“U nas każdy dzień to Dzień Kobiet. Codziennie pomagamy kobietom”. Rozmowa z prezeską Fundacji Feminoteka. pixabay.com
Źródło: pixabay.com
Wszystkie wideo autora Maja Staśko
Autor Maja Staśko - 8 Marca 2021

“U nas każdy dzień to Dzień Kobiet. Codziennie pomagamy kobietom”. Rozmowa z prezeską Fundacji Feminoteka

Z okazji Dnia Kobiet porozmawialiśmy z prezeską Fundacji Feminoteka, Joanną Piotrowską, która codziennie wspiera kobiety w trudnych sytuacjach, zwłaszcza po przemocy seksualnej, w tym po gwałtach. Jak wygląda Dzień Kobiet w organizacji kobiecej? Jak wygląda codzienność zgłaszających się kobiet?

U Was każdy dzień to Dzień Kobiet – zajmujecie się wspieraniem kobiet. Jak wygląda Dzień Kobiet w Feminotece? Będziecie świętować?

Nie będziemy świętować. Będziemy pracować, jak co dzień. Pewnie zamieścimy informację w mediach społecznościowych, tyle. U nas to zwyczajny dzień. Kiedyś miałyśmy takie pomysły, żeby to był dla nas wolny dzień – Dzień Kobiet dniem odpoczynku dla feministek. Ale to nierealne, za dużo jest potrzebujących osób. Po prostu normalnie pracujemy i wspieramy kobiety. To chyba najlepszy sposób świętowania tego dnia.

Jak wygląda codzienność kobiet, które się do Was zgłaszają?

Do nas często trafiają trudne przypadki. Przypadki kobiet, które odbiły się od systemu, przeszły jakąś drogę – ośrodek pomocy społecznej, instytucje – i zostały tam pokrzywdzone czy udzielono im błędnej informacji. I potem trafiają do Feminoteki. Ze względu na to, że nagłaśniamy przemoc seksualną, trafia wiele osób z tej strony. To pokazuje, jak bardzo zawodzi system.

Jak kobiety znajdują informację o Was?

Głównie przez internet. Wiele kobiet dzwoni do nas z innych miast, gdzie na miejscu działają inne organizacje. Dzwonią do nas, bo nie mają informacji, że w ich miejscowości jest dostępna fachowa pomoc. To pokazuje, że szwankuje system informacji o miejscach pomocowych. W dobie pandemii oczywiście możemy więcej załatwić online – ale czasem osoby potrzebują spotkania osobistego. Wtedy możemy doradzić, gdzie znajdą miejsce wsparcia blisko swojego miejsca zamieszkania.

Jak można się do Was zgłosić?

Kobiety mogą się zgłosić do nas, dzwoniąc. Odbiera konsultantka, która porozmawia z kobietą i pomoże ustalić, jakiej pomocy ona oczekuje. Pomoc zawsze jest dostosowana do osoby, wspólnie dopracowujemy plan działań. Czasem kobiety mają sprecyzowane oczekiwania: potrzebują prawniczki czy psycholożki. Czasem osoby potrzebują długiej rozmowy i wielokierunkowego wsparcia. Czasem dzwonią i mówią, że w ich związku jest źle, ale nie chcą sprawy w sądzie, bo się boją, krępują. Wtedy rozmawiamy tak, żeby czuły, że dostały pełne wsparcie. Zaznaczamy, że wszystko pozostanie między nami. Zapewniamy wsparcie psychologiczne, prawne, warsztaty czy zajęcia z jogi i grupy wsparcia, terapię.

To nie są odosobnione przypadki. Zgodnie z badaniami fundacji STER aż 87% kobiet doświadczyło molestowania seksualnego.

Molestowanie seksualne jest powszechne. Na różnym etapie życia doświadczamy różnych rodzajów molestowania – komentarze ciała, piersi, miejsc intymnych, dotykanie. Dlatego działamy i pomagamy kobietom, które ich doświadczyły.

Jakie są potrzeby tych kobiet?

Najbardziej brakuje dofinansowania psychoterapii. Pomoc prawna pro bono istnieje, czy u nas, czy w Fundacji Przeciw Kulturze Gwałtu. Z psychoterapią jest najtrudniej, ponieważ wiele kobiet potrzebuje długoterminowej terapii, np. z traumatologii. Rzadko to się bierze pod uwagę, a takie terapie mogą trwać nawet latami. Nie ma na to pieniędzy. Zdarza się, że kobiety rezygnują, bo nie stać ich na opłacenie terapii. A czasem pracują z terapeutami, którzy nie zdiagnozowali ich zespołu stresu pourazowego, przez co w ogóle nie pracowali na przyczynie problemów.

Czego najbardziej brakuje?

Całościowego, systemowego myślenia i systemowego wsparcia dla kobiet po gwałcie. Może jej się posypać całe życie – może stracić pracę, nie móc opłacić prądu, czynszu, zrobić zakupów… Instytucje mogą udzielić porady prawnej, ale nie ma podejścia całościowego – a gwałt często ma wpływ na całe życie, nie tylko to związane z prokuraturą czy sądem.

Jak można by inaczej pomóc tym osobom?

