wtv.pl
63f8beea-5ea4-4e1e-a646-0c7518f79e82

Oficjalna strona https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/minister-sprawiedliwosci-w-walce-z-pedofilia-liczy-sie-surowosc-kary

„Surowsze kary” Zbigniewa Ziobry to pokazówka. Potrzeba realnej reformy wymiaru sprawiedliwości

31 Maja 2021

Autor tekstu:

Maja Staśko

Udostępnij:

Od kilku dni trwały poszukiwania 18-letniej Magdy ze Świńca. W niedzielę znaleziono zwłoki dziewczyny w okolicznym lesie. O jej morderstwo podejrzany jest 28-letni Dawid J., który przyznał się do zarzucanego mu czynu.

Zbigniew Ziobro zwołał na dzisiaj konferencję w tej sprawie. Zaznaczył, że Dawid J. jako 14-latek trafił do zakładu poprawczego za gwałt i zabójstwo szkolnej koleżanki. Po wyjściu z poprawczaka został skazany na 2 lata więzienia za próbę gwałtu.

60% polskich więźniów po odbyciu kary ponownie popełnia przestępstwo

Zbigniew Ziobro zwołał dzisiaj w tym celu konferencję. Wcześniej napisał na Twitterze:

"Głęboko współczuję Rodzinie zamordowanej nastolatki. Niech ta tragedia poruszy sumienia przeciwników zaostrzenia kar. Kary muszą być surowe, a nie tylko nieuchronne. Tylko długa izolacja w więzieniu chroni przed psychopatycznymi kryminalistami" - skomentował na Twitterze minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

„Polskie zakłady karne dość dobrze wywiązują się z ochrony społeczeństwa przed zagrożeniem ze strony skazanego w trakcie odbywania wyroku. Niestety, gorzej po jego odbyciu. Spora część więźniów nie poddaje się resocjalizacji” – mówi dr Robert Poklek, wieloletni funkcjonariusz służby więziennej, wykładowca pedagogiki resocjalizacyjnej na kaliskim wydziale Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Około 60% polskich więźniów po odbyciu kary ponownie w swoim życiu popełnia przestępstwo, wśród nich około 20% w pierwszym roku po wyjściu z więzienia.

Zamordował kobietę i powiesił jej zwłoki, by upozorować samobójstwo. Dostał rok więzienia za „zacieranie śladów”

Wczoraj w mediach pojawiła się inna informacja. Krystyna K. zmarła w kwietniu 2019 r. po brutalnym pobiciu przez męża i syna. Sprawcy latami znęcali się nad kobietą, aż w końcu pobili ją na śmierć. Po zabójstwie powiesili jej ciało, by upozorować samobójstwo. Sąd Apelacyjny w Białymstoku skazał ich za znęcanie się oraz pobicie ze skutkiem śmiertelnym – zamiast za zabójstwo. Dzięki temu syn otrzymał wyrok 7 lat więzienia za pobicie ze skutkiem śmiertelnym, a ojciec tylko rok pozbawienia wolności za upozorowanie śmierci żony poprzez powieszenie i zacierania śladów przestępstwa.

Rok więzienia za zamordowanie żony. To wyrok wymiaru sprawiedliwości. I nie jest on tak niski, ponieważ wyroki są za mało surowe. Jest taki, ponieważ uznano, że wieloletnie znęcanie się nad żoną i matką, które doprowadziło do śmierci, nie było zabójstwem. To skandal, którego nie rozwiążą surowsze kary, tylko porządna reforma całego wymiaru sprawiedliwości.

Dlaczego w tej sprawie Zbigniew Ziobro nie zwołał konferencji, by pokazać, że nie zgadza się na przemoc w rodzinie? A może przemoc w rodzinie i zabójstwa ze strony krewnych są traktowane przez niego bardziej ulgowo niż morderstwo i gwałt obcego recydywisty?

Więzienia, które służą dyscyplinowaniu najuboższych

I nie tylko przemoc w rodzinie. Dlaczego Ziobro nie zrobił konferencji, gdy Katarzyna, która zgłosiła gwałt, została skazana na więzienie za „fałszywe zeznania” w kwestii rzekomego romansu ze swoim gwałcicielem? Dlaczego nie zwołał konferencji, gdy sprawa o gwałt Agnieszki została umorzona? Albo w sytuacji innych 67% spraw gwałtów w Polsce, które zostały umorzone? Lub gdy Zuzanna była przesłuchiwana w obecności swojego oprawcy, chociaż od 2014 r. prawo reguluje to tak, by ofiary były przesłuchiwane w tzw. „niebieskim pokoju”, w bezpiecznych warunkach? Dlaczego nie było konferencji, gdy Ania usłyszała od policjanta, że jeśli zgłosi gwałt przez męża, nie będzie miała z czego żyć? Gdzie konferencje Ziobry po umorzeniu i kolejnym wznowieniu sprawy, które sprawiają, że proces przeciwko oprawcy Ani toczy się już kilka lat?

