wtv.pl
wtv.pl

WTV.pl

Hartman: Przed kim klęczy Polak?

2 Kwietnia 2021

Autor tekstu:

Jan Hartman

Udostępnij:

W ostatnim dniu marca odbył się na stadionie Wembley mecz (zresztą przegrany) Polska-Anglia. Mecz budził zainteresowanie nie tylko kibiców piłki nożnej, lecz także tych wszystkich, którzy chcieli zobaczyć, czy nasi zawodnicy, wzorem zawodnik

Gest ten, praktykowany na stadionach bardzo szeroko w ramach akcji Black Lives Matter zainicjował działacz antyrasistowski i zawodnik z San Francisco Colin Kapearnick. Ostatecznie Polacy nie uklękli, lecz podobnie jak wcześniej Czesi stanęli z palcami skierowanymi na specjalne naszywki z napisem „Respect”, czyli „szacunek”. O ile mogłem się zorientować, w powszechnym przekonaniu było to dobre rozwiązanie. Sam również przychylam się do tej opinii. Klęczący na murawie Polacy wyglądaliby dziwnie i nieautentycznie. Nie ma u nas ani tradycji, ani takiej emocji, która mogłaby uczynić tak wymowny gest, jak przyklęk, spontanicznym i wiarygodnym. Wybrano gest alternatywny, bardziej stosowny w naszej kulturze. Nie mogę się jednak zgodzić z oświadczeniem PZPN, w którym czytamy, że piłkarze „zajęli neutralne i apolityczne stanowisko wobec inicjatywy Black Live Matter”. Wobec całego ruchu, czy wobec inicjatywy, jaką jest poprzedzanie meczów klękaniem? To nie jest jasne. I nie jest jasne, o co chodzi z tą apolitycznością. Sprawa rasizmu nie jest polityczna, lecz etyczna. PZPN nie powinien manifestować rezerwy wobec działań antyrasistowskich i stygmatyzować ich „politycznością”, która na gruncie polskim jest niemalże czymś niegodziwym. Można powiedzieć, że PZPN powiedział o jedno słowo za dużo.

Śmierć George`a Floyda, zamordowanego przez policjanta, otworzyła nowy, miejmy nadzieję, że ostatni rozdział w historii walki z rasizmem w USA. Black Lives Matter to bardzo ważna akcja i nikt nie powinien się od niej odcinać, jeśli jest człowiekiem dobrej woli. Nie odcinać się a uczestniczyć to jednak dwie różne rzeczy. Polacy nie mają powodu aktywnie się w nią włączać, bo po prostu prześladowania i dyskryminacja czarnoskórych obywateli przez państwo i jego służby siłowe to w ogóle nie jest polski problem. Z pewnością istnieje w Polsce rasizm i osoby czarnoskóre doznają wielu przykrości, a nawet napaści, lecz nie ze strony policji ani organów państwa. Zresztą takich osób jest w naszym kraju bardzo niewiele. W tym sensie sprawa nas nie dotyczy. A udawanie, że dotyczy nas tak samo – mianowicie tytułem solidarności – jest hipokryzją. Solidarność to jedno, a podzielanie wspólnego problemu to drugie. Gesty solidarności muszą mieć inną formę niż walka tych, z którymi się w ich walce solidaryzujemy. Kapearnick potrafił siedzieć przy odgrywaniu hymnu USA. Czy nasi zawodnicy mają go naśladować?Klęczenie w geście solidarności to byłoby za dużo. Co więcej – zauważmy raz jeszcze – przyklęk byłby kulturowo nieadekwatny do sytuacji i niezrozumiały. Gest ten znaczy w różnych kulturach różne rzeczy i różne wzbudza uczucia. W Polsce wiąże się z kontekstem przysięgi, bądź modlitwy. Klęczy się przed Bogiem (na przykład w świątyni), przed zwierzchnikiem, któremu składa się przysięgę na wierność ojczyźnie oraz przed kobietą, której przysięga się miłość i wierność po grób. Takie są konteksty i nie ma ani powodu, ani specjalnych szans na to, aby ten katalog rozszerzać. Anglosaski przyklęk może się bardziej kojarzyć z historycznym znakiem szacunku wasala (rycerza) wobec swego seniora (księcia) i dlatego Anglicy i Amerykanie łatwiej mogą ten gest połączyć z szacunkiem (w odróżnieniu od czci oraz świętości przysięgi, z którą klęczenie kojarzą mieszkańcy Europy Wschodniej).

Polska drużyna wybrała dobre rozwiązanie. Wymagało ono pewnej odwagi. Nie włączenie się w główny nurt, odmowa pełnego uczestnictwa w pewnym rytuale społecznym wiąże się z kosztami. W tym wypadku takim kosztem może być zarzut skrywanej niechęci do akcji antydyskryminacyjnej, a w konsekwencji zarzut tolerowania rasizmu bądź jego lekceważenia. Byłoby to całkowicie nieuprawnione. Nie można sobie nawet wyobrazić, żeby polscy sportowcy akceptowali rasizm. Niestety, przed zarzutami uchronić się jest trudno a presja społeczna wywierana przez liderów opinii, pragnących narzucać ton i rytm ruchowi postępu przybiera czasami rozmiary moralnego szantażu. Od czego jednak odwaga cywilna, żeby się mu nie poddawać? I właśnie taką odwagą sportowcy się wykazali. Mam nadzieję, że w przyszłości również się nią wykażą – dajmy na to, protestując przeciwko antysemityzmowi stadionowemu, który jest w Polsce plagą. Ale to pewnie jeszcze nie dziś i nie jutro.

Podobne artykuły

Opinie

Szumlewicz obnaża paradoksy kościoła. "Bezbożnik" to książka nie tylko dla ateistów

Czytaj więcej >

Opinie

Szumlewicz: KPO – stracona szansa

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Szumlewicz: Wyzysk polskich opiekunek w Niemczech

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Śpiewak: Prawdziwy plan depopulacji Polski

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Prima Aprilis: nie wszystkie żarty są śmieszne. A niektóre bywają krzywdzące

Czytaj więcej >

Opinie

Praca seksualna to nie wstyd. A co z pracą hostess i grid girls w Formule 1?

Czytaj więcej >