wtv.pl
186466609 754118201945248 7939968085958188492 n

Skrin z posiedzenia sejmowego online

Pół roku po wyroku w sprawie aborcji liczba aborcji nie spadła. „Nie chcę być żywą trumną dla płodu”

13 Maja 2021

Autor tekstu:

Maja Staśko

Udostępnij:

Jak wygląda rzeczywistość kobiet po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał aborcję z powodu ciężkich wad płodu za niezgodną z konstytucją? Od wyroku minęło pół roku. Dziś Parlamentarny Zespół Praw Kobiet oraz Parlamentarny Zespół ds. Praw Reprodukcyjnych o 12:00 zorganizował dwugodzinne spotkanie sejmowe w tej kwestii z lekarzami i działaczkami wspierającymi w aborcji.

Liczba aborcji nie spadła. Ale może wpływać na mniejsze bezpieczeństwo wykonania zabiegu

- Przyjęcie tego prawa nie zmieniło liczby aborcji. Naraziło tylko na szwank życie milionów Polek – mówił na spotkaniu doktor Maciej W. Socha, lekarz specjalista położnictwa i ginekologii, ginekologii onkologicznej, perinatologii. We wstrząsającym wystąpieniu opowiadał o sytuacjach swoich pacjentek. Pacjentek, u których wytwarzał się zespół stresu pourazowego w wyniku noszenia płodu, który jest skazany na natychmiastową śmierć tuż po urodzeniu, po miesiącach cierpienia. Opowiadał, że nie może im pomóc. Czuje bezsilność.

Zgłosiła się do niego pacjentka z płodem z przepukliną przeponową, przez którą płuca nie będą się rozwijały. Nawet jeśli zostaną mu podane sterydy, ten noworodek nigdy nie weźmie pierwszego oddechu. Udusi się. „Ale doktorze, ja nie chcę być żywą trumną dla tego płodu” – powiedziała lekarzowi.

Ta pacjentka zniknęła. Być może znalazła numer do Cioci Czesi albo Cioci Basi.

Zamożni pacjenci mogą wyjechać za granicę i przerwać ciążę. Ale pacjentki wykluczone komunikacyjne, z mniejszych miejscowości nie mają takiej szansy.

Jak mam gdzieś jechać, skoro wszyscy w mieście będą wiedzieli, że jadę?” – pytała doktora Sochę inna pacjentka. W mniejszych społecznościach wszyscy o wszystkim wiedzą.

- Dla mnie jako dla lekarza ten wyrok jest druzgocący. To olbrzymi głaz do naszego ogródka. Pacjenci przestają zgłaszać się do lekarzy, przestają robić badania prenatalne, bo myślą, że to i tak nic nie da. Że to jest zakazane albo nieskuteczne. Jako lekarz mający pomagać pacjentkom, mam związane ręce. Ale nie ja jestem najważniejszy. Najważniejsze są pacjentki, których zdrowie i życie, także psychiczne, jest zagrożone.

- Liczba aborcji nie spadła i nie spadnie. Ale może to wpływać na mniejsze bezpieczeństwo wykonania tego zabiegu. Jest też spora grupa psychiatrów, którzy odmawiają pacjentkom rozmowy i zaświadczenia o tym, że ciąża zagraża zdrowiu i życiu. Po otrzymaniu tego zaświadczenia wcale nie jest łatwiej: zaczyna się poszukiwanie lekarza, który „się odważy” – chociaż to jest zupełnie podstawowe prawo. Może się okazać, że to już za późno na legalne zrobienie aborcji. Zdarzało się, że lekarz nie poinformował pacjentów o ciężkich wadach płodu, bo uznał, że i tak nic z tym nie można zrobić – co oczywiście jest niedopuszczalne. Zdarzały się pacjentki, które trafiały do nas w 25-26 tygodniu ciąży i są zmuszone donosić ciążę. Jedna z moich pacjentek urodziła i oddała dziecko do adopcji. To dziecko nie przeżyło. Jako zupełnie obca osoba była na pogrzebie swojego dziecka. Odbieranie kontroli, zmuszanie do donoszenia ciąży to tortury. Wprost, tortury.

Co z naszą wiedzą medyczną, której jako lekarze nie możemy wykorzystać?

- Lekarze są w pozycji, w której stają się katami, muszą dręczyć kobiety – mówił na spotkaniu doktor Grzegorz Pietras, specjalista ginekologii i położnictwa z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.Jesteśmy świadkami dramatu. Musimy przyglądać się, jak rozwija się płód, który tuż po urodzeniu umrze. A nasze państwo umywa ręce.

Lekarz podkreślał, że duża część pacjentek znajdzie sposób, żeby tę ciążę przerwać. Będą szukały pokątnych miejsc lub wyjadą za granicę. Ale jest pandemia, podróże są utrudnione.

