Jarosław Kaczyński. Flickr/Edward
Źródło: Flickr/Edward
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 28 Lutego 2021

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" obserwował polityków. Na jednym z pikników przyjrzał się bliżej Jarosławowi Kaczyńskiemu

Dawid Krawczyk obserwował Jarosława Kaczyńskiego podczas kampanii wyborczych. Dziennikarz w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" opowiadał o sposobach na skuteczne uprawianie polityki poza stolicą Polski. Wspomniał też o "półprzytomnym spojrzeniu" lidera obozu rządzącego.

  • Dawid Krawczyk przez rok śledził kampanie Prawa i Sprawiedliwości, by wydać książkę "Polityczny Cyrk". W rozmowie z Grzegorzem Wysockim powiedział, jak wyglądają spotkania z mieszkańcami mniejszych aglomeracji
  • Dziennikarz wskazał na gościnę Polek i Polaków. Wielu z nich dążyło do jak najcieplejszego przyjęcia gości. "Im mniejsza i mniej znana miejscowość, tym jej mieszkańcy bardziej chcą się pokazać przybywającym politykom z jak najlepszej strony" - tłumaczył
  • Autor publikacji zwrócił uwagę na starania Zjednoczonej Prawicy celem reaktywowania Kół Gospodyń Wiejskich. "Dumne wiejskie baby, które nie zamierzają nikogo przepraszać i tłumaczyć się z tego, jak żyją" - komentował.

Polska scena polityczna podzielona jest na perspektywę mieszkańców wielkich miejscowości jak Warszawa, Poznań, Wrocław, czy też Łódź oraz tych mniejszych, często pomijanych przez posłów i senatorów oraz kandydatów do obu izb parlamentu. Jarosław Kaczyński niemal w każdej kampanii rozpoczyna podróże po wsiach i małych miasteczkach, co według Krawczyka daje Polakom poczucie bycia ważnym w oczach osoby podejmującej najważniejsze decyzje w kraju. 

Dziennikarz bacznie obserwował Jarosława Kaczyńskiego podczas kampanii wyborczych

Napięty kalendarz uniemożliwia długie wizyty. Ograniczają się one do jednej godziny, bądź kilkudziesięciu minut. Rozmówca Grzegorza Wysockiego z "Gazety Wyborczej" nazywa zjawisko "zaliczaniem miejscowości". Polacy nie narzekają jednak na czas spotkań. Mieszkańcy wsi organizują pikniki, pieczą ciasta. Starają się jak najcieplej ugościć nie tylko polityków, ale również pędzących za nimi dziennikarzy. Według autora "Politycznego cyrku" nie chodzi o kompleks na punkcie Warszawy, a o pokazanie, że czują się gospodarzami swoich gmin. 

Jarosław Kaczyński miał wzbudzić sympatię Polaków poprzez podniesienie poziomu i jakości życia. Mowa o programie 500 plus, 13. i 14. emeryturze, wyprawce 300 plus, a także ulgach prorodzinnych. Krawczyk podkreślił jednak przeznaczenie dofinansowań na reaktywację Kół Gospodyń Wiejskich. - Bardzo dumne są np. gospodynie wiejskie. W ostatnich dwóch-trzech latach, dzięki tej niewielkiej przecież dotacji od państwa bardzo wiele tych kół gospodyń zostało reaktywowanych. I one mają bardzo dużą wdzięczność - deklarował dla "Gazety Wyborczej".

Gościna ma jednak swoje minusy. Kandydaci w wyborach muszą skosztować wszystkich potraw, przy każdym, dostępnym stoisku. Odmówienie posiłku jest odbierane jako brak kultury i szacunku do pracy drugiego człowieka. - Tutaj moje wyrazy współczucia dla polityków. Trzeba mieć stalowy żołądek, żeby posmakować 15 posiłków, bo na każdym stoisku ci wciskają i nie ma przebacz - komentował Dawid Krawczyk. 

Dziwnów. Samochód wpadł do zalewu. Zginęły cztery osoby, w tym dwoje dzieciDziwnów. Samochód wpadł do zalewu. Zginęły cztery osoby, w tym dwoje dzieciCzytaj dalej

Szczególny nacisk spotkał Jarosława Kaczyńskiego. - Na jednym pikniku wszędzie go karmili, stoisko za stoiskiem, widziałem jego półprzytomny wzrok. Potem musiała się odbyć jakaś poważna rozmowa ze sztabowcami, bo na kolejnych imprezach od razu prosił, by mu pakować na wynos - usłyszał Grzegorz Wysocki.

Tytuł książki "Polityczny cyrk" bierze się właśnie z rytuału charakterystycznego dla każdego spotkania z mieszkańcami. Mowa o kiełbaskach, piknikach, orkiestrze, dziennikarzach wpadających do miejscowości, a także autobusów, wypełnionych politykami Prawa i Sprawiedliwości. - Z jednej strony scena, z drugiej – ludzie, którzy mogli sobie zrobić zdjęcie z politykiem, najeść się waty cukrowej i kiełbasy. Ogromny wymiar długo wyczekiwanej zabawy. To ma wielkie znaczenie - oceniał w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". 

Niezwykle ważnym elementem w debacie publicznej są także uprzedzenia i stereotypy. Mieszkańcy wsi deklarowali Krawczykowi, że "miastowi" widzą ich jako ludzi, którzy codziennie doją krowy i pracują na roli. Tymczasem warszawską opinię publiczną traktują jak tak zwaną "bańkę". - A, bo wy tam w tej stolicy to żyjecie jak w bańce, nigdy nie zrozumiecie normalnego człowieka - mieli odpowiadać autorowi 'Politycznego cyrku". 

Co więcej, przysłowiowa "kiełbasa wyborcza" naprawdę istnieje. Według Dawida Krawczyka, jest także smaczna. - Wzbudza ogromne emocje. Że tu jest musztardka i można sobie jeszcze ketchupu polać. [...] Te nasze kampanie nie są wyjątkowo kreatywne. Pikniki, stoiska, kiełbasa, wata, Bayer Full, przemówienie, zdjęcia - komentował dla Grzegorza Wysockiego. 

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Źródło: [Gazeta Wyborcza "Przez rok jeździł za Kaczyńskim po całej Polsce. »Polityczny cyrk«" autorstwa Grzegorza Wysockiego, 25 lutego 2021]