wtv.pl
tylko u nas

WTV.pl

Nagrody w Ministerstwie Zdrowia, aż 20 mln zł w 6 lat. "Jak trzeba dać pielęgniarkom, to pieniędzy nie ma"

12 Czerwca 2021

Autor tekstu:

Alan Wysocki

Udostępnij:

Ministerstwo Zdrowia w 2020 roku wydało 4 424 656,22 zł na nagrody. Tymczasem pielęgniarki walczą o dodatki i podniesienie płac. Od 2015 do 2020 roku na tego rodzaju premie dla urzędników poszło prawie 20 mln zł. Dariusz Joński, Maciej Kopiec i Piotr Szumlewicz ostro komentują.

Ministerstwo Zdrowia przekazało nam odpowiedzi na pytania dotyczące stanu zatrudnienia, nagród, średniej pensji oraz premii dla sekretarzy i podsekretarzy stanu w resorcie. Otrzymaliśmy szczegółową rozpiskę ze strony biura komunikacji.

Poniżej przedstawiamy łączną kwotę nagród wypłaconych przez Ministerstwo Zdrowia od 2015 do 2020 roku.

  • W 2015 r. - 1 331 464,32 zł

  • W 2016 r. - 2 646 962,97 zł

  • W 2017 r. - 2 190 477,85 zł    

  • W 2018 r. - 3 652 518,10 zł 

  • W 2019 r. - 5 112 926,69 zł  

  • W 2020 r. - 4 424 656,22 zł

Należy podkreślić, że stan epidemii w Polsce trwa od 20 marca 2020 roku. Tymczasem w ubiegłym roku z Ministerstwa Zdrowia wypłynęło aż 4 242 656,22 złotych nagród.

Obecnie średnia płaca w Ministerstwie Zdrowia wynosi 5 361,05 zł.

Ministerstwo Zdrowia przez 6 lat wydało 19 milionów 358 tysięcy 709 złotych na nagrody

Ministerstwo Zdrowia wymieniło sekretarzy stanu i podsekretarzy stanu, którzy otrzymali nagrody. Przedstawiciele prasowi uwzględnili jedynie okres od 2016 do 2017 roku, choć prosiliśmy o dane do 2020 roku.

Należy jednak zaznaczyć, że nagrody nie płynęły tylko do sekretarzy stanu, ale i do innych osób, o których resort nie informuje.

  • Sekretarz stanu, Jarosław Pinkas uzyskał 11 343,18 zł w 2016 roku

  • Sekretarz stanu, Józefa Szczurek-Żelazko otrzymała 32 722,95 zł w 2017 roku

  • Podsekretarz stanu, Marcin Czech otrzymał 24 025,01 zł w 2017 roku

  • Podsekretarz stanu, Katarzyna Głowali otrzymała 9 995,24 zł w 2016 roku i 34 162,86 zł w 2017 roku

  • Podsekretarz stanu, Piotr Gzyra otrzymał 11 361,24 zł w 2016 roku i 37 849,87 zł w 2017 roku

  • Podsekretarz stanu, Zbigniew Król otrzymał 30 542,48 zł w 2017 roku

  • Podsekretarz stanu, Krzysztof Łanda otrzymał 9 995,24 zł w 2016 roku i i 6 063,58 zł w 2017 roku

  • Podsekretarz stanu, Marek Tombarkiewicz otrzymał 9 995,24 w 2016 roku i 34 003,50 zł w 2017 roku

  • Podsekretarz stanu, Piotr Warczyński otrzymał 9 995,24 zł w 2016 roku i 2 021,19 zł w 2017 roku

Stan zatrudnienia w Ministerstwie Zdrowia na 31 marca 2020 roku wyniósł 657,41 etatu. Oznacza to, że średnio do jednego pracownika trafiło około 6 734 zł. Należy jednak zwrócić uwagę, że podobne nagrody są uznaniowe, a nie dzielone po równo między wszystkich zatrudnionych.

Jak i między kogo podzielono 4 miliony złotych nagrody w trakcie pandemii? Możemy jedynie spekulować, choć związkowcy i politycy Lewicy oraz Koalicji Obywatelskiej nie mają złudzeń.

