Podatek od reklam. WTVŹródło: WTV
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 10 Lutego 2021

Pogorszenie jakości, zwolnienia, upadki portali. Zapytaliśmy o skutki kontrowersyjnego podatku

Według rządu, podatek od reklam ma podratować niewydolny system ochrony zdrowia. Według dziennikarzy, danina ma doprowadzić do ograniczenia pluralizmu i wolności słowa. Skontaktowaliśmy się z politykami i redaktorami, którzy wprost krytykują inicjatywę Prawa i Sprawiedliwości.

  • "Projekt interpretował bym więc w skojarzeniu z propagandą TVP i przejęciem Polski Press przez Orlen, czyli dążeniem do zdominowania przez obóz władzy przestrzeni medialnej" - podaje Ryszard Łuczyn, dziennikarz "Polityki Insight"
  • "Dziennikarze często są słabo opłacani, albo muszą decydować się na obniżanie kosztów - chociażby w ten sposób, że nie wyjeżdżają w teren, a teksty powstają "zza biurka". Powinniśmy zacząć debatę o tym, jak temu zaradzić, a nie, jak jeszcze bardziej pogorszyć sytuację" - deklaruje freelancerka Katarzyna Kojzar.
  • "Jestem daleka od demonizowania podatków, ale ustawa forsowana przez obóz rządzący, to po prostu złe prawo, które uderzy przede wszystkim w mniejsze media" - ocenia Anna Górska z zarządu krajowego Razem
  • "Takimi działaniami Orban zabijał w społeczeństwie nadzieję i zaufanie do partii opozycyjnych" - krytykuje poseł Platformy Obywatelskiej, Arkadiusz Myrcha

W rozmowie z naszą redakcją Ryszard Łuczyn z "Polityki Insight" zaznaczył, że podatek od reklam uderzyłby w duże, prywatne, a przede wszystkim, nielubiane przez Prawo i Sprawiedliwość koncerny. Chodzi między innymi o Agorę, TVN, czy też Ringiel Axel Springer. - Byłby więc sposobem na osłabienie mediów krytycznych wobec obozu władzy w sytuacji, gdy telewizja publiczna dostaje wsparcie z budżetu, a media propisowskie – ze spółek skarbu państwa - deklaruje. 

Rząd chce, by podatek od reklam wsparł system ochrony zdrowia. Dziennikarze i politycy nie pozostawiają suchej nitki na propozycji PiS-u

- Wbrew narracji Zjednoczonej Prawicy, w tym projekcie nie chodzi o opodatkowanie cyfrowych gigantów, które na jego wprowadzeniu straciłyby stosunkowo niewiele. Gdyby PiS rzeczywiście chciał to zrobić, to wprowadziłby podatek cyfrowy, z którego wycofał się prawie dwa lata temu pod naciskiem USA - podaje Łuczyn. 

 - Projekt interpretowałbym więc w skojarzeniu z propagandą TVP i przejęciem Polski Press przez Orlen, czyli dążeniem do zdominowania przez obóz władzy przestrzeni medialnej, a nie w kluczu opowieści o poszukiwaniu pieniędzy na walkę z pandemią - dodawał dziennikarz "Polityki Inshight".

Dziennikarka-freelancerka, Katarzyna Kojzar podkreśla, że przejęcie części wpływów z reklam doprowadzi do uszczuplenia budżetu, przeznaczanego na wartościowe treści, serwowane czytelnikowi. - Tych treści - jak widzimy - jest już i tak coraz mniej - przekonuje.

TVP Info odniosło się do akcji TVP Info odniosło się do akcji "Media bez wyboru"Czytaj dalej

Redaktorka zwróciła uwagę na źródła utrzymania prywatnych mediów, jakimi są portale, gazety, czy stacje telewizyjne. Wpływy reklamowe zapewniają między innymi stabilność zatrudnienia.

- Dziennikarze często są słabo opłacani albo muszą decydować się na obniżanie kosztów - chociażby w ten sposób, że nie wyjeżdżają w teren, a teksty powstają "zza biurka". Powinniśmy zacząć debatę o tym, jak temu zaradzić, a nie, jak jeszcze bardziej pogorszyć sytuację- tłumaczy Katarzyna Kojzar. 

- Jestem dziennikarką freelancerką i nie pracuję na stałe w żadnej redakcji, która byłaby tym podatkiem dotknięta. Ale z takimi redakcjami współpracuję i wiem, że zależy im na dobrym dziennikarstwie, które niedługo może stać się dobrem luksusowym - wyjaśnia. 

