wtv.pl
Bohosiewicz

Instagram / Maja Bohosiewicz

Na hasło “niewolnik” zniżka w sklepie Mai Bohosiewicz. Jak celebryci traktują swoich asystentów?

20 Maja 2021

Autor tekstu:

Maja Staśko

Udostępnij:

Maja Bohosiewicz zamieściła na swoich stories “ogłoszenie o pracę” na stanowisko jej asystentki. Zaznaczyła, że praca byłaby [pisownia oryginalna]:

- dla osoby dyspozycyjnej

- Nienormowany czas pracy często też nienormalny czas pracy

- Dla osoby ze stalowymi nerwami

- Która potrafi działać pod presją czasu i pod wpływem czynników stresujących

- Dla osób która informując o problemie przychodzi przynajmniej z jednym (nawet średniej jakości) rozwiązaniem

- Osoba "w punkcik" której nie umyka żadna data, fakturka czy spotkanko

- Ogarniacz życia

- Dobra energia, pozytywne nastawienie do życia

- Osoby które wiedzą, że ich stan zdrowia interesuje tylko dwie osoby na świecie: mame oraz lekarza prowadzącego.

Bohosiewicz

Pracownik celebrytki miałby się także zajmować “rozwiązywaniem problemów dnia codziennego”.

Praca to zaszczyt, a rozmowa o pieniądzach jest brudna

Całe “ogłoszenie” składa się wyłącznie z roszczeń celebrytki dotyczących tego, jaki jej asystent powinien być. Nie ma informacji o stawce wynagrodzenia, rodzaju umowy (choć w przypadku tak sformułowanych żądań umowy cywilnoprawne byłyby niezgodne z prawem), a także o zabezpieczeniach dla pracownika lub pracownicy.

Problem w tym, że praca jest wymianą: szef zapewnia wynagrodzenie i odpowiednie warunki pracy, a pracownik daje swoje umiejętności, usługi i czas. Tymczasem celebrytka zamieściła listę roszczeń - jakby nic nie musiała dać w zamian. Albo jakby sam fakt pracowania dla niej był wystarczającym zaszczytem dla pracownika. To przeświadczenie, z którego często wychodzą pracodawcy w branżach w jakiś sposób “prestiżowych”: związanych z kulturą, mediami czy show-businessem. Darmowe staże, niepłatne nadgodziny, wyżywanie się na pracownikach w imię sztuki, stres i wieczna dyspozycyjność. Praca to wyróżnienie, a rozmowa o pieniądzach jest “brudna”.

Treść “ogłoszenia” Mai Bohosiewicz bardzo wpisuje się w tę linię: celebrytka nie podaje kwoty wynagrodzenia, zaznacza, że potrzebuje kogoś dyspozycyjnego, a czas pracy jest u niej nienormowany i “nienormalny”. Co to oznacza? I w jaki sposób będzie rozliczany? I jaki to “nienormalny” czas pracy - więcej niż 40 godzin w tygodniu? W godzinach nocnych? Bez uprzedzenia? Czy za każdą godzinę bycia w dyspozycji celebrytka będzie płaciła nadgodziny?

Praca, która wywołuje zaburzenia lękowe i depresję

Dalej Bohosiewicz podkreśla, że środowisko pracy będzie niesprzyjające: potrzeba do niego stalowych nerwów, będzie presja czasu i “czynniki stresujące”. A kawałek dalej zaznacza, że jej asystent ma mieć dobrą energię i pozytywne nastawienie do życia. Jaki pracownik, który jest w stresie, pod presją czasu, na zawołanie, będzie w stanie jeszcze mieć pozytywną energię? To są czynniki powodujące kryzysy zdrowia psychicznego i prowadzące do zaburzeń psychicznych, a nie dające dobrą energię. Pracownik to też człowiek, a praca w skrajnie stresującym i toksycznym środowisku wpływa na jego samopoczucie i emocje. A jak wpływa?