Dlaczego minister sprawiedliwości zwołuje konferencję wyłącznie wtedy, kiedy to mu pasuje pod tezę, a w tysiącach innych przypadków – po prostu ignoruje?

Wymiar resocjalizacyjny więzień nie działa między innymi dlatego, że kara więzienia jest orzekana za często, także za łagodniejsze przestępstwa – zwłaszcza gdy kogoś nie stać na dobrego adwokata. A gdy za kratki można trafić za plus minus wszystko, choćby – jak u Katarzyny – za to, że rzekomo kłamała w kwestii romansu z oprawcą (mimo iż dowodów na romans praktycznie nie było), to wymiar więzienia jako kary traci sens. Zaczyna służyć zupełnie czemuś innemu: dyscyplinowaniu i karaniu najuboższych, a nie poprawie społeczeństwa.

Łatwiej skazać niewinnego biednego niż winnego bogatego

Tak twierdzi Michael Foucault w pracy Dyscyplinować i karać. Thomas Mathiesen w Prison on Trial uważa za to, że ukrytą funkcją więzienia jest represjonowanie najniższych warstw społecznych. Zygmunt Bauman pisał z kolei o „kryminalizacji biedy”. W jego ujęciu więzienia służyłyby do utrzymywania władzy nad niższymi klasami społecznymi. Ludzie, którzy siedzieli w więzieniach, po wyjściu na wolność reprodukują relacje więzienne w świecie zewnętrznym.

Niedawno Tomasz Komenda po 18 latach niesłusznego więzienia wyszedł na wolność. Został skazany za gwałt i zabójstwo, którego nie dokonał. Skazanie go nie było trudne: był niezamożny, nie miał znajomości i nie stać go było na dobrego obrońcę. Został skazany, bo wymiar sprawiedliwości raczej nie staje po stronie niezamożnych obywateli.

Według "Gazety Wyborczej" to Lech Kaczyński, ówczesny minister sprawiedliwości, miał naciskać na zarzuty dla Tomasza Komendy. W tym czasie Zbigniew Ziobro pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości i był jednym z najbliższych współpracowników Lecha Kaczyńskiego.

Gdy Kaczyński został ministrem, śledztwo w sprawie prowadził już czwarty prokurator - Stanisław Ozimina. Kilka lat później został skazany za branie łapówek w zamian za wypuszczanie przestępców.

Czasem mam wrażenie, że łatwiej skazać niewinnego biednego niż winnego bogatego.

Więzienia powodują destrukcję psychiki

Dziś pojawił kolejny news, którego Zbigniew Ziobro nie raczył skomentować: w areszcie tymczasowym Piotrkowie Trybunalskim umarło dwóch mężczyzn. Prawdopodobnie się powiesili.

„Sama natura kary ograniczenia autonomii i wolności w zakładzie zamkniętym powoduje destrukcję psychiki, dlatego szanse na resocjalizację są małe. Im większy stopień izolacji i zamknięcia w środowisku z natury rzeczy przestępczym, tym większa podatność skazanego na demoralizację. W więzieniach mamy efekt tzw „bagna behawioralnego”, występuje zatłoczenie, ciągle naruszana jest sfera intymna. Wszystko wykonuje się “na rozkaz”. Człowiek “dziczeje”, skupia się doraźnym, egoistycznym dostarczaniu przyjemności, na przyziemnych bodźcach. To wszystko sprawia, że więźniowie działają nawzajem na siebie demoralizująco. Nawet na osoby mniej lub wcale niezdemoralizowane. I stąd tak wysoki odsetek recydywistów” – mówi dr Robert Poklek we wspomnianym wywiadzie.

Spory odsetek recydywistów nie wynika więc z tego, że ludzie to ludzie ostatecznie źli i nie można ich zmienić. Wręcz przeciwnie – można ich zmienić. I więzienie zmienia ich tak, że są znacznie bardziej skłonni popełnić kolejne przestępstwa.