Wśród skutków przyjęcia podatku od reklam freelancerka wymienia: pogorszenie jakości dziennikarstwa, zwolnienia w mediach, upadek niektórych portali czy gazet - Skutki odczuje także czytelnik i odbiorca - będzie miał dostęp do coraz mniejszej ilości treści za darmo - ocenia. 

Jak zapewnia nasza rozmówczyni, bez niezależnych mediów, nikt nie kontrolowałby władzy. - Brakowałoby narzędzi, które dziś pozwalają pomagać chociażby lokalnym społecznościom. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, jak wyglądałby świat bez rzetelnego dziennikarstwa. A ten podatek może być krokiem do jego likwidacji - deklaruje Katarzyna Kojzar. 

O komentarz w sprawie podatku od reklam poprosiliśmy także Jakuba Banana Banasika, redaktora naczelnego magazynu "Nowy Folder". Medium należy do Fundacji "Centrum Badań i Edukacji" im. Ryszarda Kapuścińskiego. W rozmowie z naszą redakcją dziennikarz wskazuje, że intencją Ministerstwa Finansów nie jest wspieranie systemu ochrony zdrowia. 

- To jest kolejna sytuacja, w której idziemy wzorcem węgierskim, orbanowskim. Tu nie chodzi o żadne zapobieganie skutkom koronawirusa, tylko o zduszenie mediów, które mogłyby sprawdzać działania obecnej władzy w Polsce. Dzięki temu można by je usunąć z rynku czy przejąć za państwowe pieniądze. Niestety, dla władzy, media, jako czwarta władza, są jedyną władzą, która nie może zostać zagarnięta przez Prawo i Sprawiedliwość - podaje dla naszej redakcji.

- Najbardziej niepokoi mnie odbieranie jedynych wpływów, dzięki którym media prywatne mogą w jakikolwiek sposób rywalizować z mediami finansowanymi przez państwo, które są przekaźnikiem wizji jednego obozu politycznego. Zmniejszając wpływy z reklam, media prywatne nie będą miały możliwości robienia tak głębokich researchów, czy zatrudniania tak dużej liczby pracowników, aby skutecznie kontrolować władze - dodaje Jakub Banan Banasik.

- Tu chodzi nie tylko o władzę, ale również o sprawy społeczne jak system ochrony zdrowia. To są kwestie, które mogą naświetlać media prywatne, a które są niewygodne dla obozu rządzącego. Nawet będąc osobą popierającą Prawo i Sprawiedliwość, trzeba pamiętać, że te wszystkie instrumenty przejdą do kolejnego obozu, który wygra kolejne wybory - przekonuje redaktor naczelny "Nowego Folderu".

Jak podaje dziennikarz, skutkiem wejścia w życie podatku od reklam może być zdecydowany spadek pluralizmu. - Dzięki różnego rodzaju zrzutkom, będzie możliwe działanie mediów prywatnych, ale już na pewno nie na taką skalę, jak teraz. Stacje telewizyjne również będą mniej oddziaływać na nasze codzienne życie i na przekaz informacji. Wszystkie wizje, nie będące dotowane z pieniędzy podatników, zostaną uciszone - wymienia.

"Nowy Folder" nie zostanie dotknięty daniną, jednak Banasik wskazuje, że wspiera protestujących z pozycji obywatela, nie dziennikarza. - Zdaję sobie sprawę z tego, ile informacji dostałem dzięki działaniu dużych koncertów radiowych, czy z polskim, czy z nawet zagranicznym kapitałem. Zdaję sobie sprawę, ile afer nie ujrzałoby światła dziennego, gdyby nie fundusze, którymi te firmy dysponują w danym momencie - tłumaczy. 

Anna Dryjańska, z redakcji NaTemat mówi wprost. - Ledwo skrywanym celem projektu jest wykończenie niepartyjnych mediów, które - podkreślam - już płacą podatki. Dla widzów i czytelniczek oznacza to dokładnie to, co w środę tak wyraźnie zobaczyli na ekranach - pustkę, którą zapełni propaganda PiS - komentuje. 

Dziennikarka Radia Pałacc, Diana Cukrowska deklaruje, że PiS wykorzystuje kryzys epidemiczny do przykrycia swoich prawdziwych zamiarów. - To nie jest „składka” tylko celowe obciążenie i utrudnienie działa innym mediom niż państwowe - ocenia.

- Popieram akcje „Media bez wyboru” bo może ona jest wstanie pokazać, jak może skoczyć się faworyzacja jednego- swojego- przekupionego medium, przez rząd - podaje - Ukazuje wprost odbiorcom, jak w odbiciu medialnym wygląda blokowanie różnorodność głosów, wierzeń, czy poglądów - dodaje.

