Biedronka stosuje mobbing?
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 17 Listopada 2019

"Gryź szybciej i na kasę!". Praca w dyskontach potrafi przypominać piekło

Biedronka, na skutek publikacji "Tygodnika Podhalańskiego", zmierzy się z kolejnym kryzysem wizerunkowym. Pracownice dyskontu z Nowego Targu ujawniły, jak traktował je przełożony. O komentarz w sprawie poprosiliśmy Piotra Szumlewicza.

Pracownicy dyskontów, choć firmy ostatnio chwalą się wzrostem pensji nawet na najniższych stanowiskach, potrafią bardzo szybko doświadczać wypalenia zawodowego. Opisany przez "Tygodnik Podhalański" przypadek nie jest pierwszym, ale jednym z brutalniejszych opisów pracy w jednej z sieciówek.

Po zalegalizowaniu małżeństw jednopłciowych, spadł odsetek samobójstwPo zalegalizowaniu małżeństw jednopłciowych, spadł odsetek samobójstwCzytaj dalej

Pracująca na kasie Pani Anna opisuje pracę w sklepie Biedronka, jako ciągłą krytykę i wytykanie błędów. Twierdzi, że przez 1,5 roku usłyszała tylko jedną pochwałę.

Biedronka łamie prawa pracownicze?

– Krzyki, przeklinanie, agresja słowna wobec mnie przy innych pracownikach i przy klientach zdarzały się bardzo często. Przekazywanie zbyt wielu zadań i obowiązków do wykonania – także tych, które miał wykonać kierownik, a na które nie znalazł czasu –opisuje sprawę kasjerka.

Anna, pracując w Biedronce, odczuwała ogromną presję. Przełożony nie pozwalał jej nawet na krótkie przerwy. Słyszała: "gryź szybciej i na kasę, bo są kolejki"!

Inna pracownica, Pani Katarzyna, opisała z kolei dla "Tygodnika Podhalańskiego", jak próbowała wynegocjować wolne. Kierownik po raz czwarty z rzędu wpisał jej, bez informowania, "nockę".

– W końcu dostałam wolne, ale „z fochem”. Nawrzeszczał na mnie niemiłosiernie. Kasjerka, która chciała iść do toalety, widząc, co się dzieje, zawróciła – powiedziała tygodnikowi Katarzyna.

Inna pracownica opowiedziała na łamach medium, jak starała się wyegzekwować swoje prawo do krótszego o godzinę dnia pracy. Uprawniał ją do tego fakt, iż karmiła piersią.

- Każdy chciałby karmić z cycka i wychodzić godzinę wcześniej - usłyszała w odpowiedzi.

Polski mobbing

To nie pierwszy raz, kiedy w mediach pojawiają się doniesienia o mobbingu w tej sieci sklepów. Co gorsza, problem wykracza poza samą Biedronkę. O komentarz poprosiliśmy Piotra Szumlewicza ze Związkowej Alternatywy.

- Patologie opisane w materiale niestety dotyczą całego polskiego rynku pracy. Po pierwsze, polscy pracownicy są przepracowani - należymy do społeczeństw o najwyższym wymiarze pracy w Unii Europejskiej. Wysoki wymiar czasu pracy zwiększa poziom stresu, pogarsza stan zdrowia zatrudnionych, utrudnia możliwość łączenia życia zawodowego i prywatnego. Często też pracownicy nie otrzymują ekwiwalentu za nadgodziny. Innym bardzo masowym zjawiskiem na polskim rynku pracy jest niestety mobbing. W Polsce prawo antymobbingowe jest bardzo słabe, a pracodawcy często nie mają świadomości, czym jest mobbing. Nawet jeżeli istnieją procedury antymobbingowe, zazwyczaj sprzyjają one zarządzającym, a niekiedy kierują nimi sami mobberzy. Natomiast warto pamiętać, że sytuacja w małych firmach jest jeszcze gorsza niż w tych dużych, gdyż do mikroprzedsiębiorstw rzadko docierają kontrole Państwowej Inspekcji Pracy, a uzwiązkowienie w nich jest bliskie zeru. Związkowa Alternatywa będzie walczyć o radykalne zaostrzenie przepisów antymobbingowych, wzrost skali kontroli PIP i podniesienie kar dla mobberów. Wkrótce ruszymy też z kampaniami społecznymi uwrażliwiającymi na mobbing - powiedział Piotr Szumlewicz.

ZOBACZ TAKŻE:

1. Pieniądze na 13. emerytury się znalazły. W funduszu dla osób niepełnosprawnych

2. Ksiądz przyznał się do molestowania uczennic. Parafianie go bronią. "Małe paproki same do niego lecą"

3. PiS zareaguje? Papież Franciszek porównuje współczesnych polityków do III Rzeszy

4. Pierwszy skandal nowej kadencji. Ujawniono stare zdjęcie hajlujacych posłów