wtv.pl
wtv.pl

WTV.pl

Doszukiwanie się spisków w naukowo potwierdzonych kwestiach? Wyjaśniamy, czym jest denializm i skąd się bierze

22 Października 2020

Autor tekstu:

Paweł Sekmistrz

Udostępnij:

"Koronawirus nie istnieje!", "Nie ma czegoś takiego jak globalne ocieplenie!". Przeglądając internet, wielokrotnie trafiamy na te i wiele innych tego typu nieuzasadnionych opinii. Szczególnie dziś, w dobie powszechnego dostępu

Przykłady denializmu można by wyliczać. Co ważne, nie jest to zagadnienie nowe. Z powodu szerokiego dostępu do technologii, a zwłaszcza do mediów społecznościowych, zostało po prostu zdecydowanie bardziej upowszechnione. W czasach, kiedy każdy z nas może założyć fanpage, kanał na YouTube czy też zwykłą stronę internetową, gdzie wygłasza swoje poglądy, dostęp do szerokich rzesz odbiorców jest znacznie prostszy niż wcześniej. 

Denializm, czyli w pogoni za spiskiem

Jak dobrze wiemy, teorie spiskowe mają się dobrze. Są ciekawsze, bardziej nęcące, leczą nasze kompleksy, uzasadniają nasze porażki. Teorie poparte naukowymi dowodami nie są już tak interesujące. Wielu tłumaczy je poprawnością polityczną, międzynarodowym spiskiem bogatych elit, które sterują całymi społeczeństwami, poruszając sznurkami niczym w teatrze lalek. Informacje zaprzeczające oczywistym, udowodnionym naukowo faktom dziś określa się mianem fake newsów. Niestety termin ten bywa częstokroć nadużywany, zwłaszcza przez tych, którzy sami posługują się tą metodą dezinformacji.  

Denializm kreuje wiele niebezpieczeństw, zwłaszcza gdy jest popierany przez osoby publiczne, a zwłaszcza rządzących. Warto tu wspomnieć o byłym prezydencie RPA, Thabo Mbeki, który zakwestionował fakt, że HIV powoduje AIDS. W następstwie tysiące kobiet w ciąży, zarażonych wirusem, odmówiło przyjmowania leków przeciwretrowirusowych, narażając tym samym swoje przyszłe dzieci na straszne konsekwencje. Innym niezwykle zgubnym przykładem denializmu było zaprzeczanie szkodliwości palenia papierosów, jakiego dopuszczało się swego czasu wiele koncernów tytoniowych. Sporo lat musiało upłynąć, by w końcu oficjalnie zaakceptowano wnioski wydane przez Biuro Naczelnego Lekarza Stanów Zjednoczonych czy Royal College of Physicians w Wielkiej Brytanii, dotyczące negatywnego wpływu palenia na organizm. Denializm ma się dobrze również w kwestiach historycznych. Dziś, częściej niż kiedyś, możemy spotkać się z opiniami, że Holokaust w ogóle nie miał miejsca, co oczywiście nie jest zgodne z prawdą.

Sposoby rozsiewania dezinformacji

Zjawisko denializmu charakteryzuje się pięcioma typowymi sposobami szerzenia dezinformacji. Przyjrzyjmy się im pokrótce. 

Pierwszy z nich polega na doszukiwaniu się spisków. Jeżeli zdecydowana większość naukowców opowiada się za określoną kwestią, denialiści tłumaczą to konspiracją. Sugerują, że powszechne poglądy naukowe są jedynie koniem trojańskim, zwyczajną przykrywką, mającą na celu ukrycie prawdziwych motywacji badaczy. Insynuują, jakoby opinię tysięcy specjalistów dało się kupić i stosować ją do mamienia mas, które łatwo poddają się manipulacji. Tego typu sposób myślenia parodiował Stanley Kubrick w swoim dziele "Dr Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę" z 1964 r. poprzez postać generała Rippera, węszącego spisek we fluoryzacji. 

