. https://pxhere.com/en/photo/918387
Źródło: https://pxhere.com/en/photo/918387
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 28 Stycznia 2020

Rząd przestanie inwestować w 500 plus. Zamiast tego żłobki i przedszkola?

500 plus był jednym z głównych powodów zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych z 2015 roku. Należy oddać sprawiedliwość politykom PiS – program był jednym z najbardziej rewolucyjnych rozwiązań socjalnych ostatnich lat. Nie spełnił jednak jednego ze swoich głównych założeń – nawet w najmniejszym stopniu nie przyczynił się do wzrostu liczby urodzeń w Polsce. Wobec tego programy typu 500 plus przestaną się pojawiać.

Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz w rozmowie z portalem "Business Insider" poinformowała, że zakończył się proces rozwijania programu 500 plus, choć jeszcze do niedawna media podawały, że wobec rosnącej inflacji obóz rządzący może planować rozszerzenie świadczenia. Mówiło się nawet o możliwym wejściu w życie programu "600 plus". Słowa Emilewicz przeczą jednak tej tezie.

– W tej kadencji nie będzie kolejnych bezpośrednich dopłat typu nowe 500 plus, ale pojawią się inne usługi wspierające rodziny – powiedziała minister rozwoju.

Alimenty ściągane natychmiast, bez taryfy ulgowej. Jak projekt będzie wyglądał w praktyce?Alimenty ściągane natychmiast, bez taryfy ulgowej. Jak projekt będzie wyglądał w praktyce?Czytaj dalej

500 plus nie wyszło. Co dalej?

O jakich usługach mowa? To niestety nie zostało sprecyzowane. Emilewicz zaznaczyła jednak, że nowe metody wspierania rodzin wielodzietnych miałyby przypominać rozwiązania wprowadzone we Francji i Stanach Zjednoczonych.

Jak zatem sytuacja wygląda we Francji, gdzie współczynnik dzietności jest jednym z najwyższych w całej Unii Europejskiej?

Zdaniem portalu forsal.pl sukces Francji polega na kombinacji polityki i wzorców kulturowych. "To właśnie równość płci, skuteczna polityka prorodzinna i zapewnienie odpowiedniego systemu opieki nad dziećmi sprawiła, że wskaźnik dzietności we Francji rośnie od ponad 20 lat", twierdzi autor artykułu "Francuski baby boom i polska depresja urodzeniowa".

Dośc powszechne jest przekonanie, że na wysoki współczynnik dzietności we Francji w dużym stopniu wpływają imigrancji ze Wschodu. Jak się jednak okazuje, nie do końca jest to prawda. – Zachowania reprodukcyjne kobiet z imigracji po ich przyjeździe do Francji bardzo szybko upodabniają się do francuskiej średniej. Wyznacznikiem jest co innego: status materialny – zauważa w rozmowie z "Wyborczą" Hélene Périvier, ekonomistka specjalizująca się w kwestiach polityki socjalnej i rodzinnej. Prognozuje się, że różnica współczynnika dzietności między muzułmańskimi imigrantami i rodowitymi paryżanami będzie się zmniejszać. Jak podaje forsal.pl, w latach 2025-2030 współczynnik ten ma wynosić odpowiednio 2,4 i 1,9.

"Recepta na sukces demograficzny Francji bierze się z kilku czynników, a najważniejszym moim zdaniem jest trwająca od kilkudziesięciu lat stabilność warunków ekonomicznych oraz ciągłość polityki wspierającej rodziny. Ta polityka trwa od kilku dekad i składa się z kilku elementów: szerokiego dostępu do żłobków i przedszkoli – każde dziecko ma zagwarantowane miejsce w przedszkolu od 3-ego roku życia, pomocy państwa przy zatrudnieniu opiekunek, wsparcia finansowego rodzin, ulg fiskalnych, dostępu do mieszkalnictwa socjalnego", mówi dr Agnieszka Fihel z Ośrodka Badań nad Migracjami na Uniwersytecie Warszawskim.

Rozbudowana infrastruktura opieki nad dziećmi umożliwia matkom swobodniejsze poddanie się pracy zawodowej. Wątek ten jest nie do przecenienia, ponieważ, jak wykazuje wspomniany portal, już w 2002 roku ekonomistki Henriette Englehardt i Alexia Prskawetz udowodniły, że większy udział kobiet na rynku pracy ma swoje odzwierciedlenie w ilości posiadanych dzieci. Aktywność zawodowa często jest pierwszym i koniecznym warunkiem, jaki musi byc spełniony, by młoda kobieta podjęła decyzję o zostaniu matką. "Dziś w krajach, w których kobiety są aktywne na rynku pracy, po prostu rodzi się więcej dzieci. Widać to szczególnie w państwach, które umożliwiają kobietom pracę w elastycznych godzinach i zapewniają większą równowagę między życiem prywatnym i zawodowym", pisze autor artykułu.

Choć finansowe wsparcie ze strony państwa dla osób decydujących się na posiadanie dzieci jest, rzecz jasna, zjawiskiem pożądnym, zdaniem dr Agnieszki Fihel, nie jest to czynnik najwazniejszy. "Powiększanie infrastruktury instytucjonalnej – żłobkowej i przedszkolnej – i dofinansowanie prywatnych żłobków i przedszkoli mogłoby być bardziej skuteczne niż bezpośrednie wsparcie finansowe rodziców. Najważniejsza jest stabilność warunków socjalnych, w których tworzą się rodziny – jeżeli rodzice będą pewni, że w przyszłości ich dziecko znajdzie miejsce w żłobku lub przedszkolu, to łatwiej podejmą decyzję o powiększeniu rodziny. Najgorsze, co można zrobić, to zmieniać z roku na rok warunki o przyjmowaniu dzieci do szkół, przedszkoli, żłobków, tak jak miało to miejsce z 6-latkami", twierdzi dr Fihel.

ZOBACZ TAKŻE:

1. Domy z całkowitym zakazem emisji dwutlenku węgla. Przepisy wejdą za niecałe dwa miesiące

2. Robiła zdjęcie, gdy doszło do tragedii. Turystka straciła życie, wszystko się nagrało

3. Niech nam ktoś powie, że tylko śnimy. Rozważają zakaz rozwodów w Polsce

4. Politycy chcieli przepchnąć uchwałę przeciwko LGBT. Udało się, ale pomylili skróty

5. Tadeusz Rydzyk przekroczył granicę smaku. Ordynarne słowa i groźby

6. 14-latek bezlitośnie zabił macochę. Wcześniej wypowiedział przyprawiające o ciarki słowa, ale wszyscy je zignorowali