Dlaczego zwierzęta nie są dobrymi pomysłami na prezenty świąteczne?. Pixabay/MyshunŹródło: Pixabay/Myshun
Wszystkie wideo autora Anna Dymarczyk
Autor Anna Dymarczyk - 20 Grudnia 2020

Zwierzęta nie są zabawką. Nie kupuj ich na prezent - rozmowa z założycielką fundacji „Koty z Grochowa”

Zwierzęta jako prezenty świąteczne wciąż są popularnym rozwiązaniem w wielu rodzinach. Czasem są to rybki, czasem króliki lub szynszyle, a czasem koty i psy. Żywe podarunki często jednak przestają być miłe, kiedy pojawiają się pierwsze problemy - pogryzione i podrapane meble, nadmierna aktywność w porach nocnych czy zapach. Dlaczego nie warto dawać zwierząt na święta i jakie problemy z wieloma pupilami pojawiają się w kontekście Sylwestra, opowiedziała Nina Sieniawska, założycielka fundacji „Koty z Grochowa”.

  • Zwierzęta są bardzo częstym pomysłem prezentowym na święta, szczególnie dla dzieci.
  • Niestety, brak wyobraźni przy zakupie lub adopcji sprawia, że często świąteczni pupile niedługo potem muszą szukać nowych domów.
  • Również w okresie noworocznym wiele zwierząt ginie lub umiera wskutek odgłosów związanych z fajerwerkami.

O tym, kiedy można adoptować zwierzę na święta oraz w jaki sposób nasi pupile przeżywają Sylwestra, opowiedziała Nina Sieniarska, założycielka fundacji „Koty z Grochowa”.

Zwierzęta to nie zabawki - nie kupujmy ich w ramach prezentu świątecznego

Możemy kojarzyć takie sytuacje z filmów - gwiazdka, rodzina zbiera się przy choince, by zaraz otworzyć prezenty. Jedno z dzieci sięga po swoją paczkę, która zaczyna się ruszać i szczekać i zaraz odkrywa, że w środku kryje się uroczy szczeniaczek. Dziecko zachwycone, rodzice zadowoleni, a piesek już na zawsze zostaje w rodzinie. 

Niestety, takie historie nie zdarzają się szczególnie często. Owszem, jest w nich piękna choinka, szczęśliwe na początku obdarowane dziecko i rodzice, którzy uznali, że będzie to najlepszy z możliwych prezentów. Tylko zwierzę cierpi niedługo później, kiedy pojawiają się pierwsze problemy - obsikane łóżko, zniszczone meble i hałasowanie w nocy. Mówi się, że zwierzak jest złośliwy. Wtedy ląduje w fundacji, schronisku, u dalszej rodziny albo, w najgorszym wypadku, na ulicy. 

- Tuż przed świętami, w szale zakupowym, zwierzak jest świetnym pomysłem na prezent. Można w końcu dać zwierzę osobie, która kiedyś półsłowem wspomniała, że nawet chętnie by się jakimś zajęła. Pytanie jednak, czy to tylko jednorazowa zachcianka?  - pytała Nina Sieniarska. 

Ksiądz na TikToku zirytował się zawstydzaniem w odniesieniu do wolności pożycia innej kobiety. Mówi o poszanowaniu cudzego systemu wartościKsiądz na TikToku zirytował się zawstydzaniem w odniesieniu do wolności pożycia innej kobiety. Mówi o poszanowaniu cudzego systemu wartościCzytaj dalej

Jak stwierdziła, wiele fundacji, w tym „Koty z Grochowa”, które wprowadziły tę zasadę jako jedna z pierwszych, wstrzymują adopcje na czas świąt lub oferują je tylko zaufanym osobom. Jak twierdzi Sieniarska, przyjęcie zwierzaka do domu zawsze wymaga odpowiedniego przygotowania. 

- Mieliśmy kiedyś taką sytuację, że jedna z rodzin zgłosiła się do nas jeszcze na długo przed świętami, że chciałaby wprowadzić kota do domu właśnie w wigilię, żeby ich córka mogła dostać go jako prezent. Wcześniej jednak przygotowali się dokładnie do tego wydarzenia - wytłumaczyli dziecku, jak postępować ze zwierzęciem i jakiej opieki będzie ono potrzebowało. Oni sami również się doedukowali w kontekście jego zachowań i potrzeb - opowiadała.

Wytłumaczyła, że zazwyczaj ludzie, którzy kupują lub adoptują zwierzę bez żadnego przygotowania, nie wiedzą o nich zbyt wiele - pies potrzebuje spacerów, ale coś się stanie, jak jeden ominiemy? Kot sika na podłogę, co jest nie tak, przecież ma kuwetę z takim ładnym, kolorowym żwirkiem. Dlaczego ten królik tak głośno hasa w nocy po klatce?

