wtv.pl
wtv.pl

WTV.pl

Zaufałam Poczcie Polskiej i popełniłam błąd. Nie mam 1000 zł, ani zawartości paczki

17 Kwietnia 2020

Autor tekstu:

Weronika Szatkowska

Udostępnij:

Poczta Polska cieszy się powszechnym zaufaniem, głównie dlatego, że jest to spółka skarbu państwa, zajmująca się świadczeniem usług pocztowych. W tym przypadku również w okresie problemu z epidemią w naszym kraju postanowiłam zaufać j

Oczywiście, to nie jest tak, że oczerniam zapracowanych listonoszy i pracowników w obecnej sytuacji. Przez wzgląd na stan epidemii w Polsce, jestem bardzo wyrozumiała. Jednak przejdźmy do kontretów tej historii.

Poczta Polska nadała przesyłkę, która rozpłynęła się w powietrzu?

Aktualnie świat mediów jest zasypywany fake newsami i innymi informacjami dotyczącymi spraw bieżących. Aby ułatwić sobie pracę, zwyczajnie postanowiłam kupić nowy telefon, aby praktycznie w każdym momencie dnia wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie.

Wybrałam jeden z popularniejszych sklepów, RTV Euro AGD. Telefon dotarł bardzo szybko, ale nie spełniał moich oczekiwań. Dowiedziałam się, że jedyną możliwą drogą zwrotu jest odesłanie smartfona do magazynu w Pruszkowie. Wypełniłam dokumenty i jeszcze tego samego dnia postanowiłam odesłać towar. 

Dystans, jaki paczka musiała pokonać, wynosił około 20 km, ze względu na to, że placówka, z której była nadana znaduje się na Mokotowie w Warszawie. Czy dało się bliżej i łatwiej? Może się wydawać, że nie. Przy nadawaniu przesyłki zaznaczyłam, że jest to sprzęt, który jest trochę warty i bardzo martwię się o nadawanie go w placówce Poczty Polskiej w okresie panującego wirusa. Kilkukrotnie zostałam zapewniona, że zostanie dostarczony bezpiecznie, szybko i bezproblemowo. Zaproponowałam nawet, że mogę udać się do prywatnej firmy kurierskiej, ponieważ bardzo zależy mi na czasie. Oczywiście, zostałam znów upewniania i proszona o zaufanie. Paczkę dodatkowo ubezpieczyłam, bo jakoś nie do końca byłam w stanie uwierzyć, że mogę w pełni oddać w ręce poczty coś wartościowego. I miałam rację!

Paczka została nadana 31 marca i też tego dnia wydostała się z placówki. Czekałam tydzień, śledząc paczkę w internecie na stronie "Pocztexu". Stan był cały czas taki sam "Wysłanie przesyłki", data 31.03.2020.

Czekałam kolejny tydzień, dzwoniąc nawet na infolinię sklepu, przesyłki nie było, a stan jej nadania nadal wyglądał tak samo. Na odesłanie paczki miałam 14 dni, a zrobiłam to tego samego dnia. Nie przeze mnie, ani nie przez moją opieszałość. Ostatecznie na infolinii poczty, usłyszałam, że muszę złożyć reklamację. Jednak oprócz pustego arkusza w sieci, nie otrzymałam żadnych konkretnych informacji. Postanowiłam wybrać się więc osobiście do placówki, z której paczka została nadana i tu doznałam szoku. Paczki na miejscu nie ma i została wysłana tego samego dnia, ale nikt nie wie co się z nią dzieje. Rozpłynęła się, nie istnieje, nie wiadomo, czy ktoś z listonoszy, czy osób pracujących przywłaszczył sobie moje mienie, czy może zgubił. Nie wiem też, w jaki sposób mogę ją odzyskać, czy telefon nie został uszkodzony. 

Na poczcie jedyne co usłyszałam, to fakt, że nic więcej nie mogę zrobić oprócz reklamacji, którą już złożyłam. Na decyzję w mojej sprawie (czyli zgubienia mojego sprzętu, powierzonego i kosztownego) muszę czekać 30 dni! 30 dni bez tysiąca złotych w trakcie kwarantanny, bez rzeczy, której nie mogę odzyskać, zabrać, czy zmienić na dostawę kurierem. Tak, jak w mojej sytuacji życiowej jestem w stanie pozwolić sobie na brak tych pieniędzy, tak osoby, których na to nie stać muszą być w kropce. Przypuszczam, że mój przypadek nie jest odosobniony. W okresie epidemii, oprócz stresu związanego z faktem bycia w grupie wysokiego ryzyka, dodatkowym problemem jest zaginione 1000 zł. Wielu Polek i Polaków dostaje 1500 zł na przeżycie, a inni wcale. Można więc powiedzieć, że zaginęła kwota, podobna do wartości dochodów obywateli w czasie pandemii. 

Czy uda mi się odzyskać pieniądze lub sprzęt? Tego nie wiem i obawiam się, że mogę nie otrzymać nic i być stratna. Najgorszy w tej sytuacji jest fakt, że mam związane ręce i nic nie mogę z tym zrobić, mimo że to moja własność. Mam czekać na łaskę "Wielkiego Brata", który zechce zdecydować o moim zaginionym mieniu w ciągu 30 dni. 

Przyszło mi na myśl, że być może ktoś sfrustrowany sytuacją listonoszy, widząc, że przesyłka jest ubezpieczona, zwyczajnie ją sobie przywłaszczył. I wiecie co? Wcale się mu nie dziwę. Winny jest system, nie jednostka.

Jeśli byłeś/aś w takiej samej sytuacji i chcesz to nagłośnić, podziel się swoją historią, pisząc maila na redakcja@wtv.pl.

Podobne artykuły

Opinie

Szumlewicz: KPO – stracona szansa

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Szumlewicz: Wyzysk polskich opiekunek w Niemczech

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Śpiewak: Prawdziwy plan depopulacji Polski

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Hartman: Przed kim klęczy Polak?

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Prima Aprilis: nie wszystkie żarty są śmieszne. A niektóre bywają krzywdzące

Czytaj więcej >

Opinie

Praca seksualna to nie wstyd. A co z pracą hostess i grid girls w Formule 1?

Czytaj więcej >