Pedofilia w Kościele. Diecezja tarnowska przyznaje się do błędu w sprawie niewyjaśnienia sprawy księdza-pedofila.. (zdj. il.) Pixabay.com/OrnaW
Źródło: (zdj. il.) Pixabay.com/OrnaW
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 24 Sierpnia 2020

Niespodziewane, diecezja przyznała się do zaniedbania ws. księdza pedofila. "Nie powinno się zdarzyć"

Pedofilia w Kościele z wolna przestaje być tematem unikanym przez duchownych. I choć część kapłanów nadal zdaje się usiłować zamiatać sprawy pod dywan, część przedstawicieli instytucji stawia czoła problemowi. Zachowanie członków diecezji tarnowskiej, którzy przyznali się do błędu w sprawie niewyjaśnienia sprawy księdza-pedofila, jest sytuacją bez precedensu.

Szczegóły sprawy ks. Stanisława P., którą jako pierwszy opublikował ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, przypomina Interia. Pierwsze doniesienia dotyczące podejrzanego zachowania duchownego do kurii wpłynęły w roku 2002. Wówczas skargi dotyczące kapłana, który na lekcjach religii miał dotykać uczniów w intymnych miejscach, złożyli rodzice pokrzywdzonych dzieci.

Pedofilia w Kościele. Diecezja przeprasza

Interia zwraca uwagę, że pełniący wówczas obowiązki ordynariusza diecezji biskup Wiktor Skworc nakazał przeprowadzenie postępowania mającego na celu wyjaśnić szczegóły zachowania ks. Stanisława. Duchowny nie przyznał się jednak do stawianych mu zarzutów, a pod koniec 2002 r. zwrócił się z prośbą do swoich zwierzchników, by zwolnili go z funkcji proboszcza i zezwolili udać się na urlop. Sprawa nie była kontynuowana przez tarnowską diecezję.

Oskarżony o pedofilię ksiądz dalszą posługę sprawował na Ukrainie. Po powrocie do kraju w roku 2008 kapłan przeniósł się do w Krynicy-Zdroju. Już po dwóch latach działalności ks. P wpłynęły kolejne doniesienia mówiące o molestowaniu, jakiego wobec nieletnich dopuszczać miał się duchowny. W marcu 2010 roku został on zawieszony w działalności duszpasterskiej i został zmuszony do przeniesienia się do Domu Księży Emerytów.

Po trzech latach ksiądz-pedofil otrzymał m.in. dożywotni zakaz pracy z dziećmi oraz młodzieżą, zakaz sprawowania obrzędów oraz kazań, a także musiał zobowiązać się do podjęcia terapii. Duchowny mógł jedynie odprawiać msze w Domu Księży Emerytów, w którym przebywał. Mimo watkańskich rozporządzeń kapłan wielokrotnie łamał jednak zakazy, wobec czego finalnie nałożono na niego karę całkowitej suspensy.

Dalsze postępowanie wykazało ponadto, że ks. Stanisław molestował dzieci również w trakcie wspomnianego pobytu na Ukrainie. Duchownemu grozi teraz wydalenie ze stanu kapłańskiego, a jego sprawą zajmie się prokuratura. "Kierujemy słowa przeproszenia, zwłaszcza do Osób Pokrzywdzonych i ich rodzin, a także wyrażamy żal, iż sprawa zgłoszona w roku 2002 nie została doprowadzona do końca. To nie powinno się nigdy zdarzyć. Mamy świadomość tego, że fakt ten rzutuje negatywnie na zaufanie co do prowadzenia innych spraw", czytamy w oficjalnym komunikacie tarnowskiej diecezji, przytaczanym przez Interię.

Źródło: Interia

Koniecznie obejrzyj nieziemsko prosty i szybki przepis na przepyszny posiłek!