Zakonnica. (zdj. il.) Pixabay.com/Myriams-FotosŹródło: (zdj. il.) Pixabay.com/Myriams-Fotos
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 17 Października 2020

Papier ścierny, pręty i izolacja były wierzchołkiem góry kar u sióstr boromeuszek. Ofiary przerwały milczenie

Okrutna zakonnica wyrządzała dzieciom niewyobrażalną krzywdę. Wiele z nich było bite prętami i kijami po gołej skórze. Wykorzystywanie seksualne w ośrodku było na porządku dziennym. Horror trwał przez kilkanaście lat.

Sprawą siostry Bernadetty żyła cała Polska. Działania zakonnicy zostały opisane w książce Justyny Kopińskiej o tytule "Czy Bóg wybaczy siostrze Bernardetcie?". Tym razem dokumentalistka Kinga Płachecińska utworzyła film pt. "Dzieci siostry Bernardetty". Zakonnica prowadziła ośrodek opiekuńczy w Zabrzu. Pozwalała, by starsze dzieci wykorzystywały seksualnie młodszych mieszkańców ośrodka. Dziennikarze podają, że klęczenie na grochu i pozbywanie się lakieru z paznokci papierem ściernym, to najłagodniejsze przykłady kar. - To, że ośrodek prowadzony był przez zakonnice uśpiło czujność ludzi. Gdyby nauczycielka wyobraziła sobie, że to jej dziecko jest bite i poniżane, od razu rozpętałaby burzę. Ale dorośli nie myśleli o nas "dzieci" tylko "patologia" - ujawniła Kopińskiej jedna z dorosłych już ofiar.

Dziennikarka Polsat News nie mogła milczeć. Pokazała okropne, przykre zdjęcie, Dziennikarka Polsat News nie mogła milczeć. Pokazała okropne, przykre zdjęcie, "dno"Czytaj dalej

Okrutna zakonnica obróciła życia dzieci w istne piekło "Nie każdy potrafił sobie poradzić z tą traumą"

Pierwsze doniesienia o zakonnicy wyszły na jaw w 2006 roku, gdy zgłoszono zaginięcie Mateusza Domaradzkiego. Chłopiec wyszedł na dwór, ale nie wrócił do domu. Sprawcami byli wychowankowie zakonnicy Tomasz oraz Łukasz. Jedna z ofiar Bernardetty wyznała, że jej "podopieczni" często nie potrafili poradzić sobie z traumą. - Mam kontakt z wieloma kolegami z ośrodka. Nie każdy potrafił sobie poradzić z tą traumą. Wielu z nich to teraz alkoholicy, narkomani i przestępcy. Wielu z nich trafiło do więzienia. Tego bicia, poniżania i przede wszystkim bezradności, strachu, nie da się wymazać z pamięci - opowiada dorosła ofiara zakonnicy, cytowana przez "Fakt".

Dziennikarze dotarli do mieszkania mamy małej Madzi. Sąsiedzi przekazali im porażające informacje po latachDziennikarze dotarli do mieszkania mamy małej Madzi. Sąsiedzi przekazali im porażające informacje po latachCzytaj dalej

Jak relacjonuje dokumentalistka, małe dzieci codziennie były bite i poniżane. Uderzano je kijami, a nawet prętami. Celem przemocy miało być wymuszenie uległości, by starsi wychowankowie mogli wykorzystywać seksualnie najmłodszych. Materiał Płachecińskiej został podzielony na dwie części. Pierwsza opowiada o historii Tomasza i Łukasza. W drugiej zaś przedstawiono relacje byłych mieszkańców ośrodka, prowadzonego przez zakonnice. "Przeżyłem piekło i odczuwam to do teraz", "jak widzę teraz ten ośrodek, to kojarzy mi się z obozem koncentracyjnym" - komentują rozmówcy dziennikarki. Śledztwo przeciw zakonnicy zainicjował sprawca brutalnego morderstwa Domaradzkiego. Co więcej, ofiary deklarują, że nauczyciele oraz lekarze mieli powody, by podejrzewać zakonnice o skrajne zaniedbywanie dzieci oraz przemoc. Nikt jednak nie podjął się zgłoszenia sprawy na policję.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Początek końca Tadeusza Rydzyka? Wszczęto procedury, których finał może być bolesny
2. Sprowokują, będą udawać kogoś innego. A potem nałożą gigantyczną karę
3. Stan polityka PiS zakażonego koronawirusem pogorszył się. Jest pod tlenem

W ośrodku dzieci były bite do krwi. Ofiary relacjonują, że wyzywano je od "gnojków", "zboczeńców", "debili" i "ułomków". Na terenie obiektu pracowało 8 zakonnic. Justyna Kopińska poinformowała, że nie zatrudniono tam psychologa. Ekspertyzy wykonane przez śledczych wykazały, że przemoc miała tam miejsce już od lat 70. - Do dziś mam ślad na głowie, od tego jak siostra Monika uderzyła mnie menażką, bo śmialiśmy się podczas obiadu. Miałem 10 lat. Na jadalni musieliśmy być tak cicho, żeby muchy było słychać. Siostra uderzyła nas wszystkich, ale ja zemdlałem i podobno było dużo krwi. Zawiozły mnie do szpitala. Tłumaczyły, że przewróciłem się na rowerze. Lekarz mówił, że to niemożliwe, bo rana jest zbyt głęboka, ale sprawy nie zgłosił. Inne siostry też biły. Wieszkami, menażkami, chochlami do zupy, pasem, trzepaczkami, kluczami, krzesłami. Najgorzej pobiły Adama, bo miał problemy z mową. Biły go prętami po szyi aż pojawiła się krew. Później kazały mówić dzieciom, że się przeziębił i dlatego nie ma go w szkole przez tyle tygodni - ujawniła dorosła ofiara w rozmowie z Justyną Kopińską.

Przed zakonnicą Bernardettą ośrodkiem zarządzała osoba, która również poddawała dzieci przemocy. Jak podaje "Wirtualna Polska", dyrektorka obiektu stanęła przed wymiarem sprawiedliwości. Sąd umieścił zakonnice w zakładzie karnym na 2 lata. Wyrok został wydany w 2011 roku. Dziś siostra Boromeuszka dalej należy do zgromadzenia, jednak nie może sprawować opieki nad dziećmi.

Bardzo późnym wieczorem Roman Giertych sam przerwał milczenie. Niespodziewanie pojawił się pierwszy wpisBardzo późnym wieczorem Roman Giertych sam przerwał milczenie. Niespodziewanie pojawił się pierwszy wpisCzytaj dalej

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Piotr Żyła skomentował obostrzenia w związku z pandemią. Jego reakcja absolutnie nas rozbroiła (FOTO)
  2. "Taniec z gwiazdami": decyzja w sprawie Sylwestra Wilka zdumiała fanów. Wiemy, z czym zmierzy się dziś na parkiecie
  3. Czy kary za śmiecenie w lesie muszą być wyższe, aby przemówić ludziom do rozsądku? Najnowsze odkrycie leśników zatrważa
  4. Polska przez homofobię bez dostępu do kolejnej usługi. Jesteśmy na liście z Afganistanem, Białorusią i Kirgistanem
  5. Ksiądz myślał, że nikt nie zobaczy, co robi w internecie? OMZRiK nagłaśnia niewiarygodnie skandaliczne wpisy
  6. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło wytyczne dotyczące pogrzebów. Wielu Polaków jest oburzonych

Źródło: [Justyna Kopińska.pl/Wirtualna Polska]

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News