W jednym z mieszkań w Międzyborzu policja odkryła zwłoki kobiety. Obok niej znajdowała się dwójka dzieci

Rodzeństwo zamknięte w mieszkaniu ze zmarłą matką. Dramat w woj. dolnośląskim

CZYTAJ DALEJ

Dariusz Joński: Nie wiem, jak spojrzą sobie w lustro

- Nie wiem, jak spojrzą sobie w lustro - skomentował poseł Koalicji Obywatelskiej. Podkreślił, że pracownicy na niższych szczeblach nie mogą liczyć na podwyżki czy nagrody.

- W Ministerstwie nie ma granic. Nagrody płyną szerokim strumieniem, nawet jak im się nie należą. Sami sobie wypłacają te pieniądze - dodaje.

Nasz rozmówca przypomniał o słynnych dodatkach covidowych, które nie trafiły do części personelu medycznego - Część białego personelu w ogóle dodatków nie otrzymało, bo minister zdrowia, zamiast przyznać dodatki rozporządzeniem, po raz pierwszy w historii wydał polecenie - tłumaczy.

- Część tych osób harowało często po 12 godzin. Minister prosił, żeby jeździli od szpitala do szpitala, żeby nie odchodzili od łóżek, nie dostając żadnych dodatkowych wynagrodzeń. Równolegle rząd sam sobie wypłaca - przypomina.

Słyszałem, jak minister przyszedł i powiedział: "Niestety nie mamy pieniędzy"

- Myśmy już dwukrotnie pokazywali, jak w zeszłym roku minister Szumowski, po nietrafionych kontraktach na maski i respiratory, wypłacał środki z resortu. Teraz mamy ciąg dalszy - deklaruje.

Dariusz Joński zapewnił, że będzie żądał wyjaśnień od Ministerstwa Zdrowia. Poseł podkreślił, że nagrody i premie powinny być tam, gdzie nie popełnia się błędów. - Ministerstwo Zdrowia popełniało błędy. Można powiedzieć, że Skarb Państwa został oszukany na wiele milionów (afery respiratorowe, maseczki bez atestu - red.). Tam nagród nie powinno być - dodawał.

Poseł upomniał się o pielęgniarki i położne, które walczą o podniesienie wynagrodzeń i uzyskanie dodatków. - Dlaczego urzędnicy, ministrowie, sekretarze stanu wypłacają sobie premie, a w tym samym czasie pielęgniarki, położne i medycy pytają, co z dodatkami covidowymi? - pytał.

Nasz rozmówca odniósł się także do głośnej sprawy dyrektora Szpitala Narodowego. - Ponad 110 milionów złotych (Na Szpital Narodowy - red.) za 1800 pacjentów przez pół roku. Urzędnicy wpadli na pomysł, by rozporządzeniem zmienić wynagrodzenie dyrektora szpitala, dając mu nawet 48 tysięcy złotych brutto miesięcznie - wyliczał Joński.

Według posła ministrowie w rządzie Prawa i Sprawiedliwości zachowują się tak, jakby rozdawali własne, prywatne pieniądze. - Rozdają je, jak chcą, dla siebie. Jak trzeba dać pielęgniarkom i medykom, to tych pieniędzy nie ma. Jak trzeba podwyższyć wynagrodzenia dla pielęgniarek i położnych, żeby od lipca zarabiały przynajmniej średnią krajową, to na to pieniędzy nie ma - oceniał.

- Sam to słyszałem na komisji zdrowia w Sejmie i Senacie. Słyszałem, jak minister przyszedł i powiedział: "Niestety nie mamy pieniędzy". Gdyby nie biały personel, to służba zdrowia dawno by nie wytrzymała - podkreślił.

Maciej Kopiec: Urzędnicy pisowscy traktują budżet państwa, jak bankomat

Poseł Lewicy, Maciej Kopiec także nie krył wzburzenia informacją z Ministerstwa Zdrowia. - Urzędnicy pisowscy traktują budżet państwa, jak bankomat, z którego można cały czas wyciągać pieniądze. Te pieniądze nie należą się urzędnikom, a należą się pielęgniarkom, pracownikom personelu medycznego - ocenił.

