Myśliwi zabili wartego kilkanaście tysięcy złotych konia. Tłumaczenia trudno uznać za racjonalne.. Marko Milivojevic (CCO) pixnio.com / Wikimedia Commons / Jerzy Strzelecki
Źródło: Marko Milivojevic (CCO) pixnio.com / Wikimedia Commons / Jerzy Strzelecki
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 8 Września 2020

Myśliwy zastrzelił pasącego się konia. Twierdzi, że pomylił go z dzikiem

Myśliwi zabili wartego kilkanaście tysięcy złotych konia. Jak twierdzi mężczyzna, który do czynu przyznał się dopiero po zapowiedzi badań balistycznych, pomylił zwierzę z dzikiem. Za zastrzelenie klaczy grozi mu odpowiedzialność karna.

O sprawie donosi portal Donald.pl. Jak czytamy, zdarzenie miało miejsce pod koniec sierpnia w trakcie polowania w lasach w okolicy Zaręby. Na leżącym w pobliżu pastwisku doszło do zastrzelenia klaczy. Polowanie przeprowadzone w nocy z 29 na 30 sierpnia było prowadzone przez koło łowieckie Róg z Wrocławia. Serwis wskazuje, że swój okręg łowiecki ma ono właśnie w pobliżu Zaręby.

Myśliwi zabili drogą klacz

Myśliwi mieli polować na dziki. W okolicach godziny 1 w nocy osoby mieszkające w okolicznych zabudowaniach usłyszeli strzał, po którym nastąpiło wyraźne rżenie jednego z koni. Po udaniu się przez nich nie miejsce znaleziono martwą klacz. Na próżno było jednak szukać jakiegokolwiek śladu po myśliwych.

Mieszkańcy Zaręby zobaczyli jedynie światła samochodu, który oddalał się już w stronę pobliskiego lasu. Właściciele martwego konia o sprawie postanowili powiadomić władzę. Przed dłuższy czas nikt z myśliwych nie przyznawał się jednak do winy. Sprawa uległa zmianie, gdy ze zwłok zwierzęcia wydobyto kulę i wskazano, że zostanie ona poddana badaniom balistycznym.

Cytowana przez Donald.pl przedstawicielka Prokuratury Rejonowej w Lubaniu wskazała, że do zabicia konia przyznał się jeden z należących do koła mężczyzn, tłumacząc, że po ciemku pomylił zwierzę z dzikiem. Wiele wskazuje na to, że myśliwy odpowie nie tylko za zabicie konia, ale również za narażenie miejscowych na niebezpieczeństwo. Przepisy łowieckie jasno stwierdzają, że polowania muszą być prowadzone w odległości większej niż 150 metrów od zabudowań.

Myśliwy będzie dodatkowo musiał zrekompensować właścicielom zwierzęcia stratę klaczy. Tę wyceniono na kilkanaście tysięcy złotych. Przedstawiciele koła łowieckiego wskazali, że mężczyzna został już zawieszony w prawach członka, a sprawą zajmie się ponadto rzecznik dyscyplinarnego Polskiego Związku Łowieckiego.

Źródło: Donald.pl