- Ludzie nie wiedzą zbyt wiele o potrzebach behawioralnych nowych pupili i rodzi się problem - tłumaczyła Sieniarska. 

Dla zwierzęcia trzeba czasem przemodelować domową przestrzeń - pies potrzebuje własnej przestrzeni, gdzie będzie mógł się bawić, podobnie jak królik, szynszyla czy kot. Temu ostatniemu przyda się drapak, dzięki czemu nie będzie skupiał się na meblach i w spokoju wypełni swoją potrzebę, i miejsca, gdzie mógłby się wspinać, a także zabezpieczone okno i balkon, by przypadkiem z niego nie wypadł. Bardzo ważne jest również poświęcanie zwierzęciu czasu - zabawa z nim i zwykła bliskość

Jak to się jednak dzieje, że tak wiele zwierząt niedługo po świętach z domów trafia do schroniska albo na ulicę?

Nieprzewidziane problemy, którym można zaradzić

Czasem chodzi nie tylko o zachowania, ale również różnego rodzaju dolegliwości. Czasem osoba, która chce sprezentować komuś zwierzę nawet nie wie o chorobach występujących u obdarowanego. Tłumaczenie alergią jest jednym z najczęstszych powodów oddania zwierzęcia. Jak powiedziała jednak Sieniarska, mamy już XXI wiek, odczulanie jest na porządku dziennym.

- Sama, mając alergię na sierść, mam osiem kotów, a koleżanka z fundacji bierze leki, żeby móc spokojnie funkcjonować. Wszystko zależy od chęci i empatii - wyjaśniła. 

Zwierzęta też mają emocje - potrafią się bać, zaciekawić czymś i kochać. Nie są jednak złośliwe i nie chcą źle - kierują się instynktem, nie zaś ludzką logiką przyczynowo-skutkową. Kiedy pupil, który zdążył już przywiązać się do nowego domu i opiekującego się nim człowieka, zostaje nagle porzucony, nie rozumie, co się dzieje, jest przerażony.

- Zwierzęta wciąż traktuje się jak przedmioty. Przedmiot łatwiej oddać i wyrzucić niż coś, co żyje, oddycha i czuje - mówiła Sieniarska. 

Organizacje takie jak „Koty z Grochowa” mają w okresie późnej zimy i wczesnej wiosny ręce pełne roboty. 

- Najgorsze są luty i marzec. Wtedy dostajemy najwięcej wezwań do odebrania zwierząt od niektórych rodzin lub, co gorsza, łapania oswojonych kotów, które trafiły na ulicę - skarżyła się założycielka fundacji.

Polacy bawią się w Nowy Rok, a zwierzęta cierpią

Nie tylko święta są jednak problemem. Również sylwestrowa noc jest prawdziwym koszmarem dla wielu zwierząt. Ich czuły słuch i brak wiedzy o tym, co się dzieje, sprawia, że wiele z nich doświadcza corocznej, fajerwerkowej traumy. 

- Ludzie idą z psem oglądać pokaz fajerwerków, a potem są zdziwieni - zwierzak jest tak przerażony, że nie chce następnego dnia wyjść na spacer - opowiadała Sieniarska. 

Problem jest również ze zwierzętami wychodzącymi - zarówno koty, jak i psy czasem po sylwestrowej nocy nie wracają do swoich domów. 

- Okres noworoczny to największy wysyp ogłoszeń na grupach typu zaginione-znalezione - twierdziła założycielka „Kotów z Grochowa”. 

Jak zaznaczyła, fajerwerki są straszne również dla wolno żyjących ptaków i zwierząt w ZOO. Żyrafy do Sylwestra przygotowuje się ponad miesiąc, by podczas hucznej dla ludzi zabawy, nie padły na zawał serca. Wiele zwierzaków zresztą nie dożywa do Nowego Roku właśnie ze względu na szok związany ze sztucznymi ogniami. 

Nadzieja w promowanych już przez niektóre miasta laserowych show, które skutecznie są w stanie zastąpić głośne fajerwerki i pozwolić zwierzętom spokojnie przeżyć ten niezwykle trudny okres. 

Przede wszystkim należy więc pamiętać w tym czasie o odpowiedzialności - jeśli nie do końca wiemy, co trzeba przygotować na pojawienie się pupila w domu, lepiej najpierw dokładnie poczytać o jego potrzebach, a potem zdecydować się na kupno lub adopcję. Jeśli zaś zwierzak jest już w domu i wiemy, że w naszej okolicy odbędzie się pokaz sztucznych ogni, zajmijmy się jak najlepiej naszym towarzyszem, najlepiej chowając go w miejscu, gdzie będzie czuł się bezpiecznie i spędzając z nim ten czas.

Przede wszystkim - bądźmy empatyczni. Należy pamiętać, że zwierzęta to nie przedmioty. 

Więcej o fundacji Koty z Grochowa” można dowiedzieć się na ich Facebooku.

Artykuły polecane przez redakcję WTV: