. Pixabay.com
Źródło: Pixabay.com
Wszystkie wideo autora Maja Staśko
Autor Maja Staśko - 1 Kwietnia 2021

Prima Aprilis: nie wszystkie żarty są śmieszne. A niektóre bywają krzywdzące

Dziś Prima Aprilis – dzień, w którym z każdej strony może nas spotkać żart. Jedni to lubią, inni nie, bywa. Ale są żarty, które po prostu mogą krzywdzić. Warto pamiętać o osobach, które mogą przeżywać trudne chwile i pewne treści mogą je boleć. Te osoby zasługują na wsparcie, nie obśmianie, a ich krzywda to nie jest powód do śmiechu. Czy warto je krzywdzić dla kilku chwil zabawy? Zabawa jest wtedy, gdy wszystkie osoby się bawią! A rechotanie ze słabości, chorób czy kompleksów innych to nie śmianie, tylko raczej obśmiewanie.

Jakie żarty warto dziś (i codziennie) sobie odpuścić?

Żarty z gwałtów

„Zostałem zgwałcony… Prima aprilis!”

Jak się poczują osoby, które doświadczyły gwałtów, gdy to usłyszą? Ich doświadczenie to nie żart, to codzienność. Badania Fundacji na Rzecz Równości i Emancypacji STER wskazują, że jedna na pięć kobiet doświadczyła gwałtu. To są Twoje koleżanki, sąsiadki, współpracownice. I mogą usłyszeć taki żart, a to może wywołać u nich traumę. Żarty z gwałtów nie są śmieszne, bo krzywdzenie ludzi nie jest śmieszne.

Żarty z przemocy

„Żona mnie pobiła… Prima aprilis!”

Są żony, które biją swoich mężów. To nie jest powód do żartów, tylko do reakcji i interwencji. Żartując z tego, umniejszamy doświadczenia ofiar. Przez to trudniej im o tym mówić i zgłaszać organom ścigania.

Żarty z orientacji seksualnej

„Jestem gejem… Prima aprilis!”

Tylko co w tym śmiesznego? Niektórzy są heteroseksualny, inni biseksualni, inni homoseksualni. Tak po prostu jest. Co byłoby śmiesznego w tym, gdybyś zamiast swojej orientacji miał inną?

Żarty z koloru skóry

„Obudziłem się czarnoskóry… Prima aprilis!”

Jak wyżej: co w tym śmiesznego? Inny kolor skóry nie sprawiałby, że stałbyś się bardziej lub mniej wartościowy. Mógłby za to sprawić, że stałbyś się dyskryminowany. I to nie jest jakiś szczególny powód do śmiechu.

Żarty z wyglądu

„Ogoliłam się na łyso… Prima aprilis!”

Wiele kobiet goli się na łyso, bo tak im się podoba. Inne osoby są łyse ze względu na choroby, które przechodzą. Robienie żartu z założeniem, że łysa głowa u kobiety jest nieatrakcyjna, nie jest ok. Nie tylko krzywdzi osoby, które nie wpisują się w wyśrubowaną wizję atrakcyjności, ale i powiela szkodliwe stereotypy płciowe.

Żarty z wagi

„Przytyłem 100 kilo… Prima aprilis!”

Albo założenie fat suit – czyli ubrania, które ma symulować większy rozmiar ciała. Mamy różne wyglądy, a tylko niektóre są uznawane za powód do obśmiania. Grubość to nie jest powód do śmiechu. Są osoby, które żyją w grubych ciałach, jest ich mnóstwo. Ich ciała to nie powód do żartu.

Żarty z chorób

„Mam depresję… Prima aprilis!”

Są osoby, które chorują na depresję. Podobnie jak na inne choroby: zaburzenia psychiczne, niepełnosprawność intelektualna, uzależnienia, AIDS, choroby serca, miażdżyca, nowotwory, cukrzyca. To nie są powody do wyśmiewania. To jest ich życie. Nie ma w tym nic wstydliwego. Takie żarty umacniają stygmatyzację osób mierzących z chorobami i zaburzeniami. Nie warto.

Żarty z koronawirusa

„Mam covida… Prima aprilis!”

Covid-19 to wirus powodujący choroby. Żarty z niego są równie śmieszne jak żarty z każdej innej choroby. Czyli nie są, a bywają krzywdzące.

Pranki dezinformujące 

Wysłanie wiadomości „Z okazji zakończenia pandemii od dziś nie trzeba nosić maseczek”

Osoby, które mogą potraktować taką wiadomość na poważnie, rzeczywiście mogą zacząć chodzić bez maseczek. To może wywołać nie tylko nieprzyjemności w sklepach ze strony ludzi, ale może także spowodować, że kogoś zarażą lub zarażą się od innych. To nieproporcjonalny koszt poniesiony za kilka parsknięć śmiechem ze strony autora takiego żartu.

Żarty ze śmierci, wypadków, katastrof

„Wujek mi umarł… Prima aprilis!”

„Miałem wypadek samochodowy, nie będę mógł chodzić… Prima aprilis!”

„W wyniku trzęsienia ziemi zginęło mi dziecko… Prima aprilis!”

To wielka niewrażliwość wobec każdej osoby, która doświadczyła takich przeżyć.

Żarty często zamiast bawić, pokazują nam przestrzenie wykluczeń i dyskryminacji

Tak naprawdę, żarty często zamiast bawić, pokazują nam przestrzenie wykluczeń i dyskryminacji. Co jest zabawnego w tym, że można by mieć inną orientację seksualną, wagę lub mieć zaburzenie psychiczne? Obiektywnie – nic. Ale w świecie, który stygmatyzuje osoby LGBTQ, grube i zmagające się z zaburzeniami psychicznymi – żart staje się po prostu kolejnym elementem tej stygmatyzacji. Zamiast śmiechu mamy obśmianie. Takie żarty są jak eliksir z wszystkich codziennych stereotypów, lęków i krzywd. Można je powielać albo spojrzeć na to krytycznie i wzmocnić w sobie wrażliwość na drugiego człowieka. Tak po prostu, dla innych i lepszego świata.

I żartować, gdy tylko ma się ochotę, nie krzywdząc innych – bo żarty są świetnym sposobem na odreagowanie i wspólne spędzenie czasu!

A gdy ktoś Ci zarzuci, że masz kija w d*pie, zawsze możesz odpowiedzieć, że przynajmniej nie masz w d*pie empatii.