Według parlamentarzysty kluczowe jest wspieranie właśnie medyków. - Medycy, ratownicy medyczny, pielęgniarki walczą z chorobami, ratują nasze życia. Oni codziennie stykają się z chorymi. Powinniśmy przede wszystkim podnieść im wynagrodzenia, a nie dotować ministrów czy podległych im urzędników - komentował.

Kopiec wskazał, że należy zrezygnować z nagród i premii na rzecz ugruntowania wypłat stałym, wysokim poziomie. - Skłaniałbym się ku kontrolowaniu polityków, stałym wynagrodzeniom na wysokim poziomie, a nie na systemie nagród. Według mnie to jest wykorzystywane do wyciągnięcia większej kasy - dodał.

Piotr Szumlewicz: Rząd nie traktuje opieki zdrowotnej jako priorytetu

Założyciel i lider Związkowej Alternatywy wprost mówi o patologicznej polityce finansowej rządu. - Polityka rządu jest mizerna. Zbyt małe środki są przekazywane na opiekę zdrowotną. Nie ma radykalnego wzrostu wydatków. Rząd nie traktuje opieki zdrowotnej jako priorytetu - podsumował.

- Rząd działa na zasadzie samodzielnego wyżywienia się. Rząd sam się wyżywi i wyżywi prezesów spółek skarbu państwa, urzędników na wysokich stanowiskach. Trzeba by wnikliwie przyjrzeć się strukturze rozdzielania nagród w Ministerstwie Zdrowia - dodaje.

Związkowiec także zwrócił uwagę na dramatyczną sytuację pielęgniarek i położnych. - Główną patologią nie jest to, że pielęgniarki otrzymują niskie nagrody, ale to, że otrzymują okropnie niskie pensje - wskazał.

- Biorąc pod uwagę kondycję opieki zdrowotnej i wysokość pensji dla pracowników opieki, to Ministerstwo Zdrowia nie zapracowało sobie na te nagrody. Służba zdrowia jest w coraz gorszym stanie, więc nie wiem, za co oni wypłacili sobie środki - komentował.

Społecznik podkreśla, że za dobrze wykonaną pracę należy się premia, jednak w przypadku pandemii mowa o bezpośrednim zagrożeniu życia podczas wykonywania zawodu. - Nie podniesiono pensji, nie dofinansowano systemu opieki - wylicza.

Szumlewicz zwrócił uwagę na rozbicie branży medycznej. - PiS popiera umowy śmieciowe w branży. Popiera pracę po 48 godzin tygodniowo, a nawet ponad 60 godzin tygodniowo. Ci ludzie nie mają, kiedy się organizować, kiedy protestować. Mamy do czynienia z ogromnym niedoborem pracowników.

- Władza popiera łamanie prawa pracy i naruszanie jakichkolwiek limitów, co przede wszystkim jest niebezpieczne dla pacjentów i personelu. To są te słynne historie, przykładowo, o lekarzu, który umarł po pracowaniu przez 70 godzin tygodniowo - przypomniał.

Byłeś świadkiem zdarzenia, które powinniśmy opisać? Napisz maila na adres redakcja@wtv.pl. Przyjrzymy się sprawie.

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Źródło: WTV

Podobne artykuły

Lokalne wybory to cisza wyborcza w niemal całym kraju

Polityka

Od północy trwa wyjątkowa cisza wyborcza. 13 czerwca wielu Polaków spotka się przy urnach

Czytaj więcej >

Polityka

Protest pod Pałacem Prezydenckim. Przypomnieli słowa Andrzeja Dudy

Czytaj więcej >
(screen) Youtube/Onet Rano

Polityka

Oficjalne wyniki wyborów w Rzeszowie. Zwyciężył Konrad Fijołek, kandydat opozycji

Czytaj więcej >
Jakub Kaminski/East News - zdjęcie ilustracyjne

Polityka

Margot i Łania ze Stop Bzdurom odpowiedzą przed sądem. Grozi im więzienie

Czytaj więcej >
Andrzej Duda i Kinga Duda

Polityka

Andrzej Duda nie otrzymał zaproszenia na ślub córki? Zastanawiający wpis na Twitterze prezydenta

Czytaj więcej >

Polityka

Tadeusz Rydzyk otrzymał list od Andrzeja Dudy. Znamy jego treść

Czytaj więcej >