci.

Czy to można zobrazować pełną i czystą szklanką, czy pustą i brudną?

Czas przekazać panom w Kościele, którzy mają nieposkromione zapędy na trzymanie łap na naszych ciałach: to koniec. Wieki całe zbijaliście kapitał na zawstydzaniu nas ze względu na seksualność, uznawaniu naszego ciała za nieczyste czy porównywania do przedmiotów. My potem całe życie musimy się uczyć, że nie jesteśmy obrzydliwe, bo mamy okres, że seks nas nie brudzi, że poznawanie swojego ciała nie oznacza, że jesteśmy „puste”, „łatwe” czy „brudne”. Że nasze „nie” nie zmienia się w „tak” jak woda w wino. Musimy chodzić na terapie i odkrywać zupełnie podstawowe potrzeby związane z ciałem, potrzeby seksualne – i odrzucać natrętne myśli, że to coś złego. Musimy się leczyć po tym, jak księża nas od urodzenia krzywdzili, wmawiając wstręt do własnego ciała i jego zupełnie normalnych reakcji, gdy odkrywaliśmy nasze ciała jako dzieci. Jesteśmy besztane i obwiniane za to, że dotykamy swoich własnych ciał, a księża dotykający naszych ciał często nie słyszą, że są winni – zamiast tego zostają przeniesieni do innej parafii albo ich czyny zostają zatuszowane. Ciekawość swojego ciała jest więc według Kościoła większym przestępstwem niż przemoc seksualna wobec dzieci?

My wszystkie, co do jednej, od momentu chrztu, mamy wielką katolicką traumę seksualną. Jak możemy znać swoje ciała i słuchać swoich potrzeb, kiedy od urodzenia nam tego zakazywano? Jak mamy walczyć z przemocą seksualną, kiedy od urodzenia słyszałyśmy, że mamy być czyste, posłuszne i ciche, także gdy nas krzywdzą? Jak mamy to wszystko wykrzyczeć? Dziwicie się, że na protestach przeklinamy i jesteśmy wściekłe na Kościół? Naprawdę was to dziwi?

To nie my się „nie szanujemy”. To wy nas nie szanujecie

Nie chcę już więcej słyszeć, że to po prostu kwestia starszych hierarchów – więc wystarczy ich wymienić. Cała instytucja Kościoła katolickiego uznaje nasze ciała za coś, czym można dowolnie rozporządzać – zarówno zmuszając do zachowania „czystości”, jak i zezwalając na molestowanie. Traktują nas jak przedmioty. Także ci młodzi księża.

Nie jesteśmy żadną różą, która z pierwszym stosunkiem więdnie. Nie jesteśmy żadnym jabłkiem, które zostaje nadgryzione. Nie jesteśmy garażem, który można okraść, jak się go dobrze nie zamknie. Nie jesteśmy zamkiem, który można otworzyć jednym kluczem albo wieloma. To wszystko słyszą dziewczynki na lekcjach religii. Wiecie, jak to jest od dzieciństwa słyszeć, że jesteśmy przedmiotami, a nasza seksualność – z którą się rodzimy – nas plami i naznacza?

Nie jesteśmy różą, jabłkiem, samochodem, zamkiem czy inną pieprzoną szklanką – jesteśmy LUDŹMI. Nauczcie się tego wreszcie, uczeni hierarchowie: KOBIETY TO LUDZIE.

Po co w ogóle porównywać narządy płciowe do przedmiotów? Boicie się powiedzieć słowa „penis”? „Wagina”? Bo wtedy by wyszło, że tak naprawdę zaglądacie nam do majtek zamiast do dusz? Że bardziej interesuje was nasze życie seksualne niż życie duchowe?

TikTokerka @stewunia pokazuje inne porównania. Takie, w których kobiety nie są przedmiotem, którego się używa – tylko człowiekiem. „Zobacz, oto masażystka, która miała wielu klientów. Chcesz się udać do niej na masaż?”. „Spójrz, ten lekarz wyleczył już wielu pacjentów. Chcesz się leczyć u tego lekarza? Jest doświadczony, wie, co robi, zna się na swoim zawodzie”.

Nie chcecie uprawiać seksu przed ślubem? Nie uprawiajcie go.

Nie chcecie nigdy uprawiać seksu, jak powinni (z różnym skutkiem) księża? Nie ma problemu.

Chcecie uprawiać seks pierwszy raz po ślubie? Super, to wasza decyzja.

A my zrobimy to, na co my mamy ochotę. Możemy uprawiać tyle seksu, ile chcemy, z tyloma osobami, z iloma chcemy – i nic wam do tego. Istnieje skuteczna antykoncepcja, mamy prezerwatywy, które chronią przed przenoszeniem chorób płciowych – seks już od dawna nie służy wyłącznie rozmnażaniu. Kobiety także mogą odczuwać przyjemność z seksu. Możemy mieć orgazmy, masturbować się, bawić się seksem, eksperymentować, używać gadżetów erotycznych. Wagina jest bardzo rozciągliwa i nie staje się luźna z kolejnymi stosunkami – podobnie jak penis nie staje się cieńszy.

Nasza seksualność jest nasza. Nie jest zła czy lepsza – jest po prostu nasza. Nie macie do niej prawa. Macie swoją seksualność – i ona zależy tylko od was.

Nie ma nic złego w uprawianiu seksu. Złe jest molestowanie, gwałty i czyny pedofilskie. Walczcie z gwałcicielami, a nie z kobietami uprawiającymi seks.

Proste? Proste, serio. Proste jak umycie szklanki. To już, panie ksiądz do roboty, kobieta za pana szklanki nie umyje – a nikt nie chce pić z takiej brudnej, ma pan rację. Zamiast wtryniać nam się w ciała, lepiej zadbajcie o czystość waszej przestrzeni. Na przykład o krycie gwałcicieli dzieci w Kościele.

Komentarz Mai Staśko, aktywistki na rzecz praw kobiet