- Praktycznie w całej Europie aborcja jest dozwolona. Azja, Chiny, Australia... wszędzie rozumieją, że aborcja jest wyborem dla kobiety. Co z naszą wiedzą medyczną, której nie możemy wykorzystać?

Co więcej, klauzula sumienia doprowadza do kuriozalnych sytuacji – jeśli zostanie wprowadzona dla farmaceutów, kobiety stracą dostęp do antykoncepcji. W województwie podkarpackim nie ma ani jednego kontraktu na prowadzenie badań prenatalnych. Wynika to z nacisku władz na lekarzy, by podpisywali te klauzule.

- W przypadku ciąży pozamacicznej musimy powiedzieć pacjentce, że jeśli nie dokonamy aborcji, to nie tylko nie będzie dziecka, ale zagrozi to życiu matki. Ale jeśli ciąża pozamaciczna nie wywołuje krwawienia, to nie zagraża jej zdrowiu. Tyle że przy porodzie może umrzeć - mówi doktor Pietras.

- Pamiętam sytuację ciąży bliźniaczej, w której jeden płód nie miał serca, a drugi pompował za ich dwoje. Jeśli nie usunie się tego pierwszego, to ten drugi też umrze . Mamy wiedzę medyczną i powinniśmy pomagać zgodnie z aktualną wiedzą medyczną – a nie szukać wymówek, czy prawo nam pozwala pomagać, czy nie, i próbować je omijać.

Oczekiwanie na dziecko oczekiwaniem na śmierć dziecka

Kobiety, które do tej pory nie potrzebowały opieki psychiatry, trafiają do niego w okropnym stanie: są w ciąży z wadą letalną i nie mają wyboru – mówiła doktora Aleksandra Krasowska, specjalistka psychiatrii, założycielka inicjatywy Lekarze Kobietom. – Dla tych kobiet oczekiwanie na dziecko jest oczekiwaniem na śmierć dziecka. Kobiety są przerażone faktem, co się stanie, jak zaczną odczuwać ruchy płodu i zaczną konfrontować się z faktem, że dziecko nie przeżyje.

Rodziny takich kobiet są w głębokim kryzysie. Są skazane na to, żeby cierpieć, mimo że wiedzą, że medycyna zna możliwości, by im pomóc i skrócić cierpienie.

- Naszym zadaniem jako lekarzy jest wspieranie pacjentki w decyzji, którą podejmie w zgodzie ze sobą - mówiła doktora Krasowska. - Trafiają do mnie kobiety, dla których kontynuacja ciąży zagraża ich życiu – bo zdrowie już teraz jest zaburzone, więc tu wchodzi w grę życie. Pytanie – kiedy. Czy dzisiaj, jutro czy pojutrze. Częste są myśli samobójcze i rezygnacyjne. Depresja jest chorobą śmiertelną – i to jest aktualna wiedza medyczna. Do tego dochodzi społeczna bagatelizacja zdrowia psychicznego. Osoby, które nie mają w tym zakresie żadnych kompetencji, nie powinny się na ten temat wypowiadać i mówić, że depresja to po prostu taki smutek.

Bez zdrowia psychicznego nie ma zdrowia jako całości. Nie ma życia. Zdrowie psychiczne to nie jest żadna furtka ani wymówką – to normalny element zdrowia.

- Jesteśmy lekarzami, a zdrowie psychiczne także jest elementem medycyny – mówiła specjalistka psychiatrii. – Zagrożenie zdrowia to także zagrożenie zdrowia psychicznego. Obecnie to prawo doprowadza do pogorszenia zdrowia kobiet. Kobiety czują, że zostają pozostawione same sobie.

- Pokoje do wypłakania to nie jest żadne rozwiązanie z perspektywy współczesnej wiedzy psychiatrycznej. Mówi się o pomocy psychologicznej dla tych kobiet – gdzie ona jest? Kolejka do lekarza-psychologa w jednostce, którą kieruję, wynosi ok. 2 lat. To 2 lata za długo. Ta sytuacja zagraża życiu i zdrowiu w sposób, który moim zdaniem nie budzi wątpliwości.

W tym momencie Wanda Nowicka, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu Praw Kobiet, zapytała: Czy pani wie, co się wydarzyło z pacjentkami, którym pani wystawiła zaświadczenie? Czy udaje im się przerwać ciążę w publicznej ochronie zdrowia?

- Owszem, te kobiety, z którymi rozmawiałam, znalazły miejsca, a cała procedura się odbyła – odpowiedziała lekarka. – Natomiast zwykle jest to okupione olbrzymim stresem, cierpieniem. Czasem muszą przejechać połowę Polski, żeby znaleźć takiego lekarza. To jest traumatyzacja tych kobiet i narażanie ich na niebezpieczeństwo. A to niebezpieczeństwo może się skończyć tylko w jeden sposób: w końcu ktoś umrze.