My to robimy dzięki Funduszowi na Rzecz Kobiet po Gwałcie. Po rozpoznaniu potrzeb pokrzywdzonej kobiety, staramy się wesprzeć całościowo, także finansowo, jeśli jest taka potrzeba. Mamy pod opieką kilkanaście pań, którym pomagamy w bardzo różny sposób. Miałyśmy sytuację, że pani doświadczyła przemocy seksualnej od swojego byłego partnera. Odeszła od niego, a on w zemście zniszczył jej sprzęt fotograficzny. Ta kobieta jest fotografką, więc nie mogła pracować. Potrzebowała nowego aparatu fotograficznego. Jeśli widzimy, że to umożliwi wyjście na prostą, decydujemy się na taką pomoc. To podziałało. Pani jest samodzielna, stanęła na nogi. Dochodzi do siebie, jest pod dobrą opieką. W innych przypadkach finansujemy zakup leków, pokrycie niektórych stałych opłat, by pokrzywdzona nie musiała się martwić, że jej odetną prąd itp.

Czego jeszcze brakuje w Polsce?

Nam bardzo brakuje możliwości przekierowania do zaufanej placówki, o której wiemy, że nie zrobi nic złego, nie zrani wtórnie. Od jakiegoś czasu tworzymy bazę wsparcia, ale bardzo trudno to weryfikować. To jak praca na cały etat – bo pracownicy instytucji często nie są szkoleni pod kątem wspierania osób po przemocy seksualnej. Brakuje też specjalistycznych ośrodków, w których personel doskonale wie, jakie są konsekwencje doświadczenia gwałtu, i zajmują się tym całościowo. Analizują z pokrzywdzoną, co jest potrzebne, i dają wsparcie. Ale w naszym systemie – który jest mało elastyczny, urzędniczy – to byłoby trudne. Są kobiety, które przekroczyły możliwość systemowego wsparcia, bo mają o 10 zł większe zarobki niż w wykazie. Jednej z kobiet, której pomagamy, sąd niedawno obniżył alimenty dla niej o 200 zł. To kobieta z niepełnosprawnością, a te 200 zł to jej miesięcznie leki. Więc finansujemy ich zakup. To osoby, które odbijają się od systemu, bo system skomplikowanych spraw nie widzi.

A jak my możemy pomóc osobom po przemocy seksualnej?

Dosłownie w tej chwili ukazał się nasz poradnik, jak pomagać osobom po doświadczeniu przemocy seksualnej: jak rozmawiać, jakich mitów nie powielać, jakie są konsekwencje, jak wygląda cała procedura, jeśli kobieta zgłosi sprawę – napisane prostym językiem. Nie tylko pokrzywdzone tego nie wiedzą, ale też wiele miejsc udzielających pomocy popełnia błędy na początku spraw, które potem trudno odkręcić. Dajemy też wskazówki dla osób bliskich – które mogą mieć kontakt z osobą pokrzywdzoną, ale boją się poruszać ten temat, boją się, że je skrzywdzą. Doradzamy, co zrobić, jak rozmawiać, co mówić, a czego nie mówić, żeby dać wsparcie pokrzywdzonej. To bardzo ważne, żeby pokrzywdzona wiedziała, że w najbliższym kręgu ma osoby, które pomogą. Wtedy proces dochodzenia do równowagi trwa krócej.

Co warto powiedzieć osobie po przemocy?

Najważniejsze, by podkreślać, że to nie jest wina pokrzywdzonych. Kobiety często boją albo wstydzą się zareagować. Gdy prowadzimy warsztaty WenDo (samoobrony kobiet), uczymy, że to nie ich wina, tylko sprawcy. Kobiety często nie reagują na molestowanie w przestrzeni publicznej, często wstydzą się zareagować – to powszechność tego doświadczenia. Zamarcie. „Nie ruszałam się, myślałam, że mi się wydawało, może przypadkiem dotknął” – czyli próby racjonalizacji i usprawiedliwiania sprawcy. Kosztem nas samych. Potwierdzenie, że to nie jest wina pokrzywdzonej, jest w takiej sytuacji bardzo ważne.

Dostajecie dofinansowanie od państwa?

Nie ubiegałyśmy się o finansowanie z Ministerstw, ponieważ nasza działalność to też działalność watchdogowa, więc monitorująca działania rządu. To by się kłóciło z ubieganiem się o środki. Musimy starać się o finansowanie w inny sposób. Mamy dofinansowanie z 1% z podatków, z funduszy norweskich, od indywidualnych darczyńców, a także co jakiś czas prowadzimy aukcje czy zbiórki.

Czy to, co widzimy wokół na Dzień Kobiet, pomaga kobietom? Mam wrażenie, że zewsząd tylko kolejne promocje i przeceny na produkty do kuchni albo do sprzątania.

Wolałabym, żeby Dzień Kobiet był dniem wsparcia i solidarności z kobietami, żądania pełni praw dla nas. I to trochę się dzieję, bo obserwujemy od jakiegoś czasu pewien trend, nie jest on jeszcze powszechny, że zgłaszają się firmy, które część zysku ze sprzedaży w tym dniu przeznaczają na organizacje. To jest ok.

Jak byś widziała inne obchodzenie tego dnia?

Życzyłabym nam, żebyśmy miały kiedyś taki radosny Dzień Kobiet, że wywalczyłyśmy prawa, których się domagamy i cieszymy się z tego. Tańczymy, bawimy się, świętujemy, gratulujemy sobie, i jesteśmy razem. Chciałabym, żebyśmy mogły powiedzieć, że kobiety i dziewczyny są już bezpieczne. I z jednej strony marzy mi się, żeby to był dzień odpoczynku od pracy feministycznej. Jeden dzień na odsapnięcie. A z drugiej strony, tych problemów jest tak dużo, że ten 8 marca to też pretekst, żeby porozmawiać o poważnych problemach. I tego nam też życzę.

Możecie wesprzeć działania Fundacji Feminoteka w zbiórce TUTAJ.