. Marek BAZAK/East NewsŹródło: Marek BAZAK/East News
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 21 Stycznia 2020

Ujawnił, ile dokładnie przekazuje księdzu po kolędzie. Dokonał szczegółowej kalkulacji

Ksiądz, który przychodzi po kolędzie do tego czytelnika "Onetu", może liczyć na to, że zostanie dobrze przyjęty. Mężczyzna w liście do redakcji opowiedział o swoich doświadczeniach z kościołem.

Autor listu, który otrzymała redakcja portalu "Onet", jest wierzącym katolikiem. Mieszka w dużym mieście, kilka miesięcy temu wziął ślub. Przyznaje, że do księdza, chodzącego po kolędzie podchodzi z ogromną dozą empatii - sam był bowiem ministrantem przez wiele lat.

- Myślę, że wraz z księżmi odwiedziłem po kolędzie kilkaset domów i mieszkań. Często już od progu było wiadomo, ile potrwa kolęda. Mieszkańcy dzielili się na tych, którzy traktowali wizytę jako ważne wydarzenie - i tu kolęda trwała dłużej, a inna, większa część traktowała to jako przykry obowiązek. Mieszkańcy często sami nie chcą prowadzić rozmowy, udzielają zdawkowych odpowiedzi - wspomina czytelnik portalu.

Dramat w sanatorium. Gwiazda sportu wykorzystała młodszą kobietę, pielęgniarka się śmiałaDramat w sanatorium. Gwiazda sportu wykorzystała młodszą kobietę, pielęgniarka się śmiałaCzytaj dalej

Ksiądz po kolędzie może być zmęczony

Mężczyzna opisuje swoje podejście do księdza, zwracając uwagę, że duchowny może być zmęczony. On sam pamięta, że kiedy sprawował funkcję ministranta, wiele razy oczekiwał lepszego ugoszczenia.

- Trzeba czasem postawić się z drugiej strony, strony kapłana i pomyśleć, że jeśli ten człowiek odwiedza dzisiaj kilkadziesiąt mieszkań to może też być zmęczony, może też być mu ciężko rozpocząć jakiś temat. Warto wtedy się włączyć. Zaproponować choćby szklankę wody. Pamiętam sam kolędy, gdy w całym bloku nikt nie zaproponował nawet herbaty, a nam po śpiewie wielu kolęd wysychały gardła. Na innych ulicach można było znów zjeść pięć obiadów - czytamy

Czytelnik nie bał się również napisać wprost, ile dokładnie daje księdzu w kopercie.

- Jeśli chodzi o ofiarę, to uważam ją za zwykłe wynagrodzenie, czy też podziękowanie za cały rok pracy. Taca jest przeznaczona na remont i utrzymanie budynku kościoła. Ja księdzu wręczam kopertę z banknotem 100 zł. Licząc, ze w ciągu roku jest 52 niedziele i dodatkowo jeszcze inne święta nakazane - to wychodzi niewiele ponad 1 zł za jedną mszę. Czy to dużo? Niech każdy oceni. Niemniej byłem świadkiem, gdy księża nie chcieli kategorycznie przyjmować ofiar. Otrzymane koperty wrzucali z powrotem do skrzynek czy też kilkakrotnie pytali rodziny, czy ich na to stać. Warto wiedzieć, że są i takie przykłady - czytamy w liście pana Bartosza na łamach portalu "Onet".

ZOBACZ TAKŻE:

1. Rozliczenie z małżonkiem wcale nie takie proste. Łatwo możesz być oskarżony o fałszywe zeznania

2. Lawina hejtu na Martynę Wojciechowską. Wszystko przez słowa o depresji

3. Abp Marek Jędraszewski przeszedł samego siebie. "Już nie wiadomo, kto jest mężczyzną"

4. W TVP istnieje czarna lista. Były dziennikarz ujawnił jej treść

5. Tadeusz Rydzyk organizuje sympozjum. Ogromne kontrowersje

6. Bardzo smutne słowa Salety o zdrowiu jego córki. Nie wygląda to dobrze

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News
Chcesz wiedzieć o najważniejszych wydarzeniach? Kliknij i dołącz za darmo do ekskluzywnej listy czytelników informowanych na bieżąco