Pracownik myśli: „Ile jestem wart? A może mój czas prywatny jest mało ważny?” - mówi mi Joanna Buraczek z Centrum Terapeutycznego Sięgam PoMoc, która jako psychoterapeutka pracuje również z osobami w kryzysie pracy. - To może wywołać niskie poczucie własnej wartości, na zasadzie: „Skoro muszę być na każde wezwanie, mieć zawsze pomysł, to kim będę, jak powiem, że nie? Kim będę, jak zachoruję?”. Osoby w wyniku takiego traktowania mogą się mierzyć z zaburzeniami lękowymi, depresją, niskim poczuciem wartości - to są głównie moi Pacjenci. Świat zdecydowanie nie pomaga, by czuć się lepiej. I takie stories jak to Mai Bohosiewicz również nie.

“Jestem niepełnosprawna. Pewnie ta pani omijałaby mnie z obrzydzeniem”

I to właśnie ostatni punkt, ten związany ze zdrowiem, okazał się najbardziej kontrowersyjny: “Osoby które wiedzą, że ich stan zdrowia interesuje tylko dwie osoby na świecie: mame oraz lekarza prowadzącego”. Część osób widziało w nim dyskryminację ze względu na stan zdrowia. Jeśli pracodawcy nie interesuje stan zdrowia pracownika, to czy pracownik nie będzie ponosił konsekwencji, jeśli zachoruje? Czy ma prawo chorować? Czy jego/jej choroba może być widoczna, czy to także będzie już “epatowanie” chorobą?

Jako osoba z niepełnosprawnością poczułam się okropnie, czytając tę “ofertę pracy” - mówi mi kobieta, która woli pozostać anonimowa. - A przecież umysł mam lotny. Słowa celebrytki mnie zabolały. Pewnie ta pani omijałaby mnie z obrzydzeniem. Nie wierzę, by celebryctwo dopuściło cień słabości czy jakiejkolwiek skazy wśród tych, którzy ich otaczają. Ja bym dużo dała z siebie, gdyby ktoś mimo mojej niepełnosprawności dał mi godziwą pracę. Jak na razie bezskutecznie. Na jednej rozmowie kwalifikacyjnej, jak mnie rozmówczyni zobaczyła, to jej mina… wiedziałam, że pracy nie dostanę. Tak wyglądają realia niepełnosprawnych. A takie słowa, jakich użyła pani Maja, to na starcie odbieranie poczucia pewności przy aplikacji na stanowisko.

“Nie lubię przebywać z ludźmi, którzy pasjonują się swoimi chorobami”

Po fali oburzenia celebrytka wyjaśniła: “Do choroby każdy ma prawo - choroba nie wybiera. Natomiast nie lubię przebywać z ludźmi, którzy pasjonują się swoimi chorobami, przebytymi wycięciami migdałków i opowiadają o pobytach w szpitalach”. Pisanie o chorych osobach, że “pasjonują się swoimi chorobami” jest co najmniej niedelikatne. A choroba, której ktoś się nabawił w wyniku pracy w stresującym środowisku i wyniku presji w pracy, bo ciągle musiał być dyspozycyjny i miał “nienormalne godziny pracy”? Może o tej chorobie napomknąć, by coś się zmieniło i mógł zdrowieć, czy stanie się wówczas nieznośny i może czekać na zwolnienie?

W tym samym stories celebrytka zamiast przeprosić za to, że źle sformułowała ten podpunkt, przeprosiła, “jeżeli kogoś uraziła”. To typowe non-apologies: przeprosiny, które nie są przeprosinami. Przeprasza się za swoje błędy, a nie za czyjeś uczucia: bo błędy można poprawić i ich nie powtarzać, a uczucia innych osób to nie jest żaden błąd, który wymaga poprawy. Więc nie, celebrytka wcale nie przeprosiła. Wbrew temu, co twierdzi.