System więziennictwa wyraźnie nie działa: zarówno dla ofiar, jak i dla naprawy zachowań oprawców. Ale o tym Zbigniew Ziobro nie wspomniał na konferencji.

Ograniczenie polityki karnej państwa do surowości kar to element penalnego populizmu.

W USA jest system bardzo surowych kar. I co? Jesteś białym facetem z bogatej dzielnicy: możesz ujść bez kary po gwałcie. Jesteś czarnym niezamożnym: możesz zostać zamknięty w więzieniu za najdrobniejszą kradzież – mówi mi Adam Kuczyński z Fundacji Przeciw Kulturze Gwałtu – Ograniczenie polityki karnej państwa do surowości kar to element penalnego populizmu. Szeroki problem, jakim są poważne przestępstwa i ich sprawcy, sprowadza do surowości kar, pomijając wszelkie inne aspekty: powolne i nie zawsze skuteczne działanie sądów, nierówny dostęp do obrony i prawników, brak znajomości praw i powszechnej wiedzy prawnej, możliwości resocjalizacji i sprawiedliwości naprawczej. Na każdy z tych problemów powtarza jak mantrę: surowe kary. Ale to nie jest rozwiązanie tych problemów.

W książce „Śladów pobicia brak. W pułapce przemocy domowej” (2021) Rachel Louise Snyder przygląda się nie tylko samym zabójstwom i wyrokom, ale także temu, co dalej dzieje się z przestępcami. Okazuje się, że więzienia zwykle nie sprawiają, że przestępcy przestają stosować przemoc, wręcz przeciwnie – często wzmacniają w nich przemocowe mechanizmy działania.

Snyder w książce opisuje amerykański program „Resolve to Stop Violence” (RSVP). Program polega na wielotygodniowych zajęciach po 12 godzin dziennie. Jego celem jest przywrócenie do życia w społeczeństwie brutalnych mężczyzn – tak, by już nie stosowali przemocy, wzięli odpowiedzialność za swoje zachowania i nauczyli się alternatywnych reakcji.

Najczęstszy sprawca przemocy: patriarchat

Dlaczego akurat mężczyzn? Wszystkie przytoczone wyżej historie z Polski wydarzyły się z winy agresywnego mężczyzny – zabójcy, gwałciciela. Czy to oznacza, że kobiety nie krzywdzą? Skądże, także to robią. Ale znacznie częstsza jest przemoc mężczyzn. I to jest problem systemowy, a nie płciowy.

„Mężczyzna uczy się, jak być mężczyzną, dowodząc swojej wyższości nad innymi mężczyznami i nad kobietami, a duża część przemocy w naszych wspólnotach wynika z nieustannego egzekwowania przez mężczyzn tej wyuczonej wiary we własną wyższość, niezależnie od tego, czy chodzi o znęcanie się nad żoną, wojny gangów, rabunek na ulicy, napady z bronią w ręku, czy wszelkie inne przestępstwa, o której oskarżono mężczyzn w więzieniach. Mężczyźni (…) nauczyli się, że używanie siły i przemocy we wszystkich powyższych przypadkach jest normalne, że tak mogą spełnić swoje społeczne zobowiązanie do bycia lepszym” („Śladów pobicia brak”, s. 144).

Program Resolve to Stop Violence zwiększył koszt utrzymania jednego więźnia o dwadzieścia jeden dolarów dziennie. Ale za każdego dolara wydanego na tego rodzaju program reedukacji przemocy społeczność zyskała cztery dodatkowe.

Wsadzanie za kratki to żadna prewencja

Zbigniew Ziobro mówi o „zdemoralizowanym”, „złym człowieku”, który nie może się zmienić, bo ma „tak mocne predyspozycje do popełniania przestępstw”. Mówi, że długie kary to efekt „prewencyjny” – bo człowiek za kratkami nie będzie krzywdził innych osób. Ale by trafić za kratki, musiał kogoś skrzywdzić. Może zabił, może brutalnie zgwałcił lub dotkliwie pobił. Co z tymi osobami? O ich bezpieczeństwo Ziobro już nie dba?

Wsadzanie za kratki to żadna prewencja. Prewencja to edukacja antyprzemocowa, system wsparcia zdrowia dla każdej osoby w emocjonalnie i psychicznie trudnym momencie, nauka reagowania nie przez przemoc, podważanie stereotypów płciowych, które uczą chłopców stosować przemoc w ramach „flirtu” czy „końskich zalotów”, a dziewczynki uznawać tę przemoc za komplement i dowód na to, że są atrakcyjne. To jest prewencja, a nie surowsze kary.