Lekarze powinni minimalizować ryzyko, a nie czekać, aż kobieta będzie się wykrwawiać

W drugiej części posiedzenia wypowiadały się działaczki i aktywistki.

- Wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest nieludzki, niesprawiedliwy. Ale jest i aberracją w XXI wieku. Nie zapewnia nam się czegoś, co na całym świecie jest oczywiste – rozpoczęła Kamila Ferenc, prawniczka z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

- Nam się należy aborcja za darmo, w lokalnym szpitalu, jak najszybciej. Jako procedura medyczna. Aborcja w tej chwili jest regulowana przez Kodeks Karny. Rzecz tak intymna i prywatna nie powinna być w regulacji prawno-karnej.

- Pani Ula była w ciąży z bliźniakami syjamskimi, których nie można rozdzielić. Ciąża zagrażała życiu kobiety, ale nie zdecydowano się jej przerwać. „Lepiej dla pani, jeśli ciąża szybko obumrze” – usłyszała. Bo jeśli ciąża zacznie się rozwijać, czekać ją będzie cesarskie cięcie, co grozi uszkodzeniem macicy i krwotokiem wewnętrznym. W sytuacji Uli lekarze rozłożyli ręce. A lekarze powinni minimalizować ryzyko, a nie czekać, aż kobieta będzie się wykrwawiać.

- Pani Edyta zaszła w ciążę po operacji tętniaka. Lekarz uznał, że ciąża nie jest dla niej zagrożeniem – ale może nie przeżyć porodu.

- Można mnożyć te przykłady – Federa zna ich bardzo wiele z codziennej działalności – zakończyła Kamila Ferenc.

18 tysięcy osób skorzystało z pomocy Aborcji Bez Granic

Ok. 1000 osób rocznie do czasu wydania wyroku miało aborcję z przesłanki embriopatologicznej – mówiła Karolina Więckiewicz z Aborcyjnego Dream Teamu i Aborcji Bez Granic. – 1000 osób rocznie miało te zabiegi, ale więcej osób ich potrzebowało. Niektórym nie udało się ich wyegzekwować w publicznej ochronie zdrowia, a inne nawet nie próbują tego robić. Wiele z tych osób decyduje się na wyjazd za granicę – ale to było dostępne tylko dla osób ekonomicznie uprzywilejowanych.

Dzięki Aborcji bez Granic to stało się dostępne dla wszystkich. Aborcja Bez Granic zapewnia pomoc finansową, logistyczną i językową, a także także wsparcie psychologiczne oparte na radykalnej empatii. Lekarze mogą udzielić kobiecie informacji o Aborcji Bez Granic – udostępnianie informacji jest zgodne z prawem, jak podkreślała Więckiewicz.

- Ten system wyklucza nas od 1993 r. – mówiła działaczka. – Zostałyśmy pozostawione same sobie. Ale 15 lat temu powstało forum maszwsparcie.net. Osoby, które miały do niego dostęp, już nie były same.

- Aborcje kosztowały nas blisko pół miliona złotych – podaje Karolina Więckiewicz. – Zapłaciły za to osoby, które postanowiły dawać datki na organizacje wsparcia. Kupujemy sobie nawzajem aborcje, bo państwo nas pozostawia. I możemy przerywać ciąże, ale jesteśmy pozostawione same sobie.

Aż 18 tys. osób skontaktowało się z Aborcją Bez Granic. To bardzo różne osoby, z całej Polski, z dużych i małych miast oraz wsi, osoby uchodźcze, bez dokumentów, wierzące lub nie, prawicowe i lewicowe.

- Aborcja to nie jest żadne oświadczenie polityczne. To doświadczenie wielu różnych osób – podkreślała aktywistka. – Większość osób przerywa ciążę tabletkami w pierwszych kilkunastu tygodniach. Bardzo rzadko muszą odwiedzić lekarza. Ale to się zdarza. Niektórzy lekarze wzywają policję, gdy pacjentka trafia do nich w momencie poronienia. To nie ma sensu. Nawet jeśli jest podejrzenie, że ktoś jej dostarczył tabletki, to można wysłać zawiadomienie do prokuratury. Ale zastraszanie, atmosfera strachu, niepewności, braku świadomości swoich praw – to traumatyzowanie osób w ciąży, które przecież zgodnie z prawem nie są karane. Najbardziej stresujący moment aborcji farmakologicznej dla wielu osób to pytanie, jak powiedzieć o tym lekarzowi, gdyby była potrzeba, jak to ukryć – a nie sama aborcja.