Na hasło “Niewolnik” 10% rabatu!

Maja Bohosiewicz udostępniła także wiadomość, w której ktoś skomentował, że warunki pracy, które opisała, to niewolnictwo: całodobowa służba na łasce “pani”. I zaczęła to wyśmiewać. Zamieszczała stories ze zdjęciami, na których była za kratami czy z paskiem na twarzy, i z komentarzami: “Maja B. oskarżona o handel ludźmi i wyzysk pracowników”, “Maja Bohosiewicz zatrudni niewolnika, warunek - dobry stan zdrowia”.

W następnych stories Bohosiewicz zamieszczała nagrania ze swojej pracy, pokazując, że jej pracownice mogą liczyć na “prosecco w lodówce, fotel do masażu oraz wodę kokosową". A co z godnymi wynagrodzeniami? Czyżby celebryci zapomnieli, że praca jest dla płacy, a nie dla owocowych czwartków czy zaszczytu z obcowania ze sławami?

Ostatecznie celebrytka zdecydowała się w wyniku zainteresowania na kod rabatowy 10% w swoim sklepie. Można go otrzymać, wpisując hasło... “niewolnik”.

I to nie żart. Sprawdziłam to - hasło w sklepie działa. Maja Bohosiewicz naprawdę wprowadziła hasło “niewolnik” do swojego sklepu. Może następnym razem hasło “gwałt”? “Pedofilia”? “Przemoc wobec dzieci”? “Holocaust” i fajny rabacik? Jak można być aż tak nieempatycznym?

Bohosiewicz

Polska wciąż jednym z najdłużej godzinowo pracujących krajów w Europie

W końcu celebrytka udostępniła ogłoszenie dotyczące usług seksualnych i skomentowała: “Słuchajcie, u pana Marka też nie ma info o formie zatrudnienia”. Ale przynajmniej jest kwota wynagrodzenia.

Dalej udostępniała wychwalające ją peany, że napisała wprost, czego oczekuje. I że zamieszczenie tego na Instagramie to takie nieszablonowe podejście do kwestii zatrudnienia. Wychwalanie pracy ponad siły to coś, na co mimo wszystko nie powinno być zgody. Mimo iż jest na wskroś szablonowe i częste. Zwłaszcza w Polsce: jesteśmy wciąż jednym z najdłużej godzinowo pracujących krajów w Europie.

Pokaz, który dała celebrytka po tym, jak została słusznie skrytykowana, wskazuje tylko, jak toksyczne ma mechanizmy obronne. Prawa pracownicze to nie żart. Niewolnictwo to nie jest powód do śmieszków i drwin. Bagatelizowanie zdrowia (także psychicznego) to nie jest coś, co można zbyć memem. Po prostu.

Reakcja na krytykę tylko dowód, jak bardzo Bohosiewicz nie radzi sobie ze stresującymi sytuacjami. A wymaga tego od pracowników - i to w połączeniu z “dobrą energią i pozytywnym nastawieniem do życia”. Szkoda, że u niej w dzisiejszych stories dobrej energii było tak mało, a tak wiele toksyczności.

“Ta praca sprawiła, że straciłam wiarę w siebie”

W przestrzeni publicznej nieczęsto pojawiają się relacje z warunków pracy asystentek lub asystentów gwiazd i celebrytów. Częściowo podyktowane jest to ich niewidocznością - w centrum i blasku fleszy znajduje się ich pracodawca. A częściowo kontraktami, po których podpisaniu często nie mają prawa wypowiadać się o pracy u gwiazdy. Nawet po zwolnieniu. Grozić im za to mogą niewyobrażalnie wysokie kary finansowe.

Wyjątkiem są asystentki, które same stały się gwiazdami - chociaż to rzeczywiście wyjątki.

