Dziecko w brutalny sposób zostało odebrane matce. 3,5-letni Franek nagle został zabrany z przedszkola i nie wiedział, co się dzieje.. (zdj. il.) publicdomainpictures.net/George HodanŹródło: (zdj. il.) publicdomainpictures.net/George Hodan
Wszystkie wideo autora Pamela Obuchowska
Autor Pamela Obuchowska - 11 Czerwca 2020

Gdy przyszła do przedszkola, okazało się, że jej dziecko zniknęło bez śladu. Franio miał tylko 3,5 roku, matka walczy o jego powrót

Dziecko w brutalny sposób zostało odebrane matce. 3,5-letni Franek decyzją sądu nagle został zabrany z przedszkola i nie wiedział, co się dzieje. Dla matki to niewyobrażalny koszmar, a dla chłopca - potworny stres i trauma, która zostanie z nim już do końca z życia. Matka z synem nie widziała się już od dziewięciu miesięcy i nie wiadomo, czy uda jej się jeszcze odzyskać dziecko, które umiera z tęsknoty.

O głośnej sprawie zabrania przerażonego 3,5-letniego Franka jego matce Magdalenie Kobiałko z przedszkola i źle działającym systemie wspierania rodzin z trudną sytuacją opowiada dla "Wysokich Obcasów" Maria Starzyńska, pedagożka specjalna, kuratorka rodzinna, mediatorka i doradczyni rodzinna. "To horror, który nigdy nie powinien mieć miejsca", twierdzi.

Andrzej Duda grzmiał o Andrzej Duda grzmiał o "komuchach" i atakował sędziów. Na wiecu usłyszał pytanie, po którym puściły mu nerwyCzytaj dalej

Dziecko zabrane matce z przedszkola. Koszmar rodziny trwa już od dziewięciu miesięcy

"Franek został zabrany z przedszkola. Nie wiedział, co się dzieje, nie było przy tym mamy. Zawalił mu się świat. Dla dziecka to trauma, która będzie miała konsekwencje w jego dalszym życiu. Zadziałano wbrew dobru dziecka i złamano jego prawa. Rodzinę skazano na horror", mówi dla "Wysokich Obcasów" Maria Starzyńska, która dobrze przyjrzala się tej przykrej sprawie.

Jak dowiadujemy się z artykułu "Wysokich Obcasów", poświęconego dramatycznej historii matki i małego synka, koszmar rodziny zaczął się we wrześniu. 3,5-letni Franek został wtedy odebrany nagle z przedszkola. Kobieta o decyzji sądu dowiedziała się na sali sądowej, później nastąpiło odebranie dziecka i zrobiono to w najgorszy z możliwych sposób. Franek został zabrany z przedszkola przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie (PCPR) we Wrocławiu, które zadziałało tak naprawdę na poważną szkodę dziecka, co prawdopodobnie odbije się także na jego dalszym rozwoju i przyszłości. Jak wynika z artykułu, sytuacja tej rodziny wcale nie okazała się aż tak dramatyczna, by konieczny był tak radykalny i brutalny krok. Matka bardzo się starała, by zapewnić Franiowi odpowiednią opiekę i była do niej w pełni zdolna, troszczyła się o niego i bardzo go kochała. Mieli ze sobą silną więź emocjonalną, a teraz w ogóle się nie widują.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Arcybiskup Marek Jędraszewski nie mógł sobie darować. Grzmiał i straszył z ambony, wszystko trafiło do sieci
2. Tragiczny wypadek w woj. łódzkim. Wśród poszkodowanych jest dziecko

"W tej rodzinie nie było sytuacji zagrażającej zdrowiu i życiu dziecka, przeciwnie - ze wszystkich opinii biegłych wynika, że Magda jest dobrą, czułą, kochającą matką, w pełni zdolną do opieki nad synem. Franek został zabrany z przedszkola bez obecności mamy - osoby, przy której czuje się bezpiecznie i z którą ma pierwotną, silną więź. W tym momencie dziecku zawalił się świat", tłumaczy dla "Wysokich Obcasów" pani pedagog i kurator.

Jak dodaje pedagog Maria Starzyńska w rozmowie z "Wysokimi Obcasami", w podobnej sytuacji obce osoby będą miały problem z daniem dziecku tego, co daje mu sama obecność najważniejszej osoby w jego życiu - matki. Chłopiec bowiem bardzo za nią tęskni, a także zupełnie nie rozumie sytuacji, w której się znalazło. Niestety to odbija się na jego zdrowiu psychicznym.

"To jest malutkie dziecko, które z korzeniami wyrwano z domu, od matki. Zostało samo w obcym świecie. Takie symptomy występują u dzieci, które zabrano. Powodują potworne spustoszenie w dalszym życiu", mówi Starzyńska.

Jak dowiadujemy się z artykułu, PCPR konsekwentnie odmawia matce kontaktów z synem, a osoba, u której przebywa 3,5-letni Franek, również jej to utrudnia, nie odbierając telefonów i nie odpowiadając na wiadomości. Dlaczego tak się dzieje i jak to możliwe, że dochodzi do tak tragicznej sytuacji, w której znaleźli się kobieta i syn?

"W tej sytuacji dziwi zwłaszcza działanie PCPR, bo sąd nie wydał zakazu kontaktów dziecka z matką. Tak, niestety, często działają te ośrodki, a chodzi tu o wygaszenie więzi z matką (lub innym opiekunem, z którym dziecko ma pierwotną więź)" - przyznaje dla "Wysokich Obcasów" pani pedagog, Maria Starzyńska. Niestety nie wiadomo, jak zakończy się ta sprawa.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Jazda rowerem po alkoholu może kosztować cię więcej niż myślisz. Grożą spore mandaty
  2. Ogromny pożar w Warszawie. Porażająca wizja jasnowidza Jackowskiego
  3. Jolanta Kwaśniewska wg Polek i Polaków najlepszą pierwszą damą? Agata Duda może się niepokoić
  4. Dariusz Piontkowski przekazał ważne wieści dla uczniów. Zmiany wchodzą w życie już dziś
  5. Kuriozalna wpadka na antenie Polsatu. Prowadzący nie mogli się uspokoić
  6. Miasto wolne od koronawirusa sprzedaje domy za 1 euro. Jest jeden haczyk

Źródło: Wysokie Obcasy

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News