- Kobiety są zastraszane i żyją w wiecznym poczuciu winy. Boją się zrobić test ciążowy, mówią, że się zabiją, jeśli będą w ciąży. One także mają kryzysy psychiczne, nie tylko osoby, których płody mają wady letalne. Sam fakt bycia w ciąży, w której nie chce się być, i brak wsparcia ze strony państwa, może być traumatyzujący.

- W Polsce fakt, że ktoś powołuje się na klauzulę sumienia, nie oburza aż tak, że ktoś pomaga w aborcji. To skandal – mówi Karolina Więckiewicz. – Czas wypracować praktyki propacjenckie, a nie prosystemowe. Lepiej zmieniać system niż go utrwalać. Wszystkich was nie zwolnią, wszystkich was nie zamkną! – działaczka zwróciła się do lekarzy i lekarek. – Nie może być tak, że cała odpowiedzialność za aborcję leży na barkach nieformalnych grup wspierających w aborcji. Życzę państwu odwagi i wytrwałości w tym, żeby tę rewolucję przeprowadzić.

Projekt ustawy, który znosi kary za pomocnictwo w aborcji

Magdalena Biejat z Lewicy krótko przedstawiła projekt ustawy ratunkowej, która jest próbą rozwiązania części problemu braku dostępu do aborcji przez system legislacyjny.

- Odbiera się nam prawo do informacji, do bezpieczeństwa i do zdrowia. Odbiera nam się prawo, żebyśmy mogli zaufać swoim lekarzom. Lekarze i lekarki się boją – zgodnie z prawem trudno określić, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy pomocnictwo w aborcji. Lekarze często odwołują się do klauzuli sumienia nie dlatego, że mają takie sumienie, tylko dlatego, że boją się więzienia za podjęcie decyzji, która powinna być decyzją pomiędzy pacjentem a lekarzem. Dlatego tak ważne jest, żeby wykreślić pomocnictwo w aborcji z Kodeksu Karnego i znieść barierę między lekarzami a pacjentkami. Stąd projekt ustawy ratunkowej, którą złożyliśmy dzień po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Ta ustawa znosi kary za pomocnictwo w aborcji. Dzięki temu lekarze będą mogli wykonywać swoją pracę i kierować się względami medycznymi, a nie prawnymi. Dzięki temu kobiety przestaną się bać o bliskich – jeśli matka zamówi tabletki poronne albo przyjaciółka da pieniądze na tabletki, nie będą mogły za to odpowiedzieć. Będziemy głosować tę ustawę do skutku.

Na posiedzeniu były także osoby z Rady Konsultacyjnej przy Ogólnopolskim Strajku Kobiet, działaczki z Niemiec i Francji czy Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom.

Karolina Rucińska z Rady Konsultacyjnej przy Ogólnopolskim Strajku Kobiet pokazała pustą kartkę jako najlepszą ustawę dotyczącą aborcji. Argumentowała, że aborcja jest kwestią medyczną, podobnie jak inne zabiegi, a nie prawną – i nie potrzebuje osobnego prawa.

Posłanka Katarzyna Kotula, przewodnicząca Parlamentarnego Zespół ds. Praw Reprodukcyjnych i Wanda Nowicka, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu Praw Kobiet powiedziały na końcu, że kwestia aborcji częściej będzie się pojawiała na posiedzeniach sejmowych, a kolejny monitoring zorganizują za pół roku.

- To długa walka, ale wierzę osobiście, że nam się uda – zamknęła spotkanie Wanda Nowicka.

Podobne artykuły

W jednym z mieszkań w Międzyborzu policja odkryła zwłoki kobiety. Obok niej znajdowała się dwójka dzieci

Polska

Rodzeństwo zamknięte w mieszkaniu ze zmarłą matką. Dramat w woj. dolnośląskim

Czytaj więcej >

Polska

Lubelskie. Nie żyje 24-letni motocyklista, policja wydała apel

Czytaj więcej >
ARKADIUSZ ZIOLEK/East News - zdjęcie ilustracyjne

Polska

Tragiczne skutki sobotniej burzy. Zniszczenia widoczne są w całej Polsce

Czytaj więcej >

Polska

Silne burze i deszcz w całej Polsce. IMGW wydało ostrzeżenia

Czytaj więcej >
W sobotę wieczorem w Poznaniu doszło do tragicznego wypadku. Nie żyją dwie osoby

Polska

W Poznaniu w aucie spłonęły dwie osoby. Wcześniej kierowca uderzył w słup trakcyjny

Czytaj więcej >
W Czaczu w Wielkopolsce służby wezwane zostały do samobójcy

Polska

Samobójstwo 27-latka w Czaczu w Wielkopolsce. Mężczyzna powiesił się na drzewie

Czytaj więcej >