Maja Sablewska od lat mówi o tym, jak bardzo wyniszczająca była dla niej praca na rzecz piosenkarek:

“Ta praca sprawiła, że straciłam wiarę w siebie. Okazało się, że dając 100% siebie i swego serca, możesz tak dostać po tyłku, że nie będziesz mogła usiąść. Gdy widziałam efekty, rosły mi skrzydła - i przy Edycie [Górniak], i Dodzie, i Marinie. Ale kiedy po rozstaniu z Dodą spadły na mnie impertynencje, pomyślałam, że mnie to już nie spotka. Po czym zaczęłam zajmować się Edytą i spotkało mnie prawie to samo, nawet w gorszym wydaniu. Kiedy to przeanalizowałam, pomyślałam, że muszę zająć się czymś innym”.

Całodobowa, wycieńczająca praca za 2,5 tys. złotych miesięcznie

2 miesiące temu miał swoją premierę na YouTubie film dokumentalny “Influencerzy bez cenzury”. Film o Ekipie Friza - czyli o grupie ludzi z obecnie największymi zasięgami (i zarobkami) na polskim YouTubie. Mieszkają razem, wyjeżdżają na wakacje, kręcą filmiki, wypuszczają nowe kawałki muzyczne i teledyski.

W filmie znajduje się bardzo znamienny fragment. Jeden z Ekipowiczów zdradza, że jego asystentka zarabiała 2,5 tys. zł. Najniższa krajowa wynosi obecnie 2,8 tys. - czyli 2,1 tys. na rękę.

W rozmowie influencerzy opowiadają, jakie są obowiązki asystentki za 2,5 tys. zł:

- Ludzie w innych pracach wychodzili z pracy i nie mieli tej pracy - a tutaj nie wychodzisz z tej pracy nigdy, w pracy jesteś zawsze w jakimś tam procencie. Niektórzy po prostu nie dają sobie rady ze stresem.

- Ja miałem to samo ze swoją asystentką. Ona się zwolniła, bo to jest zbyt obciążające dla większości ludzi.

- Tak jak i po Wioli, tak po Karolinie ja widziałem, że one są zestresowane. Natłok zadań.

- Tak, tak, je to po prostu męczy.

- Są zmęczone tym.

Czy kogokolwiek dziwi, że męczy całodobowa, niesatysfakcjonująca praca na rzecz zysków innych? W tym samym dokumencie pojawia się informacja o zarobkach jednej z Ekipowiczek. Wyznaje, że miesięcznie zarabia ok. 20-25 tys. zł. A asystentka Ekipowicza, która pracuje na jego sukces - 2,5 tys. Dziesięć razy mniej.

Może to czas na dyskusję dotyczącą warunków pracy asystentek i asystentów influencerów, gwiazd i celebrytów? Jeśli chcecie podzielić się swoją historią, napiszcie do mnie: maja.stasko@iberion.pl.

Podobne artykuły

Do sukcesu Roberta Makłowicza przyczyniła się jego żona.

Gwiazdy

Kim jest żona Roberta Makłowicza? Agnieszka stoi za sukcesem podróżnika

Czytaj więcej >
Syn Krzysztofa Krawczyka zdecydował się udzielił wywiadu Uwadze! TVN

Gwiazdy

Syn Krzysztofa Krawczyka mocno o skandalu na pogrzebie jego ojca

Czytaj więcej >
Sara Boruc o celebrytach

Gwiazdy

Sara Boruc wyjawiła prawdę o celebrytkach. Chcą wypożyczać ubrania jej marki za darmo

Czytaj więcej >
Ola Nowak w "Dance Dance Dance"

Gwiazdy

"Dance, dance, dance". Uczestniczka zarzuca produkcji manipulację w montażu

Czytaj więcej >
Pogrzeb Bronisława Cieślaka

Gwiazdy

Kraków. O 13 rozpoczął się pogrzeb Bronisława Cieślaka

Czytaj więcej >

Gwiazdy

Ruszyła zbiórka pieniędzy na pogrzeb Mariusza Adama Ryjka

Czytaj więcej >