wtv.pl > Polska > Nasz reportaż: Wrzątek z pękniętej rury elektrociepłowni wlał się do domu Pana Tomasza. "Żona próbowała ratować psa"
Michalina Kobla
Michalina Kobla 19.03.2022 08:40

Nasz reportaż: Wrzątek z pękniętej rury elektrociepłowni wlał się do domu Pana Tomasza. "Żona próbowała ratować psa"

wtv
WTV.pl

W środę 11 grudnia przed godziną 10 doszło do awarii magistrali ciepłowniczej i rozszczelnienia instalacji. Media społecznościowe zaczęły okrążać zdjęcia i nagrania z okolic ulicy Powsińskiej. Na pierwszy rzut oka, bardzo niepokojące - samochody stały w kłębach gęstego, ograniczającego widoczność, białego dymu. Bezpośrednimi konsekwencjami awarii były gigantyczne korki oraz przerwy w dostawie ciepłej wody.

Służbom udało się relatywnie szybko przełączyć dostawy wody na sieć z Ciepłowni Żerań i Kawęczyn. Niestety, jednej, poszkodowanej w awarii rodzinie nie da się pomóc tak szybko. Wylewający się z rury wrzątek zalał znajdującą się tuż przy ulicy posesję Tomasza Rutkowskiego.

Awaria w Warszawie: wrzątek wlał się prosto do domu przy Powsińskiej

Budynek, o którym mowa, ma bardzo długą i wyjątkową historię. Powstał w latach 20. i miał wielu, wyjątkowych lokatorów. Jednym z nich była artystka Katarzyna Piskorska, której rzeźby i prace nadal znaleźć możemy w ogrodzie domu oraz zalanej piwnicy.

 - On jest na stałe związany z historią tej części Warszawy. W trakcie Powstania Warszawskiego było tutaj dowództwo Armii Krajowej, która prowadziła działania  właśnie na terenie Dolnego Mokotowa z Sadyby i Czerniakowa. My jesteśmy w tym domu od czterech lat. No i własnymi środkami próbujemy go doprowadzić do takiego stanu pierwotnego - powiedział nam Pan Tomasz.

Woda z ulicy wlała się do ogrodu i piwnicy, gdzie lokatorzy przetrzymywali nie tylko własne przedmioty użytkowe, ale i dzieła sztuki oraz pamiątki po artystce. Nie wszystkie z nich da się uratować. Poziom, jaki osiągnęła woda mogliśmy ocenić po widocznych na ścianach zabrudzeniach - nawet najwyższa osoba stanęłaby w niej po uda.

Żona Tomasza próbowała ratować ich psa

Utrata cennych przedmiotów to jedno, śmierć członka rodziny, którym bez wątpienia był mieszkający w domu pies - to niewyobrażalna strata.

 -  Okazało się, że mamy do czynienia z jakąś ogromną ilością wrzątku. Który wlał się na teren posesji, który zalał całą piwnicę. To co było w tym dla nas takie najbardziej przykre, no to fakt, że żona poparzyła sobie ręce, próbując ratować psa, który widział jakieś zamieszanie w ogrodzie. Niestety ze względu na taką skrajnie ograniczoną widoczność, wpadł po prostu do kałuży pełnej wrzątku. Żona próbowała go ratować, próbowała go wyciągać z tej gorącej wody. Poparzyła sobie ręce, na szczęście niegroźnie. No i tutaj z bardzo szybką pomocą sąsiadów i naszych przyjaciół, udało się doprowadzić ich w bezpieczne miejsce. Pies niestety nie przeżył - powiedział nam Pan Tomasz.

Na szczęście bez szwanku z awarii wyszło dziecko naszego rozmówcy. Tomasz z każdym dniem coraz mocniej uświadamia sobie jednak jak blisko było do tragedii. Ma świadomość, że uszkodzenie rury było przypadkiem, niemożliwym do przewidzenia. Póki co jego współpraca z urzędami idzie dobrze.

 - Otrzymujemy bardzo dużo deklaracji, pomocy ze strony firm, ze strony osób prywatnych. Z dnia na dzień mamy coraz większe poczucie, że nie zostaniemy z tym sami. Mamy też świadomość, że to nie jest sytuacja, która się rozwiąże w ciągu najbliższych, nie wiem… kilku tygodni, czy dni. Pewnie kilka miesięcy zajmie doprowadzenie tego domu do stanu pierwotnego - usłyszeliśmy.

Tagi: Warszawa