Łukasz Szumowski. (zdj. Il. ) ; Jakub Kamiński/Eastnews
Źródło: (zdj. Il. ) ; Jakub Kamiński/Eastnews
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 18 Maja 2020

Szumowski: Maseczki kupilibyśmy nawet od diabła. Wcześniej rząd zapewniał, że jesteśmy gotowi na pandemię

Łukasz Szumowski od kilku tygodni podejmuje najważniejsze decyzje dotyczące pandemii koronawirusa. To on ustala oraz wydaje rekomendacje w sprawie znoszenia obostrzeń w naszym kraju. Wspólnie z Sanepidem koordynuje prace służb, które z zakażeniem walczą na pierwszej linii frontu. W ostatnim czasie zaskoczył nas niecodziennym komunikatem.

W ostatnich dniach minister zdrowia musiał tłumaczyć się z kolejnej afery, jaka miała miejsce w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Tym razem poszło o słynny już zakup wadliwych maseczek. Z ujawnionych informacji wynika, że resort zdrowia został oszukany na 5 milionów złotych. Przypomnijmy, że w całej transakcji uczestniczył znajomy ministra, z którym ten wspólnie jeździł na nartach. Mimo to przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości wypiera się ewentualnych powiązań. Twierdzi, że jedyne co ich łączyło, to wspólny sport.

Łukasz Szumowski wielokrotnie deklarował, że Polska jest gotowa na pandemię

Pomimo deklaracji ministra portal TVN24 podał, że tuż przed wybuchem epidemii Agencja Rezerw Materiałowych wyprzedała przedmioty, które dziś są artykułami pierwszej potrzeby. Były to specjalne, pełnotwarzowe maseczki. Jak dobrze wiemy, w resorcie zdrowia niejednokrotnie deklarowano, że poczyniono wszelkiego rodzaju przygotowania, które uchronią nas przed przykrymi skutkami koronawirusa. Po kilku tygodniach znaleźliśmy się w zupełnie innej rzeczywistości. Upadające firmy, rosnące bezrobocie oraz zamieszki na ulicach Warszawy to tylko wierzchołek góry lodowej. 

Minister zdrowia, który przekonywał w mediach o świetnym przygotowaniu państwa do pandemii dziś, w wielu wywiadach deklaruje, że maseczki zakupiłby nawet od diabła. Słowa te wypowiedział podczas rozmowy z redakcją DGP. Przekonywał też, że nigdzie nie da się zakupić niezbędnego sprzętu. Jego zdaniem wymusza to na rządzących korzystanie z każdej deski ratunku. Czy oznacza to, że jednak nie byliśmy gotowi na epidemię?

- Maseczki kupilibyśmy nawet od diabła, braliśmy je od instruktora narciarstwa, bo nikt inny się do nas nie zgłosił; nie znaleźliśmy nikogo z towarem - wyjaśnił na łamach Dziennika Gazety Prawnej.

Źródło: [Konkret24 ; Dziennik Gazeta Prawna]