wtv.pl
wtv.pl

WTV.pl

Posłanki Lewicy złożyły projekt ustawy zmiany definicji gwałtu. "A któż by chciał was gwałcić?" – reagują seksiści

30 Listopada 2020

Autor tekstu:

Maja Staśko

Udostępnij:

Posłanki Lewicy złożyły do konsultacji projekt ustawy o zmianę definicji gwałtu – tak, by był nim każdy stosunek bez zgody, nie tylko te z użyciem przemocy, groźby lub podstępu. A na Twitterze rozpoczął się festiwal lamentów mężczyzn, kt&oacu

Doktor prawa i polityk Tomasz Rzymkowski ogłosił na Twitterze, że nowy projekt definicji gwałtu oznacza, że seks pozamałżeński będzie karany do 12 lat więzienia. Ale nie ma czegoś takiego jak „seks bez zgody”. To jest gwałt. Także w małżeństwie. Bo to właśnie gwałt ze strony najbliższych osób – męża, partnera, byłego partnera – jest najczęstszy.

Z kolei Konrad Piasecki, dziennikarz TVN24, oznajmił: „Ludzie przed seksem będą musieli jasno sobie zakomunikować, że go chcą. Będzie mniej spontanicznie i romantycznie ale za to i mniej traumatycznie. Pytanie co ze zgodą osób odurzonych pozostawiam wnioskodawcom do rozstrzygnięcia”. To miał być żart: bo seks ze zgodą to przecież szczyt wszystkiego i przesada.

Widocznie dla dziennikarza pytanie (może być niezwykle romantyczne i spontaniczne): „Mogę to zrobić?” – okazuje się bardziej kontrowersyjne niż gwałt.

A osoba nieprzytomna i nieświadoma nie ma jak wyrazić zgody, więc każdy stosunek z taką osobą to gwałt. I to reguluje akurat i teraz art. 198 kk.

I to są naprawdę takie podstawy, że aż trudno uwierzyć w ignorancję tych mężczyzn. Jak wyglądały stosunki takich ludzi dotychczas?

Albo setki pytań: „Gwałtem jest czynność seksualna podjęta bez zgody wyrażonej na piśmie pod rygorem nieważności? Lub potwierdzeniem przez notariusza?”. Jeśli panowie nie potrafią inaczej odczytać zgody, to owszem, niech podpisują dokumenty. Mam szczerze mówiąc gdzieś to, w jaki sposób będą nie gwałcić ludzi.

Nie wiecie, jak zapytać, żeby nie brzmiało niezręcznie? Poćwiczcie. Naprawdę! Przed lustrem, z partnerką albo z koleżanką. To tylko kwestia praktyki.

Ale nie, lepiej pośmiać się z tego, że kobiety chcą móc wyrażać zgodę na seks. Przecież prawdziwy facet bierze kobietę bez pytania i gwałci, jak Massimo w "365 dni" Blanki Lipińskiej, prawda?

Kradzież gorsza niż gwałt

Projekt ustawy zakłada dwie zmiany. Pierwsza brzmi:

„1) w art. 197 § 1 otrzymuje brzmienie: „§ 1. Kto doprowadza inną osobę do obcowania płciowego: przemocą, groźbą bezprawną, podstępem lub bez wcześniejszego wyrażenia przez tę osobę zgody na obcowanie płciowe, podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 12”.

Art. 197 to artykuł dotyczący zgwałcenie. Dotychczasowe jego brzmienie było następujące:

„Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”.

Jedyną zmianą jest zatem dodanie fragmentu o zgodzie. Nie zmienia się cała definicja, nie odwraca się ciężar dowodowy. Do istniejącej definicji dopisany zostaje dosłownie jeden element. Nic więcej. Straszenie tym jako wielką zmianą to nawet nie przesada – to po prostu manipulacja.

Druga zmiana dotyczy z kolei seksualnego wykorzystywania bezbronności (np. gdy osoba jest nieprzytomna lub nieświadoma):

"2) w art. 198 skreśla się wyrazy ,,podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8ˮ i zastępuje się wyrazami: „podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 12”.

Postulat to zatem zwiększenie tej kary. Chociaż właściwie – przy rozumieniu gwałtu jako stosunku bez zgody – to rozgraniczenie traci sens. Osoba nieprzytomna czy nieświadoma nie jest bowiem w stanie wyrazić zgody – czyn więc automatycznie kwalifikuje się jako zgwałcenie. Od dawna prawniczki podkreślają, że oddzielanie w prawie zgwałcenia od wykorzystania bezbronności jest przeciwskuteczne – bo obydwa czyny to zgwałcenie. Trochę szkoda, że i to nie zostało uspójnione w projekcie Lewicy.