Kolejny sposób opiera się na wykorzystywaniu do poparcia swoich tez fałszywych ekspertów. Taką taktykę objął swego czasu koncern tytoniowy Philip Morris, oceniając opinie specjalistów na podstawie tego, jak bardzo ich poglądy odpowiadały interesom korporacji. Ekscentryczni badacze, odbiegający swoją optyką od ogółu społeczności naukowej, byli przez firmę wysuwani na pierwszy plan, co powodowało niemały chaos i napędzało dezinformację. Jeszcze w 1998 r. korporacja naftowa American Petroleum Institute wydała dokument postulujący zatrudnianie w firmie jedynie takich naukowców, których pogląd byłby zbieżny z punktem widzenia przemysłu naftowego i którzy pomogliby przekonać media, rząd i opinię publiczną do racji firmy. 

2. Polacy szykują się na drugą falę. Dwa produkty w pośpiechu znikają ze sklepów, dla ciebie może już nie wystarczyć

Cechą tak charakterystyczną dla zjawiska denializmu jest także wybiórczość w publikowaniu informacji. Zwolennicy tego typu rozwiązań powołują się często na pojedyncze przesłanki, odmawiając konfrontowania ich z innymi dostępnymi źródłami. Przykładem niech będzie artykuł z "The Lancet", w którym opisane zostały nieprawidłowości jelit zaobserwowane u 12 dzieci chorujących na autyzm. W publikacji zasugerowano, że mogą być one spowodowane szczepionkami na odrę, świnkę i różyczkę. I choć 10 z 13 autorów wycofało się z opinii zawartych w artykule, nie przeszkodziło to ruchowi antyszczepionkowców, na których publikacja zadziała jak woda na młyn. I choć próżno szukać innych źródeł, przykład "The Lancet" jest po dziś dzień wielokrotnie wykorzystywany jako argument denialistów w dyskusjach na temat zasadności szczepień. 

Argumentem wykorzystywanym przez denialistów bywa także niemożność zrealizowania niektórych badań naukowych. Zaprzeczając zmianie klimatu, osoby takie często odwołują się do braków pomiarów temperatury z czasów przed wynalezieniem termometru. Są też tacy, którzy wykorzystują niepewność matematyki do całkowitego podważenia jej możliwości badawczych. Nawet naukowcom trudno jest walczyć z tego rodzaju retoryką. To jak rzucanie grochem o ścianę. 

Ostatnim sposobem denialistów na forsowanie swoich racji jest wykorzystywanie błędów logicznych i fałszywych tropów. Zakłamywanie argumentacji przeciwników może być silnym narzędziem, zwłaszcza jeśli chce się szybko i łatwo obalić teorię przeciwnika. Upraszczanie lub przeciwnie, dodawanie fałszywych informacji podczas przedstawiania racji oponenta swoim zwolennikom to bardzo często wykorzystywana przez denialistów strategia. 

Jak zatem radzić sobie z tym zjawiskiem? Na pewno nie należy go ignorować, zrzucając na margines i uznając wyznających takie poglądy za rzadkich ekscentryków. Nie dzisiaj, kiedy zjawisko szerzenia fake newsów staje się tak powszechne. Warto dyskutować, nie zniechęcać się i nie wycofywać z debaty, jakkolwiek nielogiczna wydawałaby się argumentacja naszych rozmówców. Należy z otwartym umysłem i cierpliwością prowadzić dyskusję, dzięki której uda się ujawnić strategie działania zwolenników denializmu, na podstawie powyższych pięciu metod. 

źródło: mp.pl

Podobne artykuły

Opinie

Szumlewicz obnaża paradoksy kościoła. "Bezbożnik" to książka nie tylko dla ateistów

Czytaj więcej >

Opinie

Szumlewicz: KPO – stracona szansa

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Szumlewicz: Wyzysk polskich opiekunek w Niemczech

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Śpiewak: Prawdziwy plan depopulacji Polski

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Hartman: Przed kim klęczy Polak?

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Prima Aprilis: nie wszystkie żarty są śmieszne. A niektóre bywają krzywdzące

Czytaj więcej >