Dolny Śląsk obiegła informacja o katastrofie ekologicznej w Dolinie Baryczy. facebook/Tvpm Telewizja Powiatu Milickiego
Źródło: facebook/Tvpm Telewizja Powiatu Milickiego
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 7 Lipca 2020

Eksperci ostrzegają przed zbliżaniem się. Katastrofa ekologiczna w Polsce, zdjęcia mówią same za siebie

Dolny Śląsk obiegła informacja o katastrofie ekologicznej w Dolinie Baryczy. Z informacji przekazanych przez lokalne media wynika, że pozdychały niemal wszystkie znajdujące się w rzece Barycz ryby, a skażeniu uległ przynajmniej jej 60-kilometrowy odcinek. W regionie pracują służby usiłujące ustalić przyczyny zdarzenia.

Szczegóły sytuacji na Dolnym Śląsku za miejscową telewizją TVPM podaje "Wyborcza". Dziennik przytacza słowa starosty milickiego, który ostrzegł mieszkańców, by ci pod żadnym pozorem nie korzystali z rzeki – również w celach reakreacyjno-wypoczynkowych, jak łowienie ryb czy spływy kajakowe. – Sytuacja jest dramatyczna – wskazał, cytowany przez "GW", Sławomir Strzelecki.

Dolny Śląsk. Niepokojące doniesnia

"Wyborcza" zwraca uwagę, że wspomniane przez starostę łowienie ryb mogłoby być utrudnione z uwagi na fakt, że w Baryczy zdechły już niemal wszystkie osobniki. W rzece nie ma już w zasadzie tlenu. Pracujący na miejscu przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu wskazali, że woda przyjęła nieomal czarny kolor oraz zapach wskazujący na przegniłą materię organiczną.

Na ten moment nie jest jasne, kto lub co stoi za zatruciem rzeki. Czynności wyjaśniające na miejscu prowadzą również strażacy, członkowie ratownictwa chemiczno-ekologicznego, a także policyjny wydział dochodzeniowo-śledczy.

Z najnowszych informacji, przekazanych przez Wirtualną Polskę, wynika, że skażeniu mógł ulec przynajmniej 60-kilometrowy odcinek rzeki. Jak czytamy, o zanieczyszczeniu jako pierwsi poinformowali miejscowi entuzjaści łowienia ryb, którzy zauważyli czarną, cuchnącą ciecz unoszącą się na powierzchni Baryczy.

Wstępne hipotezy zakładają, że trująca substancja pochodzić może z pryzm nawozów organicznych i azotowych, które zgromadzono na polach po wielkopolskiej stronie rzeki. Niewykluczone jednak, że zanieczyszczenie pochodzi z chlewni z okolic Odolanowa, zaznacza "Wyborcza".

Źródło: Gazeta Wyborcza / WP / facebook/ Tvpm Telewizja Powiatu Milickiego