- Do tego może poruszyć dziennikarzy i reporterów, którzy bali się zawalczyć o prawdę i wyrazić swój głos obliczu działań rządu. Poruszali się w świecie medialnym na zasadzie „to mnie nie dotyczy”, „może nie warto się wychylać”. Teraz rzeczywistość przyszła do nich i to jest teraz ich być, albo nie być - deklaruje dla naszej redakcji Diana Cukrowska. 

Spośród skutków podatku od reklam przedstawicielka Radia Pałacc wymienia obniżenie jakości treści tworzonych przez dziennikarzy, a także pogłębienie nierówności w traktowaniu podmiotów. - Ktoś będzie dostawał dwa miliardy złotych, a inni będą płacili haracz nawet w milionach złotych. Ktoś tu ma duży dług do spłacenia od szerzenia swojej propagandy i nie są to nie zależne media w tym kraju - deklaruje. 

Dziś rzeczniczka prasowa Porozumienia wydała krótkie stanowisko w sprawie podatku od reklam. Posłanka Magdalena Sroka, bo o niej mowa, zadeklarowała, że jej partia "z niepokojem analizuje przepisy zawarte w ustawie". Niewykluczone więc, że projekt przepadnie już w pierwszym czytaniu. 

O komentarze poprosiliśmy także polityków. Szczególne zainteresowanie opinii publicznej skupiło się na głosie Lewicy. Anna Górska z zarządu krajowego partii Razem wraz z Joanną Scheuring-Wielgus wskazały jednak, że klub parlamentarny nie poprze inicjatywy Ministerstwa Finansów. 

 - Jak można się domyślić, jestem daleka od demonizowania podatków, ale ustawa forsowana przez obóz rządzący, to po prostu złe prawo, które uderzy przede wszystkim w mniejsze media. Taka danina doprowadzi do pogorszenia - i tak zwykle kiepskich - warunków zatrudnienia w mniejszych redakcjach albo postawi pod znakiem zapytania ich dalsze istnienie - informuje Górska. 

Przedstawicielka Razem wskazała, że tylko pluralizm mediów gwarantuje wolność słowa i dostęp do rzetelnych informacji. - O to, żeby odbiorcy mieli szansę poznać pełne spektrum poglądów i sprawdzone informacje, powinna zadbać niezależna Rada Etyki Mediów - dodaje.

Członkini ugrupowania wskazała także alternatywne rozwiązanie dla podatku od reklam. - Prawdziwe pieniądze, miliardy złotych, leżą gdzie indziej – w portfelach globalnych cyfrowych gigantów. To oni powinni zacząć płacić uczciwe podatki, dlatego złożyliśmy ustawę, która wreszcie by do tego doprowadziła - wskazuje. Anna Górska zarzuca Prawu i Sprawiedliwości lęk przed uderzeniem w interesy wielkich, cyfrowych korporacji.

- Nie łudźmy się, że wpływy z olsztyńskich, wejherowskich czy rzeszowskich portali i kablówek uratują budżet na zdrowie. One tylko pozwolą pozbyć się mediów, którym Zjednoczona Prawica nie może dyktować przekazu dnia - tłumaczy działaczka Razem. 

 - Podatek od reklam który chce wprowadzić rząd Prawo i Sprawiedliwość ma uderzyć i zniszczyć niezależne media które patrzą władzy na ręce - uzupełnia Joanna Scheuring-Wielgus. 

Arkadiusz Myrcha, poseł Platformy Obywatelskiej mówi o odwróceniu uwagi społeczeństwa od problemów związanych z pandemią.- Zaczynając od chaosu w szczepionkach, po upadające firmy, a nawet całe branże. Jest to jednak także realizacja tak zwanego wariantu węgierskiego walce z niezależnymi mediami. Premier Orban wprowadził analogiczne rozwiązania i uderzył finansowe fundamenty niezależnych mediów - podaje dla naszej redakcji. 

 - Tym samym uzależnił je od państwowych reklamodawców, jak spółki Skarbu państwa. W Efekcie to stanowiska i głos rządu uzyskał miażdżącą przewagę nad innymi w debacie publicznej, a to w sposób oczywisty przekłada się na poparcie w społeczeństwie. Takimi działaniami Orban zabijał w społeczeństwie nadzieję i zaufanie do partii opozycyjnych - dodawał.  

Artykuły polecane przez redakcję WTV: