Krakowski szpital. Pixabay
Źródło: Pixabay
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 16 Grudnia 2019

56 łóżek zniknie z krakowskiego szpitala dla dzieci. Wszystko przez decyzję polityków

Szpital dziecięcy w Krakowie-Prokocimiu będzie zmuszony zlikwidować aż 56 łóżek dla pacjentów. Wszystko za sprawą nowych przepisów.

Na 20 łóżek szpitalnych będzie musiało przypadać 16 pielęgniarek. Dotychczasowa norma zakładała 12. Nowe wytyczne Ministerstwa Zdrowia dla oddziałów pediatrycznych wejdą w życie od stycznia.

Ponieważ na rynku pracy jest wyraźny deficyt pielęgniarek, szpitale będą zmuszone zmniejszyć liczbę przyjmowanych pacjentów. Ze szpitala w Krakowie zniknie aż 56 łóżek, które dotychczas były do dyspozycji dzieci.

Szpital ograniczy liczbę przyjmowanych pacjentów

Rozporządzenie ministra zdrowia miało obowiązywać już od 1 stycznia 2019 roku. Wobec trudności szpitali w spełnieniu norm, wprowadzono okres przejściowy, który został wydłużony do 31 grudnia 2019.

Pomimo tego znaczna liczba szpitali wciąż nie poradziła sobie z problemem i nie zatrudniła odpowiednij ilości pielęgniarek. Jak podaje RMF FM, by nie łamać prawa, szpitale będą zmuszone ograniczyć liczbę łóżek.

– Dla naszego wysokospecjalistycznego szpitala, często szpitala ostatniej szansy, oznacza to, że zmniejszy się dostęp do świadczeń. Czyli mniej dzieci będzie mogło uzyskać pomoc – mówi cytowana przez RMF Anna Wojnar, zastępca Dyrektora ds. Pielęgniarstwa i Opieki nad Pacjentem w Szpitalu Uniwersyteckim w Prokocimiu.

Nowe wymogi wymusiły na szpitalu zatrudnienie 46 nowych pielęgniarek. Jak nietrudno się domyślić, znalezienie tak dużej liczby nowych pielęgniarek – towaru deficytowego na polskim rynku pracy – okazało się zbyt trudne.

Anna Wojnar zaznacza, że wprowadzenie norm jest, co prawda, konieczne, jednak jej zdaniem obecnie obowiązujące normy "są dobre". Kobieta podaje w wątpliwość konieczność ich podniesienia.

Warto dodać, że problem szpitala zaskoczył ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

– Liczba pielęgniarek w systemie jest taka, że można te normy zabezpieczyć. Trudno mi odpowiedzieć, dlaczego akurat w jednym szpitalu w Krakowie nagle jest problem, skoro wszyscy inni sobie poradzili" – stwierdził w rozmowie z RMF FM.