I o to tyle szumu. To jest ta potworna rewolucja. Nic więcej.

Takie uzupełnienie prawa to tak naprawdę jedynie uzupełnienie luki, która istnieje w nim od 1932 r. – i od tego czasu nie została wypełniona. Gdy ktoś zabierze nam przedmiot bez zgody, mówimy o kradzieży – nie potrzeba do tego siły fizycznej ani oporu. Gdy ktoś doprowadzi nas do stosunku bez zgody, mówimy o gwałcie – i też nie potrzeba do tego siły fizycznej ani oporu. Ale zgodnie z polskim kodeksem karnym przy gwałcie musi się pojawić siła i opór. Jakby zgoda drugiej osoby nie była potrzebna do stosunku – jest za to potrzebna przy pożyczaniu przedmiotów.

Prawo własności okazuje się ważniejsze niż prawa człowieka.

Gwałt to nie jest komplement

„Czy wy lustra babole nie macie? A któż by chciał was gwałcić”, „Tych zamaskowanych poczwar nawet w męskim więzieniu by nie zgwałcono”, „Kto ma was gwałcić? Chyba tylko ślepy dziadek który nie miał nigdy kobiety”, „A któż by chciał te panie gwałcić ? Mają ludziska nie uczesanie myśli”. Tysiące takich komentarzy zalały internet. Na Niezależna Polska TV panowie zastanawiają się, czy lepiej zgwałcić Klaudię Jachirę czy Martę Lempart.

Kiedy wreszcie tacy panowie zrozumieją, że gwałt to nie jest komplement, a nasza wartość nie zależy od tego, czy chcą nas penetrować, czy nie? Że jak mówią, że kogoś byście nie zgwałcili, to nie jest dla tej osoby ujma, tylko ulga? Czy oni wiedzą, że kobiety nie chcą być gwałcone? Że gwałtem nie sprawiają im radości, a brakiem gwałtu nie robią im krzywdy, tylko dokładnie na odwrót?

W jakim strasznym świecie żyjemy, że gdy facet chce upokorzyć kobietę, to powie jej, że on by jej nawet nie zgwałcił? A gdy chce jej powiedzieć, że ładnie wygląda, to zamiast „Ładnie wyglądasz”, mówi: „Tę to bym nawet zgwałcił”.

Tak to jest, gdy od urodzenia wmawia się chłopcom, że wartość kobiety zależy od ich zainteresowania. Nagle okazuje się, że gwałt – ktoś się zainteresował! – nadaje nam wartość.

To teraz wreszcie rozumiem, dlaczego faceci po #MeToo narzekają, że nie będzie już można kobiecie powiedzieć komplementu – skoro gwałt to dla nich komplement. W takim razie owszem, koniec z komplementami. Koniec z nadawaniem nam wartości przez włożenie w nas penisa bez zgody. I koniec z idiotycznymi mitami na temat gwałtów. Gwałtów doświadczają osoby w kanonie atrakcyjności i zupełnie poza tym kanonem; ubrane w spódniczki, w dżinsy albo rozciągnięte dresy; z makijażem i bez niego. Doświadczenie gwałtu nie oznacza, że jesteśmy atrakcyjne. Nie oznacza też, że jesteśmy skażone do końca życia. Oznacza tylko jedno: że jakiś potwór zgwałcił. I że powinien za to odpowiedzieć.

Ale te wszystkie reakcje to najlepszy dowód na to, że ta ustawa jest konieczna.

Maja Staśko

Maja Staśko - aktywistka, dziennikarka, autorka książek i scenariuszy

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: wtv@iberion.pl

Podobne artykuły

Opinie

Szumlewicz: Lewica nie powinna kolaborować z TVP

Czytaj więcej >

Opinie

Staśko: Dlaczego wspieram kobiety, które ujawniły sprawców przemocy, choć jest (niewielka) szansa, że mogą kłamać?

Czytaj więcej >

Opinie

Hartman: Tusk potrzebuje pomocy

Czytaj więcej >

Opinie

Egzamin ósmoklasisty: dorośli oblali. Dorośli, nauczcie się podstaw!

Czytaj więcej >

Opinie

Śpiewak: Sędziowie przeciw demokracji

Czytaj więcej >

Opinie

Szumlewicz: PiS-owska wizja niedzieli dla wyzysku

Czytaj więcej >