Co po 25 latach?

Załóżmy, że ktoś dostał za gwałt (po zwiększeniu wymiaru kary) nawet 25 lat kary, tak jak chce tego Zbigniew Ziobro. Tylko co po tych 25 latach? Morderca i gwałciciel bez resocjalizacji wyjdzie na wolność i dalej będzie gwałcił. Może będzie to robił sprytniej, może tylko będzie gwałcił, bez brutalności i morderstw, bo dzięki temu z dużym prawdopodobieństwem sprawa zostanie umorzona, jak większość spraw o zgwałcenie w Polsce. Czy codziennie mamy się bać, bo właśnie ktoś wychodzi po 5 latach, 12 czy 25 latach z więzienia, w którym nie spotkało go nic poza złem i przemocą, frustracjami i poczuciem upokorzenia? Jak mamy się czuć bezpiecznie w takim kraju?

To nie działa – my to wiemy, bo codziennie żyjemy w lęku. Codziennie nasze koleżanki są gwałcone i napadane. Nie ma systemu sprawiedliwości naprawczej. Nie ma programów naprawy dla przestępców seksualnych. Nie ma dla nich terapii. Kary są nie tylko za niskie, ale najczęściej za gwałt nie ma ich wcale – gwałciciele unikają kary.

I tu wchodzi Ziobro ze swoją niezachwianą pewnością w niedziałający system. I z jednym magicznym rozwiązaniem: surowsze kary dla „zdemoralizowanych” przestępców, którzy nigdy się nie zmienią.

A co z całą resztą przestępców?

Pokazówka zamiast rozwiązań

Ten system nie działa. I nie zmieni tego spektakl sprawiedliwości na zwoływanych konferencjach – gdy pod niego zostaje zamieciona większość spraw gwałtów i przemocy w rodzinie. Zmieni to tylko realne, systemowe działanie zamiast pustych haseł. Ale wtedy Ziobro musiałby przyznać, że od lat jest częścią systemu, który broni oprawców.

Dzisiejsza konferencja to tylko pokazówka. Kolejni przestępcy wciąż krzywdzą i nie spotyka ich żadna kara – ani surowa, ani łagodna. Wymiar sprawiedliwości umarza większość spraw gwałtów i co jakiś czas robi festiwal sprawiedliwości, jakąś pompatyczną konferencję na temat morderstwa i gwałtu, by pokazać, że system działa, a sprawcy – ci „źli ludzie” – nie żyją w naszym świecie.

A my dalej boimy się wychodzić z domu bez gazu pieprzowego.

„Ufam, że ten straszny dramat da do myślenia tym, którzy tworzą prawo” - powiedział Zbigniew Ziobro na dzisiejszej konferencji prasowej. Ja też w to ufam – że wreszcie zamiast proponować pojedyncze rozwiązanie, nastąpi zmiana całego systemu wymiaru sprawiedliwości. Mam nadzieję, że to zdarzenie da do myślenia Zbigniewowi Ziobrze – jako politykowi, który jest Prokuratorem Generalnym. Kto, jeśli nie on, mógłby doprowadzić do zmian w tym systemie?

Chociaż po słowach na konferencji nieszczególnie na to liczę.

Podobne artykuły

W jednym z mieszkań w Międzyborzu policja odkryła zwłoki kobiety. Obok niej znajdowała się dwójka dzieci

Polska

Rodzeństwo zamknięte w mieszkaniu ze zmarłą matką. Dramat w woj. dolnośląskim

Czytaj więcej >

Polska

Lubelskie. Nie żyje 24-letni motocyklista, policja wydała apel

Czytaj więcej >
ARKADIUSZ ZIOLEK/East News - zdjęcie ilustracyjne

Polska

Tragiczne skutki sobotniej burzy. Zniszczenia widoczne są w całej Polsce

Czytaj więcej >

Polska

Silne burze i deszcz w całej Polsce. IMGW wydało ostrzeżenia

Czytaj więcej >
W sobotę wieczorem w Poznaniu doszło do tragicznego wypadku. Nie żyją dwie osoby

Polska

W Poznaniu w aucie spłonęły dwie osoby. Wcześniej kierowca uderzył w słup trakcyjny

Czytaj więcej >
W Czaczu w Wielkopolsce służby wezwane zostały do samobójcy

Polska

Samobójstwo 27-latka w Czaczu w Wielkopolsce. Mężczyzna powiesił się na drzewie